Cukiernik: Kto wierzy w ZUS, wierzy w gusła

Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

Wysokie składki na ZUS powodują wzrost bezrobocia, a im wyższe bezrobocie, tym mniejsze wpływy ze składek. System zjada własny ogon.

Jak poinformowało radio RMF FM, w 2014 roku w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych zabraknie 67 mld zł, czyli aż o 10 mld zł więcej, niż zakładano w pierwotnym planie. Do 2018 roku deficyt ma zwiększyć się do ponad 82 mld zł (w planie, bo w rzeczywistości zapewne sięgnie 100 mld zł). Taka fatalna sytuacja to wynik znacznie wyższego bezrobocia, które w tym roku ma wynieść około 13,6 procent. Żeby mieć pieniądze na wypłatę bieżących świadczeń emerytalnych, ZUS będzie musiał zaciągać kolejne kredyty, a dodatkowo rząd – przelewać wyższe dotacje z budżetu państwa. Jak podało RMF FM, senatorowie w ostatniej chwili zwiększyli limit państwowych pożyczek dla ZUS-u z 6 mld do 12 mld zł.

Zobowiązania ZUS to bomba

Już w grudniu zeszłego roku prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC, ostrzegał w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, że mimo podniesienia wieku emerytalnego i zmian dotyczących składek na OFE, sytuacja w pierwszym filarze emerytalnym pogarsza się i deficyt w FUS będzie narastał. Mianowicie budżet na bieżące wydatki przejął część składki, która wcześniej była przesyłana do OFE, a przesunięcie tych środków z OFE do subkont w ZUS to tworzenie nowego długu. – Według oficjalnego dokumentu rządu, nowe zobowiązania do roku 2020 urosną do około 220 mld zł. Według mojego szacunku, okazuje się, że nowy dług publiczny w ZUS na tych nowych kontach sięgnie 28 procent PKB. To będzie dług, który nie będzie występował nigdzie w statystykach – mówił prof. Gomułka. – Mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju pewnej bomby – dodał.

Trzeba odwagi, by zmienić system

Inni eksperci są jeszcze bardziej pesymistyczni co do przyszłości polskiego systemu emerytalnego. – On się zawali. My możemy uchronić się najłatwiej. Dlatego że my – tylko my – mamy coś, czego nie ma nigdzie w Europie. Mamy wyż demograficzny stanu wojennego, który w tej chwili wchodzi na rynek produkcyjny i reprodukcyjny. Jeżeli my tym ludziom powiemy wprost: „Nie liczcie na państwo, nie liczcie na ZUS, nie liczcie na OFE – liczcie na siebie i przede wszystkim róbcie dzieci”, to oni mają szansę zrobić taki sam wyż, jaki my zrobiliśmy. I wtedy jakoś dadzą radę – powiedział dr Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum Adama Smitha. – Problem polega na tym, że musimy odkładać, ale nie mamy z czego, bo państwo nam tyle zabiera. Więc państwo musi nam mniej zabierać i powiedzieć uczciwie młodym ludziom: „Nie liczcie na nas, liczcie na siebie”. No, ale nie widać polityków, którzy byliby w stanie to obywatelom powiedzieć – dodał.

[nggallery id=66]

ZUS marnotrawi

W tym roku ZUS zatrudnia ponad 46 tysięcy pracowników i na ich wynagrodzenia przeznaczy ponad 2,1 mld zł. Oznacza to, że średnia płaca w ZUS-ie wynosi 3833 zł brutto miesięcznie (mniej więcej średnia krajowa). Całkowite wydatki FUS w 2013 roku sięgają 181 mld zł i jest to wzrost o ponad 5,5 procent w porównaniu z rokiem 2012. Zgodnie z budżetem państwa na rok 2013, mimo absurdalnej wysokości obowiązkowych składek na ubezpieczenie społeczne, w tym roku pokryją one zaledwie 69,1 procent wydatków FUS, a w roku 2014 jeszcze mniej, bo 68,3 procent. Łącznie na różne świadczenia społeczne budżet państwa dopłaci w 2013 roku ponad 89,27 mld zł.

Deficyt coraz większy, dla świadczeniobiorców brakuje pieniędzy, ale na marnotrawstwo zawsze są. Projekt informatyzacji ZUS-u pochłonął do tej pory 3 mld zł. Zakład wydał też ponad 80 tys. zł na płytę DVD pod tytułem „Zagrożenia występujące w górnictwie”, która w listopadzie 2012 roku była dystrybuowana wraz z „Gazetą Wyborczą” – donosi autor bloga przepraszamzacrossposta.blox.pl. Płyta DVD zawiera animację rzeczywistych wypadków przy pracy w górnictwie oraz prezentację działań prewencyjnych. „No do Ch**a Wacława. O co kaman? W jaki sposób płyta, wrzucona jako dodatek do dziennika, po który przeciętny górnik dołowy nie sięga, ma pomóc zapobiegać wypadkom?!” – denerwuje się bloger. „Do tego te 80 tysiów to tylko koszt powielenia płyty oraz dostarczenia do centrów dystrybucji (drukarnie?). Trzeba również doliczyć koszt opracowania prezentacji i zapewne swoją działkę wzięły wydawnictwa (lub wydawnictwo) za dołączenie gratisu do swoich gazet. ZUS, jak widać, w pełni zasługuje na alternatywne tłumaczenie skrótu jako Zakład Utylizacji Szmalu, a mnie z tego wszystkiego cycki wzięli i opadli” – dodaje.

Z kolei oddziały ZUS-u w Wałbrzychu i Krakowie fundują setkom swoich pracowników wyjazdy na luksusowe obozy narciarskie z pełnym wyżywieniem, wszystkimi atrakcjami i ubezpieczeniami – donosi serwis zus.pox.pl. „Pogratulować urzędnikom ZUS dobrego samopoczucia w czasach tzw. kryzysu. A w nadchodzące styczniowe poranki, gdy w pocie czoła będziemy zarabiać na nowe, jeszcze wyższe składki ZUS, wpatrując się w biel noworocznego śniegu, wspomnijmy zapracowanych urzędników ZUS szusujących za nasze pieniądze po narciarskich stokach Jaworzyny i Czarnej Góry” – konkluduje serwis.

Wysokie składki mają katastrofalny wpływ na gospodarkę i bezrobocie. – Wskutek wysokiego opodatkowania pracy i płacy minimalnej przede wszystkim pracy nie mają młodzi ludzie. W tej grupie bezrobocie sięgnęło już 27 procent i jeżeli kluczowe przyczyny powodujące bezrobocie nie zostaną usunięte, będzie dalej rosło – mówi „Najwyższemu CZASOWI!” Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Na pewno kosztom pracy można przypisać 80 procent wzrostu bezrobocia wśród młodych – podkreśla. – Rzeczywistym problemem naszego społeczeństwa jest brak możliwości realizacji potrzeb i aspiracji życiowych poprzez własną pracę. Żyjemy, by realizować swoje cele, do czego konieczne jest