Masoneria to patron dokonywanych we Francji eksperymentów społecznych

„Postęp” nad Sekwaną wyraźnie przyspieszył. Walka o laickość państwa, „homośluby”, adopcję dzieci przez pary homoseksualne, popieranie badań genetycznych czy coraz bardziej „republikańskie” wychowanie w szkołach są związane niewątpliwie z objęciem władzy przez socjalistów. Niektórzy jednak uważają, że za tym naciśnięciem „pedałów przyspieszenia” stoją także silne we Francji loże wolnomularskie.

Nie jest specjalną tajemnicą, że chociaż masoneria posiada wpływy we wszystkich partiach politycznych, to akurat jej związki z Partią Socjalistyczną (PS) wydają się najsilniejsze. Dla przykładu: po wygranej PS w wyborach i zmianie sił w Zgromadzeniu Narodowym bardziej lewicowy Wielki Wschód Francji przejął od Wielkiej Francuskiej Loży Narodowej (GLNF) przewodnictwo nad tzw. „Bractwem Parlamentarnym” („Fraparem”), który zrzesza 410 masonów różnych obediencji, w tym 150 deputowanych i senatorów. Dwie trzecie deputowanych-masonów reprezentuje teraz partie lewicy. Wnoszą oni i pilotują wiele „postępowych” ustaw.

Tak jest np. z przygotowywanymi przepisami dotyczącymi bioetyki, które dotyczą zniesienia ograniczeń w badaniach i eksperymentach na embrionach i komórkach macierzystych. Wśród członków „Fraparu” mówi się zresztą wprost o „rewolucyjnej chwili” i „zmianie społeczeństwa”. Związków z masonerią nie kryje też gabinet premiera Marka Ayraulta. Członkami lóż ma być dwie trzecie polityków, którzy weszli do rządu. O prezydencie Franciszku Hollandzie „bracia” mówią, że jest „bardzo bliski ideom masonerii w swojej filozofii humanizmu”. Bardzo pomyślnie wypadł jego egzamin w siedzibie Wielkiego Wschodu na rue Cadet, jeszcze w ramach kampanii wyborczej.

„Fartuszkowców” nie brakuje obecnie w Pałacu Elizejskim, choć i za czasów Sarkozy’ego nie było to dla masonów miejsce niedostępne. Chociaż o przynależności do loży nie mówi się oficjalnie, to z członkostwem w Grand Orient kojarzony jest np. Krzysztof Chantepy, dyrektor gabinetu premiera Jana Marka Ayraulta. Do grona „braci” i „sióstr” należy też przynajmniej 12 ministrów. Wymienia się tu m.in. ministrów: spraw wewnętrznych (Valls), rolnictwa (Le Foll), obrony (Le Drian), reformy państwa (Marylise Lebranchu), decentralizacji (Escoffier), współpracy z parlamentem (Vidalies) terytoriów zamorskich (Lurel), budżetu (Gahuzac), wiceministra transportu (Cuviller).

Znaki zapytania (ale niewielkie) można postawić przy kolejnych członkach gabinetu, takich jak minister pracy (Sapin), oraz wiceministrach: polityki społecznej i solidarności (Hamon), wychowania (Langevin) czy polityki społecznej wobec seniorów (Delaunay). Za człowieka co najmniej bliskiego ideałom masońskim należy też uznać ministra edukacji Wincentego Peillona, specjalistę od słynnego masona Juliusza Ferry’ego. Niedawno odwiedził on lożę Wielkiego Wschodu, gdzie przedstawił wizję „szkolnictwa republikańskiego”. Zasadzać się ona ma, rzecz jasna, na laickim wychowaniu młodzieży.

Poza resortem oświaty członkowie masonerii mają duże wpływy w MSW (około 10% pracowników) czy w Ministerstwie Obrony. Liczbę wszystkich masonów we Francji ocenia się na od 175 do 200 tysięcy. Największe loże to rosnący we wpływy wraz z socjalistami Wielki Wschód Francji (52 tysiące członków w 2010 roku) i Wielka Francuska Loża Narodowa. Poza politykami w lożach znajdziemy sporą liczbę pracowników administracji, przedstawicieli wolnych zawodów, sądownictwa i coraz większą grupę szefów firm. 11 szefów dużych firm giełdowych (wchodzących do indeksu CAC 40) to masoni. Liczbę wolnomularzy na kierowniczych stanowiskach w dużych firmach ocenia się na od 25 do 33%.

Były wielki mistrz GO Alan Bauer przyznał nawet, że przynależność do masonerii może ułatwiać robienie kariery zawodowej. Zastrzegł jednak, że ludzie wstępujący do loży dla własnych korzyści szybko ją opuszczają…

Bycie masonem może też być pomysłem na uniknięcie bezrobocia czy lepsze kontakty biznesowe. Swoista mafijność działań rodzi jednak także problemy. Już kilka lat temu na południu Francji okazało się, że niektórzy masoni zaczynają lekceważyć prawo, a „braterstwo” biznesu z sądami i prokuraturą zapewnia im swoistą bezkarność. Ostatnio sprawy masońskich afer przycichły. Nie wiadomo jednak, czy to rezultat czystki dokonanej w swoich szeregach, czy też po prostu coraz większych wpływów tej organizacji.

Na razie można się jednak przychylić do uznania masonerii za prawdziwego patrona dokonywanych nad Sekwaną eksperymentów społecznych.

3 KOMENTARZE

  1. Tak tak, ale to robi ta „zła” lewicowa Masoneria, z GODF, bo ta „dobra” prawicowa to by dobrze czyniła. Co Wy, Janusza nie czytacie…

    • Ta mafijna organizacja panoszy się we wszystkich ugrupowaniach i sieje spustoszenie i zagładę. Pomóc może tylko wyjęcie spod prawa.

Comments are closed.