REKLAMA

Najlepszy Minister Finansów w Europie, (tak przynajmniej twierdzi Donald Tusk), od czasu do czasu ujawnia się jako miłośnik klasyki światowej literatury. Kilka miesięcy temu, z sejmowej mównicy, szef resortu finansów uspokajał zatroskaną opozycję obietnicą „przeprowadzania Polski przez otwarte morze niczym Odyseusz”. Jak zauważył dr Robert Gwiazdowski powyższy bon mot niespecjalnie się udał: „Odyseusz dotarł do Itaki po dziesięciu latach tułaczki, w której wyginęła cała jego załoga”. Jan Vincent Rostowski najwyraźniej zrozumiał, że nie do twarzy mu w masce bohatera spod Troi i tym razem postanowił wcielić się w namiastkę orwellowskiego Wielkiego Brata. Ten bezosobowy bohater „Roku 1984” dał współczesnej kulturze takie pojęcia jak dwójmyślenie („umiejętność wyznawania dwóch sprzecznych poglądów i wierzenia w oba naraz”) czy nowomowa (strywializowanie języka, wyeliminowanie niekorzystnych dla ideologii wyrazów; zastąpienie ich „poprawnymi” ekwiwalentami). W duchu orwellowskiej tradycji można postrzegać decyzję Ministerstwa Finansów, aby dwie nowe stawki podatku VAT nazwać… „superobniżoną” i „obniżoną”!

Jak podała Rzeczpospolita nowe nazwy stawek podatkowych mogą zacząć obowiązywać już od 1 stycznia 2011 roku. Wynika to z „projektu rozporządzenia w sprawie wzorów deklaracji podatkowych dla podatku od towarów i usług”. Przygotowany przez resort dokument określa „wzory formularzy, które przedsiębiorcy będą musieli składać do urzędów skarbowych”. Dziennikarz Rzeczpospolitej na „superobniżoną” i „obniżoną” natrafił m.in. w druku VAT7 w części C. Mocno konfundujące nazwy dotyczą kolejno stawek: 5 i 8 proc. „Superobniżona” (5%) zastąpi… 3 proc. podatek VAT. „Obniżona” (8%) to według ministra finansów najlepsza nazwa dla stawki, która przed podwyżką wynosiła 7%. Być może Jan Vincent Rostowski wie o czymś, o czym zwykli śmiertelnicy nie mają pojęcia. Być może zamiast „super” stawek 5 i 8 proc. rząd planował zwiększyć VAT do np. 10 i 13 proc.? Przy założeniu, że docelowym pułapem dla starego 22 proc. VAT jest próg 25 proc. można by stawkę 23 proc. nazwać „ultra obniżoną”.

REKLAMA

W oparach absurdu świata wykreowanego przez Erica Arthura Blaira (alias George Orwell) zanurzył się również minister kultury. Bogdan Zdrojewski mówiąc o inwestowaniu w czytelnictwo stwierdził, że „rok 2011, pierwszy, w którym podatek VAT na książki będzie wynosił 5 procent, będzie też pierwszym rokiem, w którym czytelnictwo wzrośnie”. Osoby wprawione w dwójmyśleniu chętnie tezie szefa resortu kultury przyklasną. Cała reszta zapyta – za Ryszardem Czarneckim (PiS) który jako pierwszy doniósł o wypowiedzi ministra – czy zdaniem posłów PO podwyżka cen np. artykułów żywności automatycznie przełoży się na wzrost popytu, a podwyżka cen gazu na jego większe zużycie?

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
REKLAMA