PO przejęła pełną kontrolę nad Komisję Nadzoru Finansowego

Urząd Komisji Nadzoru Finansowego w Warszawie (wikipedia)
Platforma przejęła pełną kontrolę nad Komisją Nadzoru Finansowego, jednym z najpotężniejszych urzędów w państwie. W październiku ubiegłego roku bez specjalnego zainteresowania mediów Donald Tusk zmienił przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Na miejsce Stanisława Kluzy (który skończył pięcioletnią kadencję) powołał Andrzeja Jakubiaka, który aby objąć funkcję, musiał zrezygnować z bycia zastępcą Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jakubiak ma doświadczenie w bankowości. Pracował w NBP w latach 1991-2006, a więc gdy prezesem NBP była obecna prezydent Warszawy, a po niej Leszek Balcerowicz. W ten sposób Platforma skupiła pełnię władzy w Polsce. KNF odpowiada bowiem za kluczowe w trakcie kryzysu monitorowanie płynności instytucji finansowych (banków, ubezpieczycieli itp.), ale także za badanie, czy w bankach nie ma prób prania brudnych pieniędzy. Jedną z ważniejszych funkcji KNF jest m.in. zapobieganie transferowaniu pieniędzy z polskiego sektora bankowego na ratunek przeżywających kryzys banków zachodnich. Analiza powiązań towarzyskich i rodzinnych nowego kierownictwa pozwala postawić pytanie, czy KNF będzie w stanie realnie nadzorować wszystkie podległe jej podmioty. Na dodatek nowy szef KNF jest zadłużony w trzech bankach, które ma nadzorować, na kwotę 1,2 mln zł (ostatni kredyt hipoteczny na kwotę około 800 tys. zł otrzymał od Pekao SA).

Desant ludzi Balcerowicza

KNF to jeden z najważniejszych urzędów w Polsce. Bez zgody tej instytucji nie można zostać nie tylko prezesem, ale nawet członkiem zarządu banku czy firmy ubezpieczeniowej. Do 2006 roku funkcje nadzorcze nad rynkiem finansowym w Polsce były podzielone między kilka instytucji. PiS połączyło je w jeden urząd nie tylko po to, aby usprawnić nadzór, ale przede wszystkim po to, aby wyrwać kontrolę nad nim z rąk ludzi, którzy sprawowali ją od transformacji – w dużej części związanych ze środowiskiem Leszka Balcerowicza (prezes NBP w latach 2001-2007). Teraz wracają oni do dawnych wpływów.

Nowy szef KNF Jakubiak – jak twierdzą nasi informatorzy – miał rekomendacje Jana Krzysztofa Bieleckiego i Leszka Balcerowicza. Ten ostatni ma jeszcze jedną osobę we władzach KNF – przedstawicielem prezydenta jest tam Jerzy Pruski, jego zastępca w NBP. Kariera Jakubiaka jest związana z obecną władzą. Jako wiceprezydent Warszawy zajmował się on polityką lokalową i gospodarką nieruchomościami. Z nadzoru odszedł, gdy szefem NBP został kojarzony z PiS Sławomir Skrzypek. Na swojego zastępcę wybrał Wojciecha Kwaśniaka, byłego Głównego Inspektora Nadzoru Bankowego (GINB) w NBP. Żona Kwaśniaka, Agata, jest szefem spółki Pekao Bank Hipoteczny. To bardzo kontrowersyjna nominacja, przywracająca niezdrową sytuację, która miała miejsce za rządów Balcerowicza w NBP.

