Podatki znów wzrosną. Rostowski „czaruje” budżet. Co na pewno zdrożeje?

REKLAMA

Rząd PO-PSL także na rok 2013 zaplanował zarówno wzrost wydatków budżetowych, jak i zwiększenie obciążeń podatkowych. Efektem tego będzie dalej rosnące zadłużenie publiczne, niebezpiecznie sięgające progów ostrożnościowych, co Ministerstwo Finansów pod przywództwem Jana Vincent-Rostowskiego próbuje ukryć różnymi księgowymi sztuczkami.

Zgodnie z projektem ustawy budżetowej na rok 2013, który 4 września br. został przyjęty przez Radę Ministrów, a kolejnego dnia przesłany do Komisji Trójstronnej ds. Społeczno-Gospodarczych, dochody budżetu zaplanowano na poziomie 299,4 mld zł, a wydatki – 335 mld zł, zatem deficyt ma wynieść 35,6 mld zł. W 2013 roku PKB ma wzrosnąć o 2,2 proc. i wynieść 1688 mld zł, inflacja – 2,7 proc., a bezrobocie na koniec przyszłego roku – 13 procent. Te szacunki krytykują niektórzy ekonomiści, przewidujący wzrost gospodarczy na poziomie zaledwie 1,5 proc., a bezrobocie – aż 15 procent. Ponadto rząd Donalda Tuska oczekuje, że realna płaca w gospodarce narodowej w 2013 roku będzie o 1,8 proc. wyższa niż w roku 2012 i wyniesie 3713 złote.

REKLAMA

Dochody budżetu

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

w porównaniu z rokiem 2012 mają się zwiększyć o prawie 7 mld zł, czyli o 2,4 proc., ale już wpływy z podatków mają wzrosnąć z ponad 253,9 mld zł w tym roku do prawie 267 mld zł, czyli o 5,1 procent. Dochody z VAT mają się zwiększyć ze 121,5 mld zł do 126,4 mld zł (o 4 proc.), z PIT – z 40,4 mld zł do 42,9 mld zł (o 6,2 proc.), a z CIT – z 26,6 mld zł do 29,6 mld zł (wzrost aż o 11,3 proc.).

W ustawie wymieniono główne zmiany, które będą miały wpływ na wzrost dochodów budżetu.

Po pierwsze: zmiany w akcyzie – wzrost akcyzy na papierosy ma dać dodatkowe 345 mln zł, a na tytoń – 14 mln zł. Po drugie: zmiany w PIT – ograniczenie kosztów uzyskiwania przychodów przez twórców oraz – mimo inflacji – niepodnoszenie progów podatkowych, kwoty zmniejszającej podatek ani kwoty zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodu oraz większości limitów ulg podatkowych, co oznacza wzrost efektywnej stawki podatkowej. Natomiast likwidacja ulgi internetowej i zmiany w uldze na wychowanie dzieci będą miały wpływ dopiero na budżet roku 2014. Po trzecie: zmiany w CIT – włączenie spółek komandytowo-akcyjnych do zakresu podmiotowego ustawy o CIT, wyłączenie prawa do korzystania ze zwolnienia od podatku w przypadku wypłat z tytułu dywidend i innych dochodów z tytułu udziału w zyskach osób prawnych oraz wprowadzenie przepisów wskazujących sposób określenia wartości przychodów świadczeń w naturze. Po czwarte: rok 2013 będzie pierwszym rokiem, kiedy ma zostać zapłacony pełny niedawno uchwalony podatek od miedzi i srebra (haracz od KGHM Polska Miedź) w wysokości 2,2 mld zł. Po piąte: Ministerstwo Finansów chce od 1 stycznia 2013 roku podnieść VAT – z 8 do 23 proc. ma wzrosnąć VAT na wyroby sztuki ludowej, rękodzieła, rzemiosło ludowe i artystyczne oraz na napoje, przy sporządzaniu których wykorzystuje się napar z kawy lub herbaty; z 5 do 8 proc. ma zwiększyć się stawka VAT na lody oraz gotowe posiłki i dania przeznaczone do bezpośredniego spożycia; z 5 do 23 proc. ma wzrosnąć VAT na wełnę szarpaną, nasienie zwierząt oraz odpady zwierzęce surowe, niejadalne; a z 0 do 23 proc. ma zostać podniesiony VAT na tzw. usługi pocztowe niepowszechne, świadczone przez Pocztę Polską. Po szóste: w przypadku dochodów niepodatkowych budżetu państwa w 2013 roku najbardziej mają wzrosnąć wpływy z różnych opłat i grzywien – z 16,2 mld zł w 2012 roku do prawie 20,2 mld zł w 2013 roku, czyli aż o 24,3 procent. Poza tym dochody z prywatyzacji w 2013 roku zaplanowano na poziomie 5 mld złotych.

