Wozinski: Pożytki z metafizyki św. Tomasza z Akwinu dla libertarian

Św. Tomasz to postać, która pociąga wiele osób. Ogrom i doniosłość jego dzieła kusi ludzi z rozmaitych środowisk. Szkoda jedynie, że tak niewiele osób chce być tomistami w zakresie filozofii i społecznej. Tomizm na modłę postmodernistyczną uprawiał przed swą konwersją na sekularyzm Tadeusz Bartoś; tomizm socjaldemokratyczny propagował Jacques Maritain, a za nim Stefan Swieżawski i Jerzy Turowicz; tomizm analityczny rozwijał we Fryburgu o. Józef Maria Bocheński. Polska może się z pewnością poszczycić jednym z najlepszych ośrodków tomistycznych na świecie, ale czy tomistyczny pluralizm bytowy znalazł wreszcie swoje przełożenie na świat ekonomii i filozofii i społecznej? Z przykrością trzeba stwierdzić, że nie.

Wspomniany wyżej Jacques Maritain, Étienne Gilson czy o. Mieczysław A. Krąpiec byli niewątpliwie jednymi z najjaśniejszych gwiazd na niebie tomistycznego odrodzenia w XX wieku. Niestety jednak mimo doniosłych modyfikacji tomizmu na gruncie stricte metafizycznym, w dziedzinie nauk społecznych nie potrafili wyprowadzić ducha bytowego pluralizmu na właściwe tory. Miast teorii konsekwentnie wolnorynkowych, propagowali światowy ład demokratyczny pod egidą ONZ i ideologii praw człowieka, oderwanych od praw własności.

Dla historii tomizmu zasadnicze jest pytanie: na czym polegała innowacja Arystotelesa na gruncie filozofii i greckiej? Mianowicie na tym, że wprowadził on pluralizm bytowy, czyli wykazał, iż świat składa się z wielu jednostek o różnych jakościach i właściwościach. Wbrew swym poprzednikom utrzymywał, że świat nie składa się tylko z jednego elementu albo z wielu identycznych „atomów”, ale że mamy do czynienia z ogromnym bogactwem różnego rodzaju indywiduów. Z czasem jednak nauka Arystotelesa poszła w zapomnienie i świat pogrążył się w odmętach monistycznego platonizmu. Znów wszystko było jednością i nie bez przyczyny miało to swoje przełożenie na rozrost władzy. Gdy w XIII wieku Tomasz rozpoczął swą działalność naukową, musiał stawić czoła wielu adwersarzom. Odparł jednak ich ataki, czego efektem była wspaniała i usystematyzowana filozofia realistyczna. W ramach dokonanego przez siebie przełomu wyrugował z dziedziny filozofii wszelkie pojęcia utworzone przez myśl (platońskie idee same w sobie, trzecie natury Awicenny, Dobro jako idea przewyższająca byt itd.) i oparł ją na świecie istniejącym realnie.

W świetle tomizmu – i to nieważne w jakim nurcie uprawianego – podstawowym faktem jest to, że istnieją jedynie konkrety: ten oto człowiek, sarna, dom, słońce itd. oraz ich cechy, np. zieloność żaby czy perkatość nosa. Wszelkie ogóły to jedynie formy poznawcze albo wytwory naszej jaźni. Innymi słowy: nie ma czegoś takiego jak człowiek w ogóle czy też zieloność w ogóle. Istnieją jedynie jednostki i ich cechy – i to na nich oparł swą metafizykę i antropologię św. Tomasz.

Dziwnym jednak trafem z czasem do świata tomistycznej myśli trafiło całkiem sporo dziwadeł. I tak mamy do czynienia z racją stanu, polskością, interesem narodowym, polską polityką zagraniczną, demokracją, państwem albo też dobrem ogółu. Wszystkie one w ramach tomizmu mają status relacji myślnych, choć niestety są uważane za relacje realne.

