Sommer: Czas się otrząsnąć i wrócić do źródeł prawicowo-wolnościowego programu

REKLAMA

Czas się otrząsnąć i wrócić do źródeł prawicowo-wolnościowego programu. Wyrwać się z hipnozy PiS

Jeśli ktoś by właśnie przyleciał do Polski z Marsa i zaczął studiować polskie życie polityczne doszedłby do zaskakujących wniosków. Otóż nabrałby przekonania, że program prawicowy polega na wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej, bronieniu dwóch dziennikarzy wyrzuconych z „Uważam Rze” oraz jednego z „Rzeczpospolitej” (jakoś o pozostałej trójce już wszyscy zapomnieli) oraz oczywiście na sięganiu bogaczom do głębokich kieszeni.

REKLAMA

I rzeczywiście wcale by się nie mylił. Bo na tym polega obecnie program polityczny, który zawłaszczył miano „prawicowego”. W dodatku program ten jak najbardziej został przyjęty z uznaniem do wiadomości przez rządzący reżim. Jeden z jego sztandarowych obrońców, by nie powiedzieć psów łańcuchowych, czyli Jacek Żakowski, wyraził nawet ostatnio myśl, że bez prezenterów tego „programu” nie ma teraz z kim polemizować.

Pogrążeni w hipnozie

I właśnie ta myśl najlepiej pokazuje w jak tragicznym położeniu znajduje się polska prawica. Bo nie słychać już głosów o potrzebie obniżania podatków, co jest szczególnie ważne w obliczu kryzysu. A przecież to co się dzieje obecnie, czyli stałe ich podwyższanie tylko kryzys jeszcze bardziej pogłębia, bo jest porównywalne do odbierania jedzenia niedożywionym w ramach walki z głodem. Nie słychać głosów o potrzebie radykalnego, na przykład pięciokrotnego obniżenia ilości urzędników, którzy pasożytują w naszym kraju. A przecież to właśnie w dużej mierze dzięki potrzebie wypłacania im pensji i realizowania przez nich coraz bardziej szkodliwych działań, polski budżet jest przesztywniony i gdy dochody maleją z powodu kryzysu – to nie da się redukować wydatków, więc trzeba podwyższać podatki.

Nie słychać także głosów o potrzebie zlikwidowania systemu emerytalnego, który jest bezpośrednią przyczyną wpędzania młodych ludzi w bezrobocie, bo by znaleźć pracę musieliby od razu oddawać większość pensji w formie opłaty na ZUS co z jednej strony zabija mich przedsiębiorczość od razu na starcie, a z drugiej strony prowadzi do narastania konfliktu międzypokoleniowego.

Nie słychać wreszcie głosów o potrzebie zlikwidowania obecnego systemu oświatowego, włącznie ze szkołami wyższymi i to nie tylko z uwagi na jego przymusowość i niesprawiedliwość, ale choćby dlatego, że stał się on obecnie pasem transmisyjnym dla komunistycznej ideologii śmierci. Nie słychać, już na koniec, choć można by tę wyliczankę kontynuować prawie bez ograniczeń, głosów o potrzebie jak najszybszego wyjścia z Unii Europejskiej i likwidacji większość z jej kosztownych a bezsensownych biurokratycznych monstrów, takich jak np. „wspólna polityka rolna”.

Zamiast tego mamy Smoleńsk łamany przez „Uważam Rze”. I nawet z pozoru inteligentni ludzie uważają te problemy za poważne i możliwe do rozwiązania. Jakby wszyscy ulegli jakiejś tajemniczej hipnozie. I nie słyszeli o prawdziwych politycznych kwestiach, które trzeba przezwyciężyć właściwymi rozwiązaniami.

Smoleńsk

Tymczasem sprawa Smoleńska, powiedzmy sobie to wprost, służy obecnie tylko i wyłącznie Rosji i ludzie którzy ją rozdmuchują są jej, być może nieświadomymi, ale jednak współpracownikam. Jeśli bowiem wszystkie oficjalne śledztwa wykażą, że winny jest polski bałagan to staniemy się świadkami niebywałego widowiska – rosyjski sąd będzie sądził polskie państwo za spowodowanie katastrofy. Nie muszę tłumaczyć jak na tym wyjdziemy. Jeśli z kolei okaże się, że przyczyną był zamach to… znajdziemy się w jeszcze gorszej sytuacji – bo przecież nie wysadzimy w ramach reperkusji w powietrze Putina, ani nie wypowiemy wojny Rosji. Sytuacja jest bowiem taka, jakkolwiek nieprzyjemnie by to nie brzmiało, że nawet jeśli to rzeczywiście był zamach, to tak naprawdę winne mu są polskie służby, które do niego dopuściły, a Polska jest obecnie zwyczajnie za słaba by wyciągać jakieś konsekwencje zewnętrzne. Smoleńsk jest więc drzazgą w ciele narodu, której nie da się w żaden sposób usunąć a rany zaleczyć. W tej sytuacji trzeba to po prostu przyjąć do wiadomości. A zabrać się za sprawę dopiero wtedy, gdy będą ku temu odpowiednie warunki – mając świadomość, że taka sytuacja może nigdy nie nastać. I rozumieć, że mogą one nastąpić tylko wtedy jeśli rzeczywiście Polska znów stanie się silna, co możliwe będzie tylko dzięki wprowadzeniu w Polsce nie jakichś ideologicznych popłuczyn po komunie, tylko rzeczywistego programu prawicowo-wolnościowego.

„Uważam Rze”

Hałas wokół rozpadu starej redakcji „Uważam Rze” to kolejny erzac prawicowego problemu, z którym mamy ostatnio do czynienia. Nie chcę czegokolwiek odmawiać dziennikarzom, którzy odeszli z pisma oraz broń Boże traktować ich jako całość – wszak każdy ma swoją publicystyczną historię. Zawsze jednak trochę mi się chciało śmiać gdy widziałem ich samotytulaturę vide „autorzy niepokorni” wobec faktu długoletniego pobytu w tzw. mainstreamowych mediach, co, powiedzmy sobie szczerze, musiało mieć związek z umiejętnością wpasowania się i przystosowania do „linii ideowej” danego pisma. Śmieszne jest to zwłaszcza w sytuacji, gdy większość z nich zawsze potępiała jakikolwiek bardziej prawicowy czy wolnościowy program, uznając go zwykle za „kontrowersyjny” czy „przesadny”. Patrząc obiektywnie „Uważam Rze” nie zawierało z prawicowego punktu widzenia kompletnie nic ciekawego. Więcej – w wielu aspektach było bardzo krytyczne wobec niektórych klasycznie prawicowych i wolnościowych rozwiązań.

Prawica musi ostro stawiać postulaty

Wolność odpływa z Europy. Widać to przecież nie tylko w Polsce, ale niemal w każdym innym kraju, zwłaszcza unijnym. Trzeba zrobić wszystko, by ten trend odwrócić. Niestety nie osiągniemy tego poprzez zajmowanie się sprawami, które teraz stoją w pierwszych punktach „prawicowej” agendy. Nie dajmy zablokować się wrzutkami. Wyrwijmy się z hipnozy i zamiast debatować o trotylu zawsze mówmy o obniżaniu podatków, likwidacji biurokratycznych stanowisk, wolności ubezpieczeń, wyjściu z UE. Gdy to wszystko osiągniemy i Polska znów stanie na nogach przyjdzie czas i na Smoleńsk!

REKLAMA