Małopolski KRUS przeszkoli rolników z…bezpiecznej obsługi drabiny

– Dlaczego ludzie w Wąchocku chodzą na msze z drabinami? – Bo ksiądz wygłasza kazania na wysokim poziomie. Mało śmieszne? To może to: – Dlaczego tarnowscy rolnicy nie chodzą po drabinie? – Bo urzędnicy im nie pozwolili.

Do tej pory to Wąchock – urokliwe miasteczko w województwie świętokrzyskim, położone zaledwie 5 km od Starachowic – skupiał na sobie uwagę zawodowych satyryków i domorosłych dowcipnisiów po kilku głębszych. Niespełna 3 tys. jego mieszkańców stara się jak może, aby sprostać opinii najzabawniejszej mieściny w kraju. Mieszkańcy złożyli się na pomnik sołtysa Wąchocka (bohatera tysięcy dowcipów) pomimo, że od 1994 roku miastem zarządza burmistrz. Miano kultowego zyskał coroczny Zjazd Sołtysów – turniej, obejmujący kilkanaście konkurencji sprawnościowych i intelektualnych, który wyłania najdowcipniejszego zarządcę w kraju. Jednak Wąchock może stracić pozycję lidera w ilości dowcipnych cytowań. Przynajmniej na jakiś czas!

Wszystko za sprawą małopolskich urzędników z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS), którzy rolników z Tarnowa i okolic (a w dalszej kolejności z całego województwa) zamierzają szkolić w zakresie… bezpiecznego poruszania się po drabinie! Trudno w to uwierzyć, ale urzędnicy lokalnego KRUS-u przeprowadzili dogłębne badania, z których wynika, że aż 25% wszystkich wypadów w gospodarstwach domowych ma związek z drabiną. O skali niebezpieczeństw, które wiążą się z używaniem drabiny świadczy mroczna statystyka z pierwszej połowy 2012 roku. Zdaniem KRUS w ciągu zaledwie 6 miesięcy mieszkańcom małopolskich gospodarstw przytrafiło się ok. pięciuset „drabinowych wypadków”.

– Skutki tych wypadków bywają dramatyczne – ostrzega na łamach „Gazety Krakowskiej” Iwona Szablińska, zastępca dyrektora działu świadczeń w małopolskim KRUS. Nie chcąc, aby sytuacja wymknęła się spod kontroli urzędnicy postanowili zaradzić drabinowemu kryzysowi. Opracowali specjalny program szkoleniowy pod wszystko mówiącym tytułem: „Bezpieczna drabina”. Pani Szablińska zaprosiła na kurs wszystkich rolników „bez względu na wiek i doświadczenie”.

Kurs ma być nowoczesny – według „Radia Kraków” – w każdym calu „multimedialny”. Rolnicy obejrzą na slajdach m.in. zdjęcia z miejsc wypadków i… unikatową kolekcję niebezpiecznych drabin. Choć zabranie zajęć praktycznych (nie daj Boże ktoś wywinąłby orła w trakcie urzędniczej prezentacji!) to w trakcie kilkugodzinnego szkolenia wszyscy chętni dowiedzą się w jaką drabinę najlepiej zainwestować (ciekawe czy prowadzący kurs zasugerują produkty konkretnych firm czy ograniczą się do abstrakcyjnych wskazówek?) Ba! Kursanci, którzy najlepiej zdadzą egzamin (10 pytań testowych) z korzystania z drabiny otrzymają w nagrodę… bezpieczną drabinę!

Czytelników z Tarnowa (a wkrótce również z całej małopolski), którzy ostatnio spadli z drabiny i chcieliby nauczyć się prawidłowego z niej korzystania uspakajamy: liczba uczestników jest nieograniczona a pierwsza seria szkoleń będzie miała miejsce tej jesieni. Co więcej: już Państwo za nie zapłaciliście! Kurs ufundował urząd czyli podatnicy czyli m.in. Wy drodzy Czytelnicy.

Dla mieszkańców innych województw i tych, którzy zamiast w KRUSie siedzą w ZUSie mamy kilka porad od p. Iwony Szablińskiej. Proszę zapamiętać, że bezpieczna drabina „musi być aluminiowa i powinna mieć wszystkie szczeble na odpowiednim miejscu”. Nie powinniście też Państwo „schodzić plecami do drabiny i w śliskich klapkach na nogach”.

Na koniec mały konkurs. Co będzie następne: a) urzędnicy zorganizują kurs obsługi cepa (dla wielkomiastowych: to takie narzędzie rolnicze do ręcznego młócenia zboża, którym łatwo można się uderzyć w głowę) b) biurokraci wprowadzą konieczność wykupienia obowiązkowego OC na wypadek zdarzeń losowych podczas pracy w gospodarstwie c) rolnicy oburzeni, że robi się z nich idiotów pokażą pracownikom KRUS gdzie raki zimują za pomocą wideł i kos…

(w oparciu o: Radio Kraków, Gazeta Krakowska, Super Ekspres, wykop.pl)

Comments are closed.