premier ogląda rozkopane drogi z podkładu "Sokoła" (fot. M. ŚMIAROWSKI; źródło: KPRM)
Internauci naśmiewają się z „gospodarskiej wizyty” Donalda Tuska, który w towarzystwie Sławomira Nowaka (minister infrastruktury) postanowił sprawdzić stan budowy autostrady A2. Pewnie nie byłoby w tym nic przesadnie śmiesznego (to raczej smutne, że polski premier hołubi „objazdowy marketing” rodem z czasów Gierka) gdyby nie to, że Prezes Rady Ministrów drogę wizytował z… lotu ptaka! Choć na oficjalnej stronie premiera – 17 maja – pojawiła się informacja o „objeździe Polski przed Euro 2012” w rzeczywistości był to oblot. Sceny niczym z „Człowieka z Marmuru” rozegrały się nad najbardziej zagrożonym odcinkiem autostrady. W filmie Andrzeja Wajdy towarzysz Dyrektor wzbija się w przestworza z młodą studentkę szkoły filmowej Agnieszką (Krystyna Janda) nad plac budowy Huty Katowice. W „Polsce w budowie”, na pokładzie helikoptera PZL W-3 Sokół (0916) minister infrastruktury odpowiada na kolejne pytania premiera, który z wysokości kilkuset metrów pokazuje palcem szczególnie interesujące fragmenty rozkopanej drogi. Nowak wyjaśnia, że „tam to układają ścieracze”, a „tam już prawie kończą”.

Komentarze większości dziennikarzy i internautów nie zostawiają na premierze suchej nitki. „Sławek, gdzie ta autostrada, pyta premier Donald Tusk?” – nabija się Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej”. „Czy premier naprawdę lata nad autostradą by ocenić jej stan?! To jakiś kretyński pomysł. Wysoko odleciała nasza władza” – ocenia Tomasz Sekielski, dziennikarz związany ze stacją TVN. „Czy robotnicy pozdrawiają z ziemi premiera?” – do tradycji PRL nawiązuje Michał Majewski („Wprost”). Łukasz Warzecha („Fakt”) prognozuje, że „jeżeli swoim lotem nad rozgrzebanymi…tj…wróć, przejezdnymi częściowo drogami Tusk chciał sobie poprawić sondaże, to chyba się to nie uda” (premier chyba doszedł do takiego samego wniosku, bo w dalszą „gospodarską wizytę” ruszył pociągiem)

Michalkiewicz. The Movie

Używanie mają również politycy opozycji. Adam Hofman (PiS): „Tusk lata nad A2 :) Pojechać się nie da, a i podwykonawcy nie dopadną”. Marek Migalski (PJN): „Przeciek z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów: Jutro Tusk zacznie kopać razem z robotnikami na A2. I znajdzie wazę z II wieku!”. Jednak najlepiej klimat wizytacji premiera oddał jeden z użytkowników serwisu twitter.com: „Premier zadowolony. Nad niegotowymi odcinkami rozpięto siatki maskujące w kolorze asfaltu. Na Google Earth Euro 2012 prezentuje się godnie”.

A co do powiedzenia ma sam premier? W wywiadzie dla Polskiego Radia nie krył optymizmu: „Na kluczowym odcinku, jeśli chodzi o cywilizacyjne znaczenie dla Polski całej autostrady A2 łączącej naszą stolicę z całym światem zachodnim, widać wyraźnie, że w tych ostatnich dniach (…) prace na tych najbardziej zagrożonych odcinkach są bardzo intensywne”. Czyli robotnicy spisali się na medal: wystarczająco licznie stawili się na trasie „gospodarczej wizyty” i wystarczająco szybko „machali łopatami” gdy zawisł nad nimi „tuskolot”. O tym, że nie jest to wcale przesada przekonał się dziennikarz Jan Pospieszalski:

To czy tytaniczny wysiłek ludu pracującego przyniesie należyte efekty i Warszawa połączy się „z całym światem zachodnim” zdaniem premiera zależy… „trochę od szczęścia”. Jednak nawet jeśli będziemy mieli szczególny niefart to „przygotowane są trasy alternatywne” więc „nie będzie dramatu”. Z ostatnim spostrzeżeniem premiera nie sposób się nie zgodzić. Dramatu nie ma i pewnie nie będzie. Za to komedię mamy wyborną! Szkoda, że bilety takie drogie…

Godzina lotu „Sokołem” (zbliżonym do tego, z którego obecnie korzysta premier) kosztowała w 2010 roku trochę ponad 4000 złotych (wiemy, bo sprawdzaliśmy ile podatnicy płacili za przelot policyjnego śmigłowca, który przed dwoma laty ochraniał mecze piłkarskie Donalda Tuska i jego najbliższych współpracowników w każdy wtorek i czwartek). Ponieważ – za sprawą rządu PO – ceny poszły w górę można założyć, że wizerunkowy oblot premiera kosztuje sporo ponad 4000 złotych / godzinę…