Oczywisty konflikt interesów

Chociaż Kwaśniak po objęciu stanowiska „wyłączył się” z nadzoru nad tym bankiem, była to wymuszona konieczność. O tym, że jego żona pracuje w grupie Pekao, wiadomo publicznie od czasu głośnej awantury związanej z fuzją BPH PBK i Pekao SA w marcu 2006 roku. Ówczesny szef NBP Leszek Balcerowicz, kierując się „elementarnym poczuciem praworządności”, wyłączył bowiem z posiedzenia wiceministra Cezarego Mecha jako „stronniczego” przedstawiciela rządu. Wówczas zwrócono Balcerowiczowi uwagę, że jeżeli przyjąć jego interpretację, to to samo „poczucie praworządności”, które kazało mu wykluczyć Mecha, powinno kazać mu wykluczyć jeszcze co najmniej Wojciecha Kwaśniaka, generalnego inspektora nadzoru bankowego, oraz samemu wyłączyć się z postępowania. Tak jak Mecha uznano za stronniczego, bo a priori był przeciwny fuzji Pekao SA i Banku BPH oraz wszelkim decyzjom, które do tego zmierzają, tak Kwaśniaka, którego inspektorat jest organem wykonawczym Komisji Nadzoru Bankowego i działa w ramach struktury NPB, można było uznać za stronniczego na korzyść Pekao SA i kontrolującego ten bank włoskiego UniCredit. Agata Kwaśniak, żona inspektora, była wówczas dyrektorem finansowym w BPH Banku Hipotecznym, należącym do grupy, którą przejął UniCredit. Balcerowicz nie wyłączył wówczas jednak Kwaśniaka (ostatecznie wstrzymał się on od głosu), siebie również.

Obecna decyzja Kwaśniaka o wyłączeniu bynajmniej nie rozwiązuje problemów, bowiem bezpośredni nadzór ze strony KNF nad Bankiem Hipotecznym sprawują pracownicy z pionów inspekcji nadzoru bankowego, czyli pionów podlegających właśnie jemu. Sytuacja jest co najmniej niezręczna. Chyba że uznamy, iż podwładni mogą sobie kontrolować firmę żony szefa i nie bać się konsekwencji.

Jak taki nadzór wygląda w praktyce, opisał „Tygodnik Solidarność” w 2006 roku. Otóż Główny Inspektorat Nadzoru Bankowego z wyprzedzeniem zawiadamiał bank, w którym pracowała żona Kwaśniaka, o kontrolach, a także informował, jakie dokumenty będzie badał. Dziennikarze ujawnili wówczas, że kierownictwo banku świadomie w przygotowywanie dokumentów dla GNIB zaangażowało Agatę Kwaśniak. W ten sposób bank zapewniał sobie polisę na wypadek wykrycia nieprawidłowości, bo współwinna ich byłaby małżonka szefa instytucji przeprowadzającej kontrolę. Ten przykład pokazuje, że powiązania rodzinne są wykorzystywane nawet wbrew woli zainteresowanych. Rodzina zaś pełni rolę zakładników.

Nowe kierownictwo KNF błyskawicznie zmieniło strukturę wewnętrzną nadzoru, co otworzyło drogę do zwalniania pracowników (likwidacja ich stanowisk) i przyjmowania swoich. Pięć dni roboczych nie wystarczyło KNF, aby odpowiedzieć na pytania dotyczące potencjalnych konfliktów interesów, a także liczby zwalnianych i zatrudnianych pracowników.

Gra o duże pieniądze

Stawką w tej grze nie są bynajmniej posady w państwowym urzędzie. KNF ma realną wiedzę i władzę. Bank Pekao SA, z którym powiązany rodzinnie jest Kwaśniak, a kredyt ma szef KNF, jest wyraźnie personalnie związany z rządzącą Platformą. Jan Krzysztof Bielecki to najważniejszy doradca (szef Rady Gospodarczej), a jak twierdzą wtajemniczeni, także mentor Donalda Tuska. Bielecki przez 10 lat (do stycznia 2010 r.) pracował w Pekao SA jako prezes. Doradcą w Pekao SA był do czasu objęcia funkcji ministra finansów w 2007 roku Jacek Rostowski. Poprzedniczka Bieleckiego na stanowisku prezesa Pekao SA, Maria Pasło-Wiśniewska, była posłanką Platformy.

Związki Platformy i Balcerowicza z Pekao SA sięgają głębiej. 23 czerwca 1999 roku prywatyzacji banku dokonał rząd Jerzego Buzka, w którym Balcerowicz był wicepremierem i ministrem finansów. Kontrolny pakiet akcji banku nabyło konsorcjum UniCredit i niemieckiego Allianzu. Wiceministrem skarbu odpowiedzialnym wówczas za prywatyzację Pekao SA i Banku Przemysłowo-Handlowego (późniejszy Bank BPH) była Alicja Kornasiewicz, rekomendowana na to stanowisko przez… Balcerowicza.

