Książki i „NCz!”pod choinkę

Prenumerata Najwyższego Czasu!

Jak zwykle na początku grudnia zachęcam Państwa do wykupienia prenumeraty na rok 2011 oraz skorzystania z naszej specjalnej świątecznej oferty książkowej, którą znajdą Państwo tutaj (kliknij, aby wyświetlić). Proszę kupować jak najszybciej, bo jak zwykle w grudniu przesyłka idzie dłużej, choć także jak zwykle od 1 grudnia wszystkie przesyłki będziemy wysyłać dwa razy dziennie, pocztą priorytetową (TEORETYCZNIE gwarantuje to dostawę w 24 godziny od momentu wysyłki). Oferujemy bardzo korzystnie wycenione pakiety – zależy nam na sprzedaży jak największej ilości naszych wydawnictw, zanim od 1 stycznia wejdzie w życie VAT na książki, które dotąd były obłożone zerową stawką.

Wprowadzenie przez liberalnego inaczej Donalda Tuska tego podatku spowoduje niestety wzrost kosztów produkcji książek – i to wcale nie o 8, tylko o 23 procent. Drukarnie bowiem do 1 stycznia przy druku stosują w większości przypadków stawkę zerową, a po tym terminie wprowadzą podatek 23-procentowy. Ponieważ książka to towar znajdujący się w obrocie bardzo długo – nawet kilka lat – ewentualny zwrot tego podatku nastąpi po takim właśnie czasie. Nikt zapewne nie będzie więc inwestował w podatek, tylko zechce raczej jak najszybciej, czyli przy pomocy wzrostu cen, zrekompensować sobie koszty nowej daniny. W naszym przypadku spowoduje to konieczność podniesienia ceny o 2-3 złote na książce. Łatwo sobie wyobrazić, że nowe podwyżki podatków mogą doprowadzić do upadku wielu słabszych wydawnictw.

Wiele z nich po prostu zejdzie do podziemia. Już teraz zresztą to się dzieje! Proszę sobie wyobrazić, że coraz częściej przychodzą do nas do recenzje książek, które są de facto wydawane w drugim obiegu, bez żadnych podatków (oprócz tych nałożonych na koszty materiałów), numerów ISBN, kodów kreskowych czy oficjalnych nazw wydawcy. Jest to zresztą logiczne – książek o małych nakładach, które są dystrybuowane z ręki do ręki czy na spotkaniach publicznych, po prostu nie opłaca się sprzedawać w oficjalnej dystrybucji, która żadnego sensownego poziomu sprzedaży nie gwarantuje, natomiast to, co sprzeda, obkłada 55-procentowym „rabatem”, a z zapłatą zwleka i pół roku, jeśli oczywiście w ogóle zapłaci.

Tak więc PRL wraca na całego: Jaruzel niemal w rocznicę stanu wojennego wraca na salony, Komorowski wysyła na ambasadorów agentów bezpieki, Rosja chce nas „chronić” parasolem rakietowym. A książki schodzą do podziemia. Miejmy nadzieję, że nie trzeba będzie czekać, jak w 1981 roku, aż osiem lat, by się przynajmniej z części tej czerwonej zarazy wyzwolić…