Korwin-Mikke pozywa wrocławskiego grafika: „Nie jest przyjemne oglądać, że posyłam ludzi do gazu”

Janusz Korwin-Mikke zamierza wytoczyć proces Tomaszowi Jakubowi Sysło. Ten wrocławski bloger i grafik zamieścił m.in. na portalu natemat.pl ilustrację sugerującą, że nasz publicysta chciałby wysłać osoby niepełnosprawne „do gazu”. Kontrowersyjna grafika przedstawia postać na wózku inwalidzkim poruszającą się w kierunku wyznaczonym przez znak „do gazu”. Przypis do strzałki głosi: „Hasło Janusza Korwin-Mikkego, by nie oglądać inwalidów w TV” (ilustrację można obejrzeć np. tutaj)

Pana Sysło oburzył brak entuzjazmu Korwin-Mikkego do odbywającej się w Londynie tzw. para-olimpiady. Lider KNP napisał na jednym swoich blogów (tutaj), że igrzyska dla osób niepełnosprawnych „ze sportem nie mają (…) wiele wspólnego” ponieważ „sport jest po to, by wygrywali najlepsi”. Zdaniem JKM paraolimpiada jako przedsięwzięcie sportowe jest równie bezcelowa jak „zawody w szachy dla debili lub turnieje brydżowe dla ludzi z zespołem Downa”. Zawody dla osób niepełnosprawnych są jak „koszykówka dla mężczyzn poniżej 180 cm wzrostu, boks (zapasy, judo itp.) dla zawodników zbyt lekkich” czy też igrzyska „w szybownictwie dla zawodników powyżej 110 kg – nie mających szans w wyścigach z mikrusami”. Tymczasem hasłem prawdziwych igrzysk „jest Citius, Altius, Fortius (łac. szybciej, wyżej, silniej; dewiza została uznana przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski za najlepiej oddającą ducha zawodów już w roku 1913 – dop. red.)” Szczyty mogą więc osiągać „tylko pełnosprawni mężczyźni”. Para-olimpiada jest sportowym nonsensem „dlatego, że premiuje cechę będącą przeciwwskazaniem do uprawiania sportu: kalectwo”. W sporcie definiowanym przez rzeczoną sentencję „zawodnicy walczą (pomijając kategorie młodzików, juniorów, kobiet czy oldboyów) jako jedna kategoria: pełnosprawni”. Natomiast niepełnosprawnym brak wspólnego mianownika: „nie stanowią jednej kategorii” ponieważ „każde kalectwo jest inne”. Dlatego właśnie w zawodach ‚para’sportowych „ustala się skomplikowane przeliczniki” uwzględniające stopień kalectwa.

Korwin sugeruje, aby wyobrazić sobie, że analogiczne reguły obowiązują na Igrzyskach Olimpijskich: „Gdybyśmy (…) przy skokach wzwyż przeliczali wyniki dodając niskim i dodając wysokim, odbierając chudym i dodając tłustym to byśmy powiedzieli, że jest to zaprzeczenie idei sportu – nieprawda-ż?”

Korwin twierdząc, że w zawodach sportowych osób niepełnosprawnych „o zdobyciu medalu w niewielkim tylko stopniu decyduje wynik” a „w znacznie większym ten, kto ustanowił przelicznik” powołał się na artykuł opublikowany w… lewicowym „The New York Times” („At Paralympics, First Thing Judged Is Disability” – tekst dostępny tutaj)

Sugestia Korwina, że „gdyby ustalono inne przeliczniki, to wygrywaliby inni zawodnicy” znalazła swoje potwierdzenie na paraolimpiadzie rozgrywanej w Londynie. Sędziom zdarzało się żonglować medalami (już po zakończeniu zawodów w danej dyscyplinie odbierać nagrodę jednym, dawać drugim) na skutek pomyłek przy „mnożeniu i odejmowaniu punktów za stopień kalectwa”:

„W wielu konkurencjach, w których rywalizują ze sobą sportowcy o różnym stopniu niepełnosprawności, rezultaty są przeliczane na punkty i na przykład w przypadku rzutów nie liczą się bezwzględne odległości uzyskane w konkursie. Jak przyznał komitet organizacyjny, (…) pomyłki wystąpiły np. przy obliczaniu wyników w pchnięciu kulą mężczyzn” (sport.pl – tutaj)

Tak jak w sporcie „zawodnicy usiłują poprawić swoją muskulaturę, wagę, nawet skład hemoglobiny” tak też w „para-sporcie lada moment dowiemy się, że jakiś pływak kazał sobie zrobić amputację jeszcze czterech centymetrów łydki – bo wtedy będzie miał, z uwagi na przelicznik, większe szanse na złoty medal”.

Autora ilustracji chyba najbardziej ubodło jednak przekonanie Korwin-Mikkego o sile oddziaływania na społeczeństwa mediów promujących para-olimpiadę: „Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinniśmy oglądać ludzi zdrowych, pięknych, silnych, uczciwych, mądrych – a nie zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów – i inwalidów, niestety”. Innymi słowy „w społeczeństwie obowiązuje zasada: Z kim przestajesz, takim się stajesz”. Dlatego „oglądanie – godnych podziwu skądinąd – wysiłków para-sportowców może przynieść np. – przejściowe, na szczęście – zaburzenia w motoryce” pełnosprawnej widowni. Para-sportowców, którzy „chcą walczyć na arenie” powinni oglądać przede wszystkim inni inwalidzi ponieważ „para-olimpiada pokazuje, że kalectwo można w dużym stopniu przezwyciężyć”.

Publicyście NCZ! nie spodobało się sprowadzenie zreferowanego powyżej wywodu do przekazu pt. „JKM wysyła niepełnosprawnych do gazu”. Dlatego w rozmowie z „Gazetą Wrocławską” lider KNP zapowiedział „złożenie pozwu przeciwko grafikowi najdalej w poniedziałek”.

Tekst Korwin-Mikkego o para-olimpiadzie jest dostępny tutaj.

Comments are closed.