Dla polskiego rządu kierowcy to mordercy i cwaniaki

Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

W noworocznym programie „Wstajesz i wiesz” (TVN 24) Michał Boni wziął w obronę rządowy plan pozyskania z mandatów 1,5 miliarda (!) złotych w 2013 roku. – Skala wypadków w Polsce i przyzwolenie na prowadzenie samochodu po alkoholu są /u nas/ większe niż w innych krajach – stwierdził krótko minister ds. cyfryzacji i administracji. Zdaniem Sławomira Nowaka, ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej, setki nowych fotoradarów, odcinkowe pomiary prędkości, podwyższone z nowym rokiem kary za wykroczenia drogowe mają szczytny cel ponieważ służą „do walki z mordercami drogowymi”. Michał Boni, który oprócz pracy ministerialnej zamierza walczy z agresją słowną w ramach rady ds. mowy nienawiści, zbagatelizował ostre słowa kolegi z rządu. – Mocne określenia mogą mieć walor edukacyjny. Trzeba ruszyć sumienia – stwierdził na antenie TVN 24.

Podczas gdy minister Nowak na Twitterze rozkoszował się wizją zamknięcia w jednej celi seryjnego mordercy oraz człowieka, któremu zdarzyło się przekroczyć prędkość, Donald Tusk uznał zmotoryzowanych Polaków za cwaniaków. To dzięki rozporządzeniu prezesa rady ministrów kierowca, który dostanie mandat za przekroczenie prędkości na podstawie informacji z fotoradaru, najprawdopodobniej nie zobaczy zdjęcia dokumentującego ten fakt! W praktyce przysłany pocztą mandat trzeba będzie opłacić i przyjąć punktu karne (jeśli właściciel auta przyzna się, że to on prowadził samochód), zapłacić więcej ale nie zainkasować punktów karnych (jeśli właściciel oświadczy, że kierował ktoś inny) albo… odmówić przyjęcia mandatu i wejść na drogę sądową! Dzięki nowelizacji „rozporządzenia prezesa rady ministrów dotyczącej karania mandatami i grzywnami kierowców” zdjęcie będące dowodem rzekomego wykroczenia będzie można obejrzeć dopiero w sądzie! Zdaniem ministerstwa transportu, budownictwa i gospodarki wodnej „przesyłanie fotografii ‚z automatu’ jest sprzeczne z interesami organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. W przeszłości fotografie były przez straże gminne (miejskie) wysyłane i praktyka dowiodła, że gdy właściciel pojazdu otrzymywał zdjęcie z urządzenia rejestrującego i zarazem informację, na ile twarz kierującego jest wyraźna, częstokroć wykorzystywał to do uniknięcia odpowiedzialności”.

Sumienia morderców i cwaniaków będzie w bieżącym roku kruszyć m.in. 375 fotoradarów obsługiwanych przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego. Zwiększy się także ilość fotoradarów zarządzanych przez straże gminne. Z całą pewnością większa będzie także ilość ruchomych fotoradarów. Dotychczas zakupiona flota 29 radiowozów uzbrojonych w urządzenia rejestrujące prędkość kosztowała 6,4 mln. zł. Auta w ciągu miesiąca zrobiły 33 tys. zdjęć! Zakładając, że średni mandat wyniósł ok. 350 zł, mobilne fotoradary w 30 dni nie tylko pokryły koszt zakupu samochodów ale przyniosły ok. 4,5 mln zł zysku!