1 marca 2012. Dzień Żołnierzy Wyklętych. Przybliżamy postać sławnego majora „Łupaszko”

Żołnierze Wyklęci to walczący z reżimem stalinowskim byli członkowie rozwiązanej 19 stycznia 1945 roku Armii Krajowej. Zdecydowali się oni pozostać w podziemiu i kontynuować walkę w ramach takich organizacji jak Delegatury Sił Zbrojnych, Ruchu Oporu Armii Krajowej, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, Konspiracyjnego Wojska Polskiego, Narodowej Organizacji Wojskowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Wielkopolskiej Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Warta” i innych. Prowadzili walkę partyzancką, pozostając w podziemiu. Propaganda komunistyczna przedstawiała ich bardzo negatywnie, jako przestępców i bandytów. Ich jedyną winą był brak zgody na Polskę jako kraj zależny od sowieckiej dominacji. Nie zgodzili się pójść na żaden kompromis z władzą komunistyczną. Za walkę o niepodległość w latach 1944-63 byli bezwzględnie prześladowani przez komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa. Temat walki Żołnierzy Wyklętych z ZSRR był mało popularny także w niepodległej Polsce po 1989 roku. Przez lata III Rzeczpospolitej rzadko poruszano temat bohaterskich czynów podziemia niepodległościowego. Dopiero w 2001 roku Sejm podjął uchwałę, w której „uznał zasługi organizacji i grup niepodległościowych, które po zakończeniu II wojny światowej zdecydowały się na podjęcie nierównej walki o suwerenność i niepodległość Polski”, oddając w ten sposób hołd poległym i pomordowanym oraz wszystkim więzionym i prześladowanym członkom organizacji Wolność i Niezawisłość. Był to pierwszy tak poważny hołd oddany Żołnierzom Wyklętym przez władze III Rzeczpospolitej. Ustalona Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych data 1 marca nie jest przypadkowa. Upamiętnia ona stracenie z rąk funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa kierownictwa IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Do dramatycznego wydarzenia doszło w 1951 roku, kiedy to zamordowani zostali ppłk Łukasz Ciepliński, mjr Adam Lazarowicz, por. Józef Rzepka, kpt. Franciszek Błażej, por. Józef Batory, Karol Chmiel i mjr Mieczysław Kawalec. (źródło: zaprzyjaźniony portal piotrskarga.pl; więcej informacji tutaj)

Czytelnikom nczas.com postanowiliśmy przybliżyć postać jednego z (chyba) najbardziej kontrowersyjnych Żołnierzy Wyklętych – majora Zygmunta Szendzielarza, pseudonim „Łupaszka”. Napisany przez Tadeusza Płużańskiego artykuł omawia postać sławnego kawalerzysty w kontekście zaproponowanej przez Prawo i Sprawiedliwość w 2006 roku uchwały upamiętniającej „Łupaszkę”, przeciwko której protestowała postPRLowska lewica. Tekst ukazał się w „Najwyższym Czasie!”, 01 marca 2006 roku. Zapraszamy do lektury.

Ich wielki wróg – Łupaszka

Posłowie PiS z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu przygotowali projekt uchwały, który spotkał się z ostrym atakiem postkomunistycznej lewicy. Projekt stwierdza na wstępie: „Pięćdziesiąt pięć lat temu, 8 lutego 1951 roku, zamordowany został w komunistycznym więzieniu major Zygmunt Szendzielarz >ŁupaszkaŁupaszki< prowadził krwawe walki z wojskami hitlerowskimi, z pozostającymi w służbie III Rzeszy formacjami litewskimi oraz z sowiecką partyzantką terroryzującą Polaków. W czasie tych działań Zygmunt Szendzielarz zdobył sobie zaszczytną opinię znakomitego dowódcy, a V Brygada w uznaniu poniesionych ofiar zyskała miano >Brygady Śmierci

