Kac 1796 roku czyli dlaczego Tusk nie zostanie prezydentem UE?

REKLAMA

Po Polsce krąży pogłoska, że plan PO na najbliższe lata jest prosty: zadłużyć Polskę, by zbankrutowała jak Grecja, oddać niepodległość, sprzedać, co się da, a resztę przefrymarczyć. Nagrodą za te prorozwojowe i prounijne działania ma być posada unioprezydenta dla Donalda Tuska. To z uwagi na te ambicje Polacy mają płacić na eurobankrutów po symboliczne 2 tys. złotych rocznie, muszą znosić rosnącą inflację oraz coraz większe tłumy krajowych i unijnych urzędników.

Jeśli ta pogłoska jest prawdziwa, to niestety świadczy tylko o głupocie naszego premiera. Przecież widzi on, co stało się z naszym słynnym „preziem” Aleksandrem Kwaśniewskim. Ten mąż w stanie (nie mylić z mężem stanu) miał przecież być, wg jego doradców i usłużnej prasy, szefem ONZ, w ostateczności NATO – bo posady unioprezydenta jeszcze wtedy nie było.

REKLAMA

Z tych wszystkich planów globalnej kariery została tylko posada na pół etatu w jakiejś żydowskiej fundacji w Brukseli, a teraz misja łączenia lewicy. I dokładnie na tyle może liczyć Donald Tusk. O ile nie będzie jeszcze gorzej. Bo jeśli rzeczywiście PO zjednoczy nas już ostatecznie z UE, to nawet posady w żydowskiej fundacji i łączenia lewicy dla niego nie będzie.

Nastąpi bowiem w Polsce kac roku 1796. O cóż takiego chodzi? Otóż zaraz po abdykacji Stanisława Augusta Poniatowskiego w listopadzie 1795 roku rozpoczął się demontaż państwa polskiego. Zlikwidowano organy przedstawicielskie, wprowadzono urzędników z krajów zaborców, stopniowo Warszawę opuszczały ambasady. I nagle ci wszyscy, którzy jeszcze kilka-kilkanaście miesięcy wcześniej rwali sukno, sprzedawali się rozmaitym agenturom – oczywiście ze szczytnymi hasłami na ustach – którzy uprawiali polityczną prostytucję za parę rubli, znaleźli się bez przydziału. Już nikt ich nie przekupywał, nic nie proponował, nawet nie traktował poważnie. Ot, trafili na ulicę jak porzucone psy. Liczni posłowie, ministrowie, królewscy dworzanie dopiero wtedy zorientowali się, że sprzedając Polskę, sprzedali tak naprawdę sami siebie. I zaczął się kac 1796 roku.

Historia, jak wiadomo, powtarza się – i to niekoniecznie jako farsa. Donald Tusk, sprzedając się uniourzędnikom, żadnym prezydentem więc nigdy nie zostanie. Ale Polskę sprzedać jak najbardziej może. Czego oczywiście w nowym A.D. 2012 nikomu ani sobie nie życzę.

REKLAMA