Kornasiewicz z pracy w ministerstwie trafiła do koncernu, któremu sprzedawała państwowe spółki, a po fuzji w 2006 roku także do grupy UniCredit. Po Janie Krzysztofie Bieleckim to ona była przez rok prezesem Pekao SA. Dziś właściciel tego banku, UniCredit, ma olbrzymie kłopoty finansowe. UniCredit podał 10,6 mld euro straty w trzecim kwartale 2011 roku. To więcej niż połowa obecnej wartości rynkowej banku. UniCredit ma 39 mld euro w obligacjach włoskiego rządu. Włoski rząd może mieć problemy ze spłatą tego długu i w każdej chwili może się okazać, że wierzyciele dostaną np. tylko 50 proc. tego, co pożyczyli. Z kolei polska spółka to przysłowiowy okaz zdrowia. Zysk Grupy Pekao SA w 2011 roku szacowany jest na około 3 mld zł (1 mld $). Już w latach ubiegłych mniejszościowi akcjonariusze oskarżali Włochów o transferowanie pieniędzy do centrali. UniCredit za rządów Platformy czuł się na tyle pewnie, że lekceważył sobie zalecenia KNF.

W 2008 roku, gdy KNF domagała się rezygnacji z wypłacania dywidendy z uwagi na kryzys, UniCredit zadecydował o wypłacie 125 proc. zysku netto (czyli cały zysk oraz dodatkowo część kapitału rezerwowego). Czy nowe kierownictwo KNF wezwie do siebie „na dywanik” prezesa Pekao SA, jeżeli w tym roku akcjonariusze będą chcieli wypłacać podobną dywidendę? Czy może skorzysta z uprawnień KNF i zarządzi kontrolę? Szczerze wątpię. Luigi Lovaglio jest bowiem przyjacielem Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Pomijając wątek powiązań towarzyskich, rząd ma także ochotę na dywidendę z PZU i PKO BP wypłaconą wbrew zaleceniom KNF. Resort finansów nie pogardzi kilkoma miliardami złotych dywidendy.

Polityka finansowa

W całej sprawie jest jeszcze jedno tło. Oto niedługo (zapewne za kilka miesięcy) pod kontrolę Komisji Nadzoru Finansowego trafią Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe (popularne SKOK-i). O ile sektor bankowy sprzyja Platformie, to SKOK-i są zapleczem finansowym PiS (Grzegorz Bierecki, szef Krajowej SKOK, został senatorem z list tej partii). Mocno reklamują się w mediach popierających tę partię. Kontrola nad instytucjami wspierającymi konkurenta politycznego ma ogromną wartość.

Na razie nowe kierownictwo KNF zastanawia się, jak zapewnić sobie szczelność, aby nic, co dzieje się w środku, nie trafiało do dziennikarzy. Według naszych informatorów, KNF konsultuje z ABW wprowadzenie zaawansowanego narzędzia do inwigilacji swoich pracowników „Secure 360”. Jest to oprogramowanie gromadzące i analizujące wszystkie dostępne dane elektroniczne (bilingi, odwiedzane strony internetowe itp.). Na ich podstawie typuje potencjalne źródła wycieku informacji.

„Decyzje ma podejmować urzędnik mianowany przez premiera. Naraża to instytucje nadzorcze na udział w bieżących perturbacjach politycznych” – w ten sposób Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, krytykował w 2006 roku powstanie Komisji Nadzoru Finansowego. Wtórowali mu wówczas politycy PO, twierdząc, że „obecny system nadzoru nieźle realizuje swe zadania i utrzymuje równowagę między uczestnikami rynku a państwowym regulatorem”. I nic dziwnego. Nową instytucję tworzyło będące u władzy PiS i to ono miało obsadzać kluczowe stanowiska w nadzorze nad największymi instytucjami finansowymi. Dziś, gdy premierem mianującym urzędnika jest Donald Tusk, takich wątpliwości nie ma…

(źródło: NCZ! 11/2012; więcej tutaj; przedruk tylko za zgodą redakcji)

Comments are closed.