W uznaniu zasług, w styczniu 1944 r., Komendant Okręgu Wileńskiego AK, płk Aleksander Krzyżanowski, ps. Wilk, odznaczył Zygmunta Szendzielarza Krzyżem Walecznych. Z ramienia Komendy Okręgu Szendzielarz uczestniczył w rozmowach z Niemcami. W PRL-u dało to asumpt różnym pseudohistorykom i pismakom do oskarżeń „Łupaszki” o kolaborację. Takie poglądy głosili również niektórzy emigracyjni publicyści. Fakty przedstawiają się jednak inaczej. Na początku kwietnia 1944 r. Szendzielarz został przypadkowo aresztowany przez Litwinów, którzy przekazali go Niemcom. Ci zaproponowali mu zawieszenie broni w zamian za współpracę w walce przeciwko sowieckiej partyzantce. „Łupaszka” odmówił, zasłaniając się brakiem kompetencji. W końcu Niemcy zwolnili go, aby – jak się przypuszcza – nie zamykać sobie drogi do rozmów z Komendą Okręgu.

Teraz kolejna sprawa, która dała pożywkę komunistycznej propagandzie. Zarzut: dezercja i zdrada.

„Brygada Śmierci” nie wzięła bowiem udziału w Operacji „Ostra Brama”, której założeniem było wyzwolenie Wilna przez oddziały AK. Postawę „Łupaszki” tłumaczy się dwojako. Przede wszystkim brakiem zaufania do Sowietów i sojuszy z nimi. Niektórzy badacze dodają do tego powody logistyczne – w chwili wkroczenia Armii Czerwonej na Wileńszczyznę jego oddział, zgodnie z rozkazami gen. „Wilka”, miał opuścić te tereny. Potem rozkazy zmieniły się i po prostu nie zdążył powrócić na czas w rejon Wilna. Dzięki temu uniknął rozbrojenia i internowania przez Sowietów, co spotkało większość oficerów i żołnierzy Wileńskiego Okręgu AK.

NIE JESTEŚMY BANDĄ

Projekt uchwały Sejmu: „Oddziały utworzone przez majora „Łupaszkę” przeprowadziły w latach 1945-1952 około 450 akcji zbrojnych. W jednostkach podległych majorowi „Łupaszce” panowała wzorowa dyscyplina. Zwalczały one nie tyko komunistyczny aparat bezpieczeństwa, ale także chroniły ludność przed pospolitymi bandytami”. Mimo rozkazu o demobilizacji Zygmunt Szendzielarz postanowił pozostać w konspiracji i dalej walczyć z Sowietami i służącymi im Polakami. Awansowany do stopnia majora, odtworzył V, a następnie VI. Wileńską Brygadę. Walczył od Podlasia, poprzez Białostocczyznę, Warmię i Mazury do Pomorza. Jednego dnia walczył w Borach Tucholskich, drugiego w okolicach Jeziora Śniardwy. Likwidował przede wszystkim komunistycznych agentów i członków PPR. Szacuje się, że w latach 1945-1948 oddziały „Łupaszki” rozbiły około 60 posterunków MO, kilka placówek UBP i posterunków SOK, a także kilkanaście placówek Armii Czerwonej. Zlikwidowano około 200 funkcjonariuszy i oficerów NKWD, UBP, MO i Armii Czerwonej. Za głowę jednego z największych wrogów NKWD wyznaczyła wysoką nagrodę.

„Łupaszka” prowadził także akcję propagandową, która polegała na redagowaniu, powielaniu i rozprowadzaniu ulotek o treści antykomunistycznej. Oto fragment jego ulotki z marca 1946 r.: „(…) Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. (…) My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości”.

GODNOŚĆ DO KOŃCA

Najprawdopodobniej w grudniu 1946 r. mjr Szendzielarz dostał od ministra bezpieczeństwa publicznego Stanisława Radkiewicza list, w którym ten nakłaniał „Łupaszkę” do rozwiązania oddziałów w zamian za swobodne opuszczenie Polski. List pozostał bez odpowiedzi. Również później – szczególnie na początku 1947 r. – wobec zbliżania się wyborów do Sejmu, UB próbował nawiązać kontakt z Szendzielarzem i nakłonić go do złożenia broni. Oddział „Łupaszki” był już wówczas za słaby, aby prowadzić otwartą wojnę z nowym okupantem. Tylko od czasu do czasu prowadzono akcje zaczepne i odwetowe. Pod koniec marca Szendzielarz zwolnił część swoich podkomendnych, przez co brygada stopniała do ok. 40 ludzi. Ostatecznie, po rozmowach ze swoimi podkomendnymi, m.in. z Lechem Beynarem ps. Nowina (późniejszy publicysta i historyk Paweł Jasienica; ten oficer BiP Okręgu Wileńskiego AK do oddziału „Łupaszki” dołączył pod koniec 1944 r.; w marcu 1968 r. Władysław Gomułka oskarżył go o liczne morderstwa na zlecenie „Łupaszki”) zaprzestał czynnej walki zbrojnej i postanowił powrócić do cywilnego życia. Szendzielarz najpierw przeniósł się na Śląsk, a później do Zakopanego. Przez cały czas utrzymywał przez łączników kontakt z VI Brygadą, informował o sytuacji w kraju i rozkazach płynących z komendy Okręgu Wileńskiego AK.

