Jak prof. Balcerowicz bronił ekonomii socjalistycznej

Profesor Leszek Balcerowicz w latach 70. bardzo ostro potępiał kapitalizm, a bronił ekonomii socjalistycznej. „Najwyższy CZAS!” dotarł do prac prof. Balcerowicza pochodzących z lat 70. ubiegłego wieku, czyli z czasów, gdy guru polskiej ekonomii był pracownikiem naukowym placówki o wdzięcznej nazwie Instytut Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu.

Jedną z pozycji, która wpadła nam w ręce, jest opracowanie pod tytułem „Nowe problemy gospodarki światowej (wybór tekstów burżuazyjnych ekonomistów i politologów)”. Wydane zostało w Warszawie w 1977 roku pod patronatem Instytutu Badania Współczesnych Problemów Kapitalizmu. Była to placówka naukowa funkcjonująca w łonie Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu. Opracowanie opatrzone jest klauzulą „Tylko do użytku wewnętrznego”. Obszerną przedmowę napisał właśnie Leszek Balcerowicz. Z jej treści można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy:

„W latach siedemdziesiątych nastąpiły wyraźne zmiany w podejściu do problemów wzrostu gospodarczego. Polegają one przede wszystkim na przeniesieniu rozważań ze szczebla pojedynczego kraju na szczebel świata. Ta zmiana perspektywy pozwoliła na dostrzeżenie wielu zjawisk przedtem pomijanych lub nie docenianych. Zwrócono przede wszystkim uwagę na groźbę wyczerpania się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat zasobów niektórych surowców nieodnawialnych oraz na niebezpieczeństwo pojawienia się braku energii. Jest to wyraźna zmiana w stosunku do tradycyjnych ujęć wzrostu gospodarczego, które koncentrowały uwagę na tempie powiększania się zasobu środków trwałych i siły roboczej, traktując dostępność surowców i energii jako rzecz oczywistą. Zasoby tych czynników wydawały się bowiem do niedawna w zestawieniu ze skalą ich eksploatacji – praktycznie niewyczerpalne. Jednakże niespotykany w historii wzrost skali działalności gospodarczej człowieka, jaki nastąpił po II wojnie światowej, wyraźnie podważył słuszność takiego przekonania” /Cyt za. „Nowe problemy gospodarki światowej (wybór tekstów burżuazyjnych ekonomistów i politologów)”, tom I, Warszawa 1977, str. VIII-IX/

Powyższy fragment nie jest szczególnie odkrywczy, ale przywołałem go ze względu na stylistykę. Dalej jest już wykład o przewadze socjalizmu nad kapitalizmem:

„Prawie 3/4 miliarda mieszkańców Trzeciego Świata żyje – według szacunków Banku Światowego – w warunkach nędzy absolutnej, czyli poniżej progu ubóstwa, wyznaczonego przez roczny dochód na 1 mieszkańca mniejszy od 50 dol. Na wyrwanie się z tych warunków, odziedziczonych po kapitalizmie, nie pozwala presja demograficzna, anachroniczne struktury społeczne i uzależnienie od wysoko rozwiniętych gospodarczo krajów kapitalistycznych” (tamże, strona XII-XIII).

Powyższy fragment stanowi ważne odkrycie w historii ekonomii. Wynika bowiem z niego, że ubóstwo w krajach Trzeciego Świata to konsekwencja wcześniej panującego tam kapitalizmu. Niestety Leszek Balcerowicz nie uchylił rąbka tajemnicy, o jaki konkretnie kraj Trzeciego Świata chodzi. Ale to nie jedyna zagadka. Czytamy bowiem kilka akapitów dalej:

„W tych warunkach dokonywany przez omawiane kraje (wciąż nie wiadomo jakie, ekonomista nie ujawnia tego czytelnikom – przyp. L. Sz.) import nowoczesnej kapitałochłonnej techniki i technologii z rozwiniętych gospodarczo krajów kapitalistycznych grozi nie tylko pogłębieniem trudności dewizowych, lecz hamuje także tworzenie nowych miejsc pracy, na które istnieje tak ogromny popyt” (tamże, strona XIV)

Wynika z tego ni mniej, ni więcej, że rozwiązaniem wszystkich problemów krajów biednych jest… zakończenie importu z państw kapitalistycznych! W ogóle kapitalizm to zły ustrój, trzeba budować socjalizm, bo on niesie wolność – dowodzi Balcerowicz na kolejnych stronach swojego wątpliwego dzieła:

„Umocnienie socjalistycznego systemu społeczno-politycznego i ekonomicznego, przy równoczesnym osłabieniu pozycji systemu kapitalistycznego, stworzyło możliwość stopniowej likwidacji kolonializmu i emancypacji politycznej narodów kolonialnych i zależnych. Należy jednak zauważyć, że rządy krajów rozwijających się często zdają się jednak zupełnie nie dostrzegać tej współzależności. W efekcie nastąpiło prawdziwe przebudzenie polityczne narodów Afryki i Azji, a liczba niepodległych i suwerennych państw pokaźnie się zwiększyła” (tamże, strona 34)

Oczywiście nie jest to jedyna zasługa ustroju socjalistycznego. Na stronie XXXVI czytamy dalej:

„Podobnie jak dekolonizacja, również dążenie krajów Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej do pełnej emancypacji ekonomicznej popieranejest od samego początku przez państwa obozu socjalistycznego. Te ostatnie opowiadają się za ustanowieniem nowego ładu nie tylko z racji solidarności z krajami rozwijającymi się, ale także ze względu na to, iż same zainteresowane są jak najbardziej radykalną zmianą kapitalistycznego systemu stosunków ekonomicznych, hamującego wymianę między krajami o różnych ustrojach. Przechodząc na intensywny etap rozwoju, dokonując rekonstrukcji technicznej swych gospodarek i pogłębiając swą specjalizację, kraje socjalistyczne pragną bowiem włączyć się bardziej i trwalej do międzynarodowego podziału pracy, rozszerzając wspólnotę gospodarczą i naukowo-techniczną, tak z kapitalistycznymi państwami wysoko rozwiniętymi gospodarczo, które dysponują najnowszą technologią, jak i z krajami mniej zaawansowanego rozwoju”.

