Włoskie rodziny oszczędzają. Rośnie liczba „bamboccioni” (dużych bobasów)

Kryzys finansowy i fatalny stan finansów publicznych spowodował, że Włosi coraz bardziej upodobniają się do reszty kontynentu. Biorą coraz mniej kredytów, jedzą w domu i oszczędzają. Mieszkańcy Italii nie ufają rządowi Mario Montiego i biorą sprawy w swoje ręce, rozpoczynając porządkowanie finansów od budżetów domowych.

To było ciężkie lato w tym pięknym śródziemnomorskim kraju. Turystów zagranicznych, jak co roku, nie brakowało, ale i większa liczba Włochów zdecydowała się skorzystać z odpoczynku. Urlopy nie wyglądały jednak tak jak dawniej, że w sierpniu – tradycyjnym włoskim miesiącu wakacji – firmy i urzędy wyludniały się na trzy-cztery tygodnie, a wiele interesów zamykano na cztery spusty. Tegoroczne wakacje były dla Włochów krótsze i tańsze, większość urlopu trzeba było jednak spędzić w pracy. Już rok temu widać było, że rodziny decydowały się na oszczędne warianty urlopowe – matki z dziećmi i dziadkami spędzali wolny czas nad morzem, a pracujący tatusiowie dołączali do nich jedynie w weekendy.

Przedsiębiorcy z Półwyspu Apenińskiego nie powinni jednak mieć większych powodów do narzekań. Chociaż według oficjalnych statystyk, przeciętna włoska rodzina zostawiła na letnich wyprzedażach nie spodziewane 220, a jedynie 180 euro, lukę zakupową uzupełnili turyści – głównie z Rosji i Chin,
których kryzys się nie ima.

Ponieważ wszystko drożeje, benzyna kosztuje 1,9 euro za litr E95, tegoroczne wyprawki od przedszkolaka do studenta kosztują od kilku do kilkunastu procent więcej – konsumenci wydają ciężko zarobione pieniądze nieco ostrożniej. Na wakacje wzięli więc jedynie 24 mln euro kredytów, czyli przeciętnie 4100 euro, a nie jak rok wcześniej – ponad 7 tysięcy.

Oszczędność widać także w codziennych zwyczajach. Do restauracji chadza się od święta, a częściej jada się w domu. W tym kraju sybarytów do łask wróciły domowe przepisy i jada się jak dawniej – u mamy. Przy okazji wyszło na jaw, że co trzeci młody Włoch mieszka z mamą, bo tak jest milej, wygodniej i taniej. Bamboccioni – duże bobasy, tradycyjnie wpadający do rodziców na obiad – postanowili sprawy nie komplikować i już się tak chętnie nie usamodzielniają. Zwłaszcza że bezrobocie wśród młodych należy do najwyższych w Europie, a wśród dwudziestolatków wynosi ponad 26 procent. We Włoszech mówi się już nawet o „straconym pokoleniu”, które będzie musiało płacić za rozpasany styl życia swoich rodziców i dziadków. Dziadkowie jednak także nie mają różowo, bo rząd przypomniał sobie, że trzy lata temu wypłacił 200 tys. emerytów nienależną „czternastkę” i teraz upomina się o jej zwrot.

Dlatego większość rodzin przeszła na dietę. O 7 proc. spadło spożycie mleka, o 5 proc. – oliwy z oliwek, a o 4 proc. – ryb i owoców morza.