Czym jest relacja realna, a czym relacja myślna? Przykładem tej pierwszej jest bycie matką w sensie biologicznym – tu nasza myśl nie może mieć żadnej dowolności, bo każdy człowiek z konieczności musi wyjść z łona matki. Natomiast przykładem relacji myślnej jest przynależność do państwa – w tym wypadku przymus bycia w konkretnym państwie może na człowieka nakładać np. zarówno Stalin, Hitler, jak i Zapatero.

Poza tym państwa może przecież też zwyczajnie nie być. Wyróżnikiem relacji bytowych jest więc konieczność – niemożliwość zajścia ich przeciwieństwa. No dobrze – mógłby ktoś rzec – ale co z prawem? Czy ono również jest tylko myślne? Nie – odpowie tomista – ponieważ każdorazowe jego złamanie polega na naruszeniu czyjejś własności ciała lub rzeczy materialnej. Ciało zaś nie należy do nas jedynie myślnie, tylko realnie. Nie próbuj temu nawet zaprzeczyć, bo do zaprzeczenia i tak musisz skorzystać ze swego ciała. A rzeczy zewnętrzne? Przez samo patrzenie na rzecz nie staje się ona naszą własnością – musimy włożyć w jej pozyskanie wysiłek. W ten sposób, poprzez pierwotne wydobycie rzeczy z jej naturalnego, „niczyjego” stanu, rzecz związana zostaje z nami relacją realną. Nie może ona być myślna, bo bez ingerencji naszego realnego ciała dana rzecz byłaby niezmieniona, a przecież jest teraz w czyimś użytkowaniu.

Prawo rozumiane jako restytucja naruszonego mienia (czyli ataku na ciało lub własność w rzeczach) nie jest więc z pewnością relacją myślną. Wróćmy jednak do naszych dziwadeł. Rozpatrzmy więc dla przykładu twór zwany „racją stanu”. Czy jest ona istniejącą samodzielnie jednostką? Z pewnością nie – nikt jej przecież na oczy nie widział, nie jest też żadnym bezcielesnym aniołem. Czy jest relacją realną? Również nie, bo nie ma żadnych racji, które by mówiły o konieczności jej istnienia. Poza tym św. Tomasz uczy, że dusza jest jednostkowa i wszystkie jej przejawy również. Polska czy też naród to zatem określenia używane na myślną relację łączącą ludzi pragnących osiągnięcia tego samego celu.

Dla niektórych osób, w tym i dla mnie, mają one sporą wartość emocjonalną, jednakże z punktu widzenia obrazu świata nakreślonego przez św. Tomasza w perspektywie prawnej posiadają nie większe znaczenie niż czyjaś relacja myślna dzieląca wszystkich mieszkańców planety na Prosiaczki i Kłapouchów.

Nie inaczej jest z interesem narodowym czy też z dobrem ogółu. Określenia te mogą służyć jako pewien skrót myślowy, pomagający w wyrażaniu pewnych treści. Jednakże nigdy nie można zapominać o tym, że są one wtórne wobec indywiduów, i o tym, że pierwotnie wywodzą się one z działań poszczególnych osób. Jedynymi realnymi relacjami wiążącymi odrębne byty ludzkie są relacje rodzinne oraz te, które wiążą ludzi poprzez dokonywane wymiany/rabunek mienia. Konieczność tych relacji wykazałem powyżej.

Wyróżnikami tomistycznej antropologii były od zawsze: wolna wola, personalizm i racjonalizm. Człowiek jest, według niej, tworem obdarzonym zdolnością namysłu i sumieniem. Jak jednak we współczesnych mutacjach tomizmu zachować powyższe właściwości, gdy ludzkie sumienie i wolność działania zostają podporządkowane myślnym kolektywom?