Projekt uchwały Sejmu: „Przeciwko partyzantom majora >Łupaszki< zmobilizowano duże siły NKWD, UB, KBW i MO. Major Zygmunt Szendzielarz >Łupaszka< został aresztowany w czerwcu 1948 roku, a następnie skazany na osiemnastokrotną karę śmierci. W śledztwie zachował godną postawę. O łaskę nie poprosił. Wieczorem 8 lutego 1951 roku został stracony w więzieniu mokotowskim. Miejsce jego pochówku jest nieznane”.

W czerwcu 1948 r. UB rozpracował i rozbił Okręg Wileński AK. „Łupaszkę” aresztowano 30 czerwca w Osielcu pod Zakopanem i od razu przewieziono do aresztu śledczego na Rakowieckiej w Warszawie. Bohaterski major spędził tam 2,5 roku życia. W listopadzie 1950 r., przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie, rozpoczął się proces byłych członków Okręgu Wileńskiego AK. Składowi sędziowskiemu przewodniczył były AK-owiec, a potem wyjątkowo dyspozycyjny wobec komunistów, a przez to krwawy stalinowski sędzia – mjr Mieczysław Widaj. Wszyscy oskarżeni, oprócz kobiet, dostali wyroki śmierci.

DOBRZE ZASŁUŻYLI SIĘ OJCZYŹNIE

Poniewieranie pamięci majora Szendzielarza trwało przez cały PRL. Inaczej było jedynie na emigracji. Prawdę o nim publikowały m.in. paryskie „Zeszyty Historyczne”. W 1988 r. prezydent Polski na Uchodźstwie w uznaniu wybitnych czynów w czasie wojny nadał majorowi Szendzielarzowi Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari. W Polsce prawdę o „Łupaszce” zaczęto pisać dopiero po 1989 r. Wydana w 2004 r. przez „Rytm” książka Patryka Kozłowskiego „Jeden z wyklętych Zygmunt Szendzielarz – Łupaszka” pokazuje go jako doskonałego żołnierza, genialnego stratega wojskowego, twórcę nowoczesnej metody działania samodzielnymi szwadronami. Szendzielarz to człowiek o silnej charyzmie, symbol patrioty walczącego z dwoma totalitaryzmami – faszystowską III Rzeszą i stalinowską Rosją.

W 1993 r. Zygmunt Szendzielarz został oczyszczony przez sądy III RP ze wszystkich zarzutów.

Projekt uchwały Sejmu kończy się słowami: „Major Zygmunt Szendzielarz >Łupaszka< stał się symbolem niezłomnej walki o Niepodległą Polskę, jaką toczyli >Źołnierze Wyklęci< – żołnierze antykomunistycznego ruchu oporu z organizacji Wolność i Niezawisłość, Armii Krajowej na Kresach Wschodnich, Ośrodka Mobilizacyjnego Wileńskiego Okręgu AK, Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, Ruchu Oporu Armii Krajowej, Konspiracyjnego Wojska Polskiego i dziesiątek innych organizacji; podkomendni podpułkownika >KotwiczaZagończykaMłotaOrlikaZaporyWarszycaOgniaBartka< i wielu innych, których żołnierski szlak kończyła śmierć w nierównej walce z komunistycznymi siłami bezpieczeństwa bądź ubecki strzał w tył głowy. Niech polska ziemia utuli ich do spokojnego snu. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, czcząc Ich pamięć, stwierdza, że >Źołnierze Wyklęci< dobrze zasłużyli się Ojczyźnie”. (źródło: NCZ!, 01.03.2006; przedruk tylko za zgodą redakcji)

Comments are closed.