Woziński: Romans Franza Kafki z anarchizmem

Nie posiadam wprawdzie dostępu do odpowiednich danych statystycznych, lecz wydaje mi się, że wojny i totalitaryzmy XX wieku stały się najważniejszym motywem dla twórczości literackiej tego stulecia.

Czasami zdarza się więc, że nawet jeśli dany twórca zupełnie przypadkowo nawiązuje w swym dziele do wojny, uwaga odbiorców i tak skupia się przede wszystkim na Hitlerze lub Stalinie. Biorąc pod uwagę skalę zniszczeń oraz wyrządzonych w ubiegłym stuleciu krzywd, nie ma się temu co dziwić, lecz łatwo w ten sposób spłycić intencje autora. Tak właśnie stało się w przypadku Żyda z Pragi – Franza Kafki – którego krytycy literaccy oraz współcześni filozofowie zdążyli już zawłaszczyć dla swoich ulubionych motywów: egzystencjalnej pustki, współczesnej alienacji oraz lęku przed totalitaryzmem. Powyższe klucze interpretacyjne udzieliły się także zwykłym czytelnikom, którzy najczęściej szukają dziś u Kafki niepospolitej formy narracji.

Każdy ma oczywiście prawo do własnej opinii na temat czytanej przez siebie lektury, lecz w przypadku interpretacji Kafki nie sposób pominąć anarchistycznych wątków w jego biografii. W latach 1909-1912, a więc jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, pisarz uczęszczał na spotkania Klubu Młodych. Zrzeszał on antywojennie i antyklerykalnie nastawionych młodych ludzi, którzy wbrew obowiązującemu prawu spotykali się w zadymionych knajpach, aby promować zakazane idee.

Charakter życia w Monarchii Austro-Węgierskiej na początku XX wieku został świetnie oddany przez Jaroslava Haška, autora „Przygód dobrego wojaka Szwejka”. Hašek, który również przychodził na spotkania Klubu Młodych, przedstawiał rzeczywistość przejaskrawioną oraz pełną paraboli, lecz nie odbiegał zanadto od prawdy w swych opisach absurdów państwa policyjnego. Mieszkańcy państwa Habsburgów mieli na co dzień do czynienia z całą armią szpicli i urzędników, a współpraca monarchii z Kościołem przybierała karykaturalne formy. Ponieważ katolicyzm był religią okupantów, reakcją wielu Czechów był antyklerykalizm. Buntownicy z Klubu Młodych zaczytywali się więc anarchistami (Kropotkin, Bakunin) i kwestionowali nie tylko sens okupującej Czechy Monarchii Austro-Węgierskiej, lecz państwa jako takiego. W przypadku Haška idee anarchistyczne przerodziły się niestety w komunizm (autor „Szwejka” przystąpił nawet do bolszewików), lecz Kafka i pozostali wybrali inną drogę.

Prascy anarchiści bardziej niż Marksem i Engelsem interesowali się Tołstojem, a nawet Tuckerem. Przypisywanie Kafce anarchokapitalizmu nie ma większego sensu, gdyż nie ma na to żadnych dowodów. Na pewno jednak jego anarchizm nie przerodził się w otwarcie komunistyczne i socjalistyczne sympatie. Na spotkaniach anarchistów został zapamiętany przede wszystkim jako osoba nie odzywająca się i być może ten właśnie fakt najlepiej oddaje jego stosunek do idei świata bez państwa. Wiele wskazuje na to, że spotkania Klubu Młodych traktował po części jako wyraz społecznej odpowiedzialności, a trochę jako element życia towarzyskiego. Ostatecznie był przecież pisarzem i nie pretendował do stworzenia żadnej teorii politycznej lub filozoficznej, lecz preferował bardziej wymowne obrazy literackie.