Teoria produktów

Bierzemy następne dzieło. Nosi tytuł „Ogólnogospodarcze skutki zwiększania tempa odnowy produktów” (Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1979). Jaki był cel tej publikacji?

„Jednym z najbardziej charakterystycznych procesów gospodarczych zachodzących współcześnie krajach uprzemysłowionych jest wprowadzanie do produkcji i użytkowania nowych produktów wypierających wyroby wcześniejsze. Mimo powszechności oraz niewątpliwego znaczenia tego procesu dla producentów, użytkowników i całej gospodarki narodowej poświęcono mu dotąd w literaturze ekonomicznej stosunkowo niewiele uwagi, pomijając niemal całkowicie niektóre jego aspekty”.

Niezbyt to odkrywcze, więc czytamy dalej:

„Decyzje o wprowadzaniu nowych produktów, a więc pośrednio decyzje określające tempo procesu odnowy, są na ogół podejmowane przez poszczególne jednostki gospodarujące”. I przypis: „Zakres tego typu decyzji podejmowanych samodzielnie przez organizacje gospodarcze jest oczywiście większy w krajach kapitalistycznych niż socjalistycznych. W tych drugich decyzje dotyczące produktów o ważnym znaczeniu dla gospodarki narodowej lub/i wymagających dużych nakładów są podejmowane przez władze centralne. Podlegające im organizacje gospodarcze mają jednak możliwości wywierania wpływu na owe decyzje przez formułowanie odpowiednich propozycji i dostarczanie informacji”.

Konkretu znowu brakuje. Leszek Balcerowicz nie podał przykładu, kiedy jakakolwiek organizacja gospodarcza w państwie socjalistycznym wywierała wpływ na ekonomiczne decyzje władzy. Co więcej – w całym dziele nie ma ani jednego słowa, które mogłoby nas naprowadzić na trop jakiegokolwiek bytu, który w jakimkolwiek kraju socjalistycznym można byłoby nazwać „organizacją gospodarczą”!

Z PRL do III RP

Instytut Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu (będziemy go dalej nazywać Instytutem) został powołany 26 lutego 1974 roku na mocy specjalnej uchwały Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Przetrwał 10 lat. W 1984 roku połączono go z Wyższą Szkołą Nauk Społecznych przy KC PZPR, tworząc Akademię Nauk Społecznych, której głównym celem było kształcenie kadr dla aparatu PZPR i administracji PRL. Na cztero- i pięcioletnich studiach magisterskich Akademia kształciła funkcjonariuszy partyjnych, urzędników na kierunkach: politologia, socjologia, historia, ekonomia i filozofia. Absolwentami ANS byli m.in. Leszek Miller i Stanisław Kania. Akademia przestała istnieć w roku 1990. Realny socjalizm, który z uporem budowała, przeżyła o kilkanaście miesięcy.

Ironią losu zaś sam Instytut wykształcił kadry nie tylko PRL, ale także III RP. Leszek Balcerowicz był głównym ekonomistą transformacji ustrojowej, autorem słynnego planu opatrzonego własnym nazwiskiem, który zakładał m.in. słynny popiwek, czyli podatek od ponadnormatywnych wypłat wynagrodzeń. Później piastował stanowisko ministra finansów w rządzie Jerzego Buzka, a do 2007 roku był prezesem Narodowego Banku Polskiego.

Jerzy Wiatr – ongiś rektor Instytutu – w latach 90. w rządzie SLD objął tekę ministra edukacji narodowej (zasłynął m.in. tym, że został obrzucony jajami przez studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego). Jego syn, Sławomir Wiatr, prominentny działacz SLD, w nie do końca jasnych okolicznościach prowadził kampanię na rzecz integracji z Unią Europejską. Tak więc choć sam Instytut przestał istnieć na długo przed upadkiem PRL, skutki działalności jego kadr odczuwamy do dziś.

2 KOMENTARZE

  1. dlaczego autor używa tytułu profesor. Wprowadza to w błąd. Trzeba pisać zgodnie z pawdą dr Balcerowicz i ewentualnie dodać prof SGH

  2. Może dlatego, że był socjalistą.

    Albo, być może napisał to w ten sposób dlatego, że nie był socjalistą, ale władzy się nie odmawia, chyba że się lubi więzienie?

    Jeśli był socjalistą (Korwin też był do 9 roku życia) to teraz nim nie jest. I nie był nim robiąc reformy. Chociaż to trochę śmieszna figura stylistyczna: plan Balcerowicza to było nic innego jak interwencja w gospodarkę mająca wymusić wolnorynkowe mechanizmy. Brzmi śmiesznie i pojawia się problem: czy wyszło?

    A jeśli tak to czy jest to dowód na działanie wolnego rynku, czy interwencjonizmu? Jednego jestem pewien: hiperinflacja znikła. W latach 90 Polska odnotowywała wzrost. Zatem te reformy chyba nie były tak szkodliwe, prawda?

    Z tego co czytałem w „Balcerowicz: Trzeba się bić, opowieść biograficzna” to w latach 70 Balcerowicz porzucił etatyzm. Ile w tym prawdy? Nie wiem.

Comments are closed.