Wydatki coraz większe

Drugą stroną medalu są wydatki budżetu państwa, które w porównaniu z rokiem obecnym mają w 2013 roku wzrosnąć o prawie 6,2 mld zł, czyli o 1,9 proc. – z 328,8 mld zł do 335 mld zł. Na co pójdą te ogromne pieniądze? Ponad 43,4 mld zł (13 proc. budżetu) wyniesie obsługa długu publicznego, w tym ponad 32,2 mld zł obsługa zadłużenia na rynku krajowym, a prawie 10,8 mld zł obsługa zadłużenia zagranicznego. O ponad 1,6 mld zł wzrasta składka członkowska w Unii Europejskiej (z ponad 16,1 mld zł do prawie 17,8 mld zł). Około 69,2 mld zł w ramach różnych dotacji i subwencji zostanie przerzucone na konta samorządów wszystkich szczebli. Na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne (różne składki i świadczenia emerytalno-rentowe) pójdzie ponad 75,6 mld zł, na pomoc społeczną – ponad 16,3 mld zł, a na administrację publiczną – ponad 14,1 mld zł, mimo utrzymania zamrożenia funduszu wynagrodzeń we wszystkich jednostkach państwowej sfery budżetowej. Aż 4,7 mld zł ma zostać zmarnowane przez urzędników na „walkę z bezrobociem”.

Dla porównania warto podać, jakie kwoty będą wydawane na podstawowe zadania państwa: na obronę narodową – niecałe 31,5 mld zł, bezpieczeństwo publiczne i ochronę przeciwpożarową – ponad 13 mld zł, a na wymiar sprawiedliwości – tylko 10,4 mld zł. Zgodnie z ustawą o finansowaniu infrastruktury transportu lądowego, zaledwie 18 proc. planowanych na 2013 rok wpływów z akcyzy od paliw silnikowych zostanie wydane na infrastrukturę transportu lądowego.

Deficyt i zadłużenie

Zgodnie z projektem ustawy budżetowej na rok 2013, deficyt budżetowy ma wynieść „tylko” 35,6 mld zł. Jednak było to możliwe dzięki wielu sztuczkom księgowym. Kolejny rok z rzędu poprzez upoważnienie ministra finansów do udzielania pożyczek (zamiast dotowania) m. Funduszowi Ubezpieczeń Społecznych (do 6 mld zł) oraz Krajowemu Funduszowi Drogowemu (do 3 mld zł) spowodowano, że te kwoty nie będą powiększać deficytu. Na koniec 2013 roku łączne zadłużenie FUS w budżecie ma sięgnąć 21 mld zł, co oznacza, że o taką kwotę w ciągu kilku lat w sposób księgowy zmniejszono deficyt. Ponadto na bieżące wydatki budżetu ma zostać przekazane kolejne 2,5 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej, mimo że w ciągu kilku ostatnich lat rząd Tuska wyprowadził z FRD do budżetu już ok. 14,5 mld zł. Poza tym 6,1 mld zł z Funduszu Pracy na pomoc dla osób szukających zatrudnienia będzie zamrożone na koncie u ministra finansów także po to, by w ten sposób na papierze obniżać deficyt.

Dziura budżetowa zostanie sfinansowana nowymi kredytami ze źródeł krajowych i zagranicznych. Z tych samych powodów kilka lat temu z budżetu państwa ustawowo wyodrębniono budżet środków europejskich. Jednak w 2013 roku budżet środków europejskich będzie miał nadwyżkę na poziomie ponad 6,15 mld zł (dochody 81,4 mld zł, a wydatki 75,25 mld zł).