Bohaterowie powieści i opowiadań Kafki oraz ich los stanowi dla wielu osób przepowiednię komunizmu i metod stosowanych przez tamtejszy aparat bezpieczeństwa. Warto jednak pamiętać, że nawet o wiele mniej totalitarne od ZSRS państwo Habsburgów było dalekie od raju na Ziemi. Kafka nie pozostawiał złudzeń, że przyczyną niewoli, w której znalazł się współczesny człowiek, jest państwo jako takie. Pojedynczy człowiek w obliczu siły, za którą stoi całe społeczeństwo, jest bezbronny i ginie „jak pies” gdzieś w opustoszałym kamieniołomie. Najważniejszym elementem twórczości Kafki jest właśnie to, że państwem nie jest nikt konkretny, ale pewna bezwładna idea, która zawładnęła umysłami wszystkich ludzi. Niektórzy z urzędników i oprawców są nawet prywatnie sympatycznymi ludźmi, nie potrafiącymi jednak przełamać niewidzialnej bariery zbudowanej przez bezosobowego Lewiatana. Uciążliwe i jawnie niesprawiedliwe prawa i przepisy sprawiają, że rzeczywistość przybiera surrealistyczny charakter. Kłamstwo, na którym zbudowane jest każde państwo, czyni z naszego życia jedną wielką gmatwaninę, uniemożliwiającą normalne funkcjonowanie. Wszyscy są po trosze zakłamani i dlatego się na nie godzą.

Fatalizm obecny w prozie Kafki miał niestety przełożenie na jego życie osobiste i zawodowe. Do dziś trwają spekulacje na temat tego, czy pisarz z Pragi cierpiał na długotrwałą depresję, czy też inne zaburzenie przyprawiające go o wieczny pesymizm. Kafka, choć miał przygodę z anarchizmem, godził się także na państwo w życiu zawodowym. Przez wiele lat robił karierę w państwowym urzędzie, łączącym obowiązki zakładu ubezpieczeń społecznych oraz inspekcji pracy. Do jego obowiązków należały podróże po całych Czechach i Morawach w celu sprawdzenia, czy robotnicy w fabrykach pracują według określanych przez państwo standardów. Ostatecznie porzucił ten zawód nie z pobudek ideowych, lecz z racji postępującej gruźlicy. Warto tu odnotować, że miał do wyboru pracę u ojca, którą przez krótki czas wykonywał, lecz ostatecznie nigdy nie potrafił dostrzec sprzeczności między wyznawanymi ideami a wykonywanym zajęciem.

Mimo to Franza Kafki i jego prozy nie sposób zrozumieć bez idei anarchizmu. On sam odczytywał ją zapewne jako pewnego rodzaju intelektualny bunt wobec wszechpotężnego aparatu państwa, który niesłusznie utożsamiał przede wszystkim z armią, policją oraz urzędnikami (takimi jak on sam). Jako osoba o depresyjnych skłonnościach przedstawiał postaci skazane na tragiczny los, lecz nie oznacza to wcale, że taki los czeka wszystkich świadomych tego, czym tak naprawdę jest państwo.

Od czasów Kafki anarchizm zmienił swoje oblicze i dziś buntujący się przeciw państwu nie muszą już czytać Bakunina ani Stirnera. XIX-wieczni anarchiści mieli, paradoksalnie, silne państwowe skrzywienie, które wynikało z fascynacji socjalizmem. Ich dzisiejszymi spadkobiercami jest młodzież ze skłotów, która tkwi po uszy w sprzecznościach socjalizmu. Ale Kafka czytywał także Benjamina Tuckera, z którym związany jest anarchizm kapitalistyczny. Być może gdyby pisarz z Pragi zainteresował się nieco bardziej amerykańskim anarchizmem, natrafiłby na pisma współczesnych mu Lysandera Spoonera lub Alberta Jaya Nocka i zrozumiałby, że wyjście z pułapki naprawdę istnieje oraz że nazywa się libertarianizm. No tak, ale czy wówczas dzieła Kafki miałyby wciąż ten niepowtarzalny, mroczny klimat?