Absurdalne prawo: Pół miliarda na psy i koty!

Samorządowcy z gminy Chełmiec (okolice Nowego Sącza) złożyli do posłów i senatorów RP wniosek o ponowne rozpatrzenie absurdalnej ustawy z 16 września 2011 roku o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Wypełnienie obowiązku zapewnienia zwierzętom miejsca w schronisku może kosztować w całej Polsce rocznie około pół miliarda złotych.

Ustawa nakłada na samorządy lokalne obowiązek „zapewnienia bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku dla zwierząt”. – Zgoda na finansowanie tych działań byłaby wielką nieodpowiedzialnością z naszej strony. Naszym zdaniem, niektóre zapisy wymienionej ustawy są nie do zaakceptowania przez rozsądnego człowieka – twierdzi Paweł Bogdanowicz z Rady Gminy Chełmiec.

A co z ludźmi?

Jest to kolejna ustawa, którą ma realizować samorząd bez zabezpieczenia na ten cel środków finansowych. Poza tym obowiązek zapewnienia miejsca w schronisku dla zwierząt został narzucony w momencie, gdy wiele rodzin boryka się z kryzysem, perspektywą utraty pracy, drożyzną, rozstaniami spowodowanymi poszukiwaniem przez rodziców pracy za granicą. Jak podało wiele mediów, ustawa ta została przegłosowana przy lobbingu, a wręcz nacisku środowisk ekologicznych i organizacji zajmujących się ochroną zwierząt. „Jeżeli jakiejś organizacji czy stowarzyszeniu zależy na jakimś hobby, to niech sobie je uprawia i niech płaci z własnej kieszeni, a niech nie sięga po pieniądze podatnika. Nie ilość, ale jakość prawa prowadzi do normalnego funkcjonowania społeczeństwa, które winno same hierarchizować skalę ważności istniejących problemów w swoim środowisku” – piszą samorządowcy z Chełmca. „Tworzenie prawa i wydawanie środków pochodzących z podatków na walkę z rozwiązywaniem problemu z psami i kotami, zamiast problemów ludzkich, któremu towarzyszy wzrost bezsensownej biurokracji, uwłacza powadze parlamentarzysty i instytucji, jakimi są Sejm i Senat. Apelujemy jednocześnie do wszystkich samorządów w Polsce o niepodejmowanie kroków w zakresie dostosowywania zapisów ww. ustawy aż do momentu oficjalnego stanowiska Sejmu i Senatu w tej sprawie” – dodają.

Już nowelizują

Apel do parlamentarzystów dotyczył poważnego przeanalizowania ustawy z 16 września 2011 roku i poprawy jej zapisów (za jej przyjęciem głosowały wspólnie wszystkie siły polityczne mające swoich przedstawicieli w Sejmie). Przedstawiciele Kancelarii Sejmu odpowiedzieli na list samorządowców z Chełmca. Grzecznie podziękowali za „przesłanie wystąpienia”, jednak poinformowali (skądinąd to stwierdzenie banalne), że zmiana obowiązującego stanu prawnego wymaga podjęcia inicjatywy ustawodawczej przez uprawnione podmioty, czyli na przykład rząd lub Sejm (jak mogliśmy się ostatnio przekonać, ustawodawcze inicjatywy społeczne w Polsce nie są mile widziane i posłowie odrzucają je w głosowaniach). Kancelaria poinformowała także, że w Sejmie obecnie trwają prace nad obywatelskim projektem ustawy o ochronie zwierząt.

Pół miliarda na psy i koty

W tym kontekście zasadne okazało się kolejne wystąpienie samorządowców z Chełmca, którzy podkreślili, że „Ustawodawca powinien pamiętać, iż to człowiek i jego problemy winny być najważniejszym podmiotem rozwiązań prawa i stać wyżej niż bezdomny pies czy kot. Dobre prawo służy dobrze rozumianej wolności, a zarazem zwiększa odpowiedzialność człowieka za siebie i dobra będące jego własnością”. – Zauważyliśmy także, że skoro w Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej „trwają prace nad obywatelskim projektem ustawy o ochronie zwierząt”, wątpliwości budzi wprowadzanie w życie ustawy z 16 września 2011 roku, która za chwilę ma być zmieniona – komentuje wiceprzewodniczący rady gminy Paweł Bogdanowicz. – Podejmowane przez niektóre samorządy próby realizacji zapisów tej ustawy spowodowały już szeroką falę krytyki i oburzenia.

Wśród wielu zastrzeżeń jest to podstawowe: czy jest rzeczą dopuszczalną, aby na utrzymanie psa w schronisku wydawać z publicznych pieniędzy ok. 150-250 zł miesięcznie, podczas, gdy rodzice na dziecko otrzymują 80 zł wsparcia? – zauważa samorządowiec z Chełmca.

Tylko z pobieżnej kalkulacji wynika, że na realizację zapisów wspomnianej ustawy samorządy w Polsce będą musiały wydać blisko pół miliarda złotych rocznie – nie licząc kosztów zaangażowania urzędników, zużytego papieru i „papierkowej” roboty.

Łamanie konstytucji?

Samorządowcy zauważają również, że zapisy ustawy mogą być niezgodne z Konstytucją RP (art. 166 pkt 2, art. 167 pkt 1 i 4). „Chcielibyśmy tylko przypomnieć, że Ustawodawca nie może zlecać zadań samorządom bez zabezpieczania środków na ich realizację. Każdy samorząd jest już wystarczająco obarczony zadaniami, a na wiele z nich, służących człowiekowi, nie ma zabezpieczenia finansowego. W ten nieprzemyślany sposób burzy się zasady współżycia społecznego, a to my – samorządowcy – niesłusznie stajemy się obiektem krytyki, wprowadzając złej jakości prawo, uchwalane przez Sejm” – czytamy w liście skierowanym do parlamentarzystów.