Jedna trzecia terytorium Rosji staje się bezludna. Pustkę wypełnią Chińczycy?

Prenumerata Najwyższego Czasu!

Moskwa nie ma wciąż koncepcji zagospodarowania Dalekiego Wschodu. Jeżeli sytuacja ta się nie zmieni, to jest tylko kwestią czasu, gdy rolę gospodarza tego regionu przejmie od niej ktoś inny. Życie nie znosi bowiem próżni, a bogactwa, które kryje ta część Rosji, warte są zachodu.

Jeżeli nic się nie zmieni, to wkrótce jedna trzecia terytorium Rosji stanie się bezludna! Taki wniosek można wysnuć z wizyty premiera Dymitra Miedwiediewa w Dalekowschodnim Okręgu Federalnym (DFO), który właśnie zajmuje ponad 30 proc. terytorium Federacji Rosyjskiej. Na spotkaniu we Władywostoku z gubernatorami obwodów wchodzących w skład DFO Miedwiediew przyznał, że władze centralne nie zajmowały się dostatecznie rozwojem Dalekiego Wschodu, a miejscowe nie są w stanie wygenerować wystarczających środków często nawet na zaspokojenie podstawowych potrzeb, nie wspominając o rozwoju. Miedwiediew wyliczył co prawda, że w ramach Celowych Programów Federalnych centrum w ciągu minionych pięciu lat wydało na rozwój Dalekiego Wschodu 300 mld rubli i doda 110 mld w najbliższych dwóch latach, ale jego wywody skwitowano kwaśnymi uwagami.

DFO liczy 6,2 mln km2. W przeliczeniu na kilometr kwadratowy inwestycje centralne wyniosły mniej niż 50 rubli. Suma ta jest zupełnie symboliczna, a jej faktyczny efekt można przyrównać do wrzucania kamienia do głębokiej studni… Exodusu ludności z okręgu centralne inwestycje nie zatrzymały. W ciągu ostatnich 20 lat liczba jego mieszkańców spadła z 8 do 6 milionów!

Dla zilustrowania problemu wystarczy nadmienić, że w Kraju Chabarowskim, o powierzchni 787,6 tys. km2, mieszka niespełna półtora miliona ludzi! Obwód Amurski ma 363,7 tys. km2, a liczy niespełna milion mieszkańców. Żydowski Obwód Autonomiczny zajmuje 36 tys. km2, a ma 150 tys. mieszkańców. Mieszkańcami wielu obszarów są już tylko dzikie zwierzęta, głównie niedźwiedzie.

Rosyjski Daleki Wschód znajduje się pod coraz większą presją Chin. Nad Amurem, po rosyjskiej stronie granicy, widać drewniane wioski, których mieszkańcy obserwują zbudowane po chińskiej stronie miasta z trzydziestopiętrowymi gmachami ze szkła i aluminium, podświetlane w nocy, wokół których krążą auta najlepszych marek. Przesłanie adresowane przez chińskie wieżowce, zbudowane tuż przy granicy, do mieszkańców rosyjskich regionów jest proste. Jeżeli nie chcecie mieszkać w Chinach, to się stąd wynoście! Jest tylko kwestią czasu, kiedy zaczniemy marsz na północ.

Chińskie forpoczty w rosyjskich regionach już są obecne w postaci handlarzy, „mrówek”, robotników pracujących na czarno, a także w coraz większym zakresie legalnie. Rosyjskim regionom zaczyna po prostu brakować rąk do pracy. Ich niedobór według ocen ekspertów, już stanowi barierę uniemożliwiającą rozwój gospodarczy Dalekiego Wschodu. Według agencji ratingowej RIA-Rating, jest to szczególnie widoczne w takich regionach DFO jak Czukotka, Żydowski Obwód Autonomiczny i obwód magadański. W każdym z nich w gospodarce pracuje mniej niż 100 tys. ludzi.

(więcej w NCZ! 29-30 2012 – tutaj)

Comments are closed.