Posługiwanie się na terenie filozofii społecznej i ekonomii dziwadłami w rodzaju racji stanu czy też interesu narodowego stanowi krok w tył wobec osiągnięć św. Tomasza. Ktoś mógłby oczywiście zauważyć, że sam św. Tomasz posługiwał się pojęciem dobra ogółu oraz szczegółowo określał zadania monarchy. Jednakże dla niego dobro ogółu było pojęte jako przyzwolenie na realizowanie się dóbr indywidualnych. Innymi słowy: dobro ogółu polega na swobodzie działania tworzących ogół jednostek, oczywiście w ramach prawa naturalnego. Co zaś się tyczy współczesnych Tomaszowi władców, należy pamiętać o ich wyjątkowej słabości.

W porównaniu do monarchów, którzy przyswoili sobie nauki Machiavellego, władcy XIII-wieczni byli nad wyraz ograniczeni w swych działaniach i można w nich widzieć osoby prywatne, którym przypadała w udziale honorowa zwierzchność nad danym terytorium. I rzecz nie mniej ważna: nie było chyba filozofa, który umiałby zachować całkowitą spójność w swych poglądach. W przypadku Tomasza jednak rdzeniem była pluralistyczno-realistyczna metafizyka – i to do niej powinno się dostosowywać pewne problematyczne fragmenty.

Zauważmy, że przyswojenie sobie tomistycznej lekcji z metafizyki pozwoli nam uniknąć zagrożenia płynącego z coraz to nowych pojęć, wymyślanych w celu dokonaniu gwałtu na realnej relacji własności. Unikniemy w ten sposób niebezpieczeństw płynących z bytów myślnych, takich jak: integracja europejska, równość, tolerancja, światowy terroryzm, walka klas czy równouprawnienie. Rozpoczynając filozoficzną debatę, warto zostawić za progiem pojęcia, na których cierpi teoretyczna spójność i które dla filozofii Tomasza są elementem obcym…

(źródło: NCZ! 2008; publikujemy w ramach cyklu tekstów archiwalnych, które nie poddały się upływowi czasu i prezentują “ostre”, często kontrowersyjne poglądy naszych Autorów)

4 KOMENTARZE

  1. Największą tragedią tomizmu jest system szkolny w seminariach duchownych i z niego na wzór szkolnictwa świeckiego. Przed Tomaszem teologia rozwijała się pięknie, potem to już była sztuka dla sztuki, nie odpowiadająca na potrzeby i znaki czasu.

    • I jeszcze jedno. Podczas gdy Augustyn mawiał: Rzym się wypowiedział. Koniec dyskusji; to już tomiści mówili: podyskutujmy.

  2. „…istnieją jedynie konkrety: ten oto człowiek, sarna, dom, słońce itd. oraz ich cechy, np. zieloność żaby czy perkatość nosa…”
    „(źródło: NCZ! 2008; publikujemy w ramach cyklu tekstów archiwalnych, które nie poddały się upływowi czasu i prezentują “ostre”, często kontrowersyjne poglądy naszych Autorów)”

    Janusz na Króla!!! Niech żyje tomizm libertariański i tomistyczna ekonomia!
    Woziński znowu masakruje lewaków :/

  3. Nareszcie, po tylu latach cos dla prostego czlowieka w ncz. Czytalem po trzy razy sw. Tomasza ( Antyk Kety) z komentarzami prof. Swierzawskiego oraz tych dwoch panow i tej pani w Traktacie o Bogu. ( sw. Tomasz bardzo pomogl mi zrozumiec mo co tej pani chodzi). Do tego E. Gilson Tomizm, ze o Leo Eldersie nie wspomne. Aha jeszcze zielona ksiazeczke Antyk Warszawa ale to bylo jakies podejrzane. To wszystko tez co najmniej dwa razy a Pana artykul mi naprawde pomogl. Zaraz kopiuje. Nie wiem co na to Pan ale ja proponuje jako lekture uzupelniajaca „Esej o mysli hebrajskiej” C. Tresmontant. No chyba, ze metafizyka chrzescjanska tegoz autora ukazal sie wreszcie po polsku. Czekam na wyjasnienia dlaczego Trojca Swieta musi byc akurat trojca bo tego nijak nie moge pojac a sw. Tomasz twierdzi, ze to logiczne.

Comments are closed.