Na programy operacyjne służące pozyskiwaniu unijnych dotacji w 2013 roku zostanie wydane przez państwowe jednostki ponad 21,3 mld zł, a na samą szkodliwą unijną Wspólną Politykę Rolną pójdzie z budżetu ponad 5,6 mld złotych. Usunięcie z sektora finansów publicznych KFD spowodowało, że wielomiliardowe zadłużenie tego Funduszu nie powiększa długu, co oddala widmo przekroczenia ustawowego progu zadłużenia 55 proc. długu w stosunku do PKB. Ponieważ jednak Ministerstwo Finansów woli dalej powiększać wydatki (zamiast je zmniejszać), co powoduje ciągłe narastanie długu publicznego, zaproponowało także zmiany w ustawie o finansach publicznych, które polegają na tym, by „państwowy dług publiczny był przeliczany na złote z zastosowaniem średniej arytmetycznej ze średnich kursów walut obcych ogłaszanych przez NBP z dni roboczych roku budżetowego, za który ogłaszana jest relacja. Wyliczona w powyższy sposób kwota byłaby pomniejszona o kwotę wszystkich wolnych środków finansowych ministra finansów na koniec roku budżetowego służących finansowaniu potrzeb pożyczkowych budżetu państwa w następnym roku”.

Jeżeli w wyniku tego przeliczenia wartość relacji tak obliczonej kwoty długu do PKB byłaby mniejsza niż 50 i 55 proc., to ograniczenia związane z progami ostrożnościowymi nie nie wchodziłyby w życie. Zdaniem Rządowego Centrum Legislacji, oznacza to nic innego jak większe ryzyko przekroczenia przez dług publiczny równowartości 60 proc. PKB.

Niestety budżet państwa to zaledwie mniej niż połowa całych finansów publicznych, gdyż nie obejmuje on w szczególności takich pozycji jak finanse jednostek samorządu terytorialnego, Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (w 2013 roku prawie 181 mld zł), rolniczego Funduszu Emerytalno-Rentowego (ok. 17,5 mld zł) czy Narodowego Funduszu Zdrowia (64,5 mld zł).

W tym roku wydatki budżetu państwa zaplanowano w wysokości 328,8 mld zł, a łącznie wydatki publiczne mają wynieść 714,9 mld zł. I te pozostałe elementy finansów publicznych też mają poważne problemy. Według szacunków ZUS, w 2012 roku deficyt systemu emerytalnego wynosi 43 mld zł. Z kolei deficyt NFZ we wrześniu br. przekroczył 690 mln zł. Natomiast według prognoz Ministerstwa Finansów, zadłużenie samorządów, które w tym roku wyniesie ponad 64,78 mld zł, w 2013 roku przekroczy 68,26 mld zł. Ponieważ nie udało mi się uzyskać informacji od Ministerstwa Finansów, to można ostrożnie szacować, że w 2013 roku łączne wydatki publiczne wyniosą grubo ponad 750 mld zł, a dług publiczny, który według danych resortu w połowie roku opiewał na 842,7 mld zł (zdaniem Instytutu Globalizacji, są to dane niedoszacowane, ukrywające sztuczkami księgowymi prawdziwe wartości – i w rzeczywistości dług publiczny przekroczył miliard złotych), z pewnością wyniesie ponad 900 mld zł, chyba że minister finansów wymyśli nowe triki księgowe.

Należy podkreślić, że wzrost zadłużenia publicznego jest wynikiem źle prowadzonej polityki, polegającej na ciągłym zwiększaniu wydatków publicznych, a co gorsza, nie mających pokrycia w dochodach. Tak więc naprawę finansów publicznych należałoby zacząć od likwidacji deficytu, który generuje dług, równocześnie zmniejszając nadmierne wydatki publiczne, będące praprzyczyną wszelkich kłopotów nie tylko Polski, ale także większości państw Unii Europejskiej i USA. Dlatego zawsze największy nacisk należy kłaść właśnie na redukcję wydatków (i przyszłych zobowiązań) państwa, a nie długu, bo dług wtedy sam się zmniejszy. Niestety rządowy projekt ustawy budżetowej na rok przyszły nie przewiduje takich rozwiązań…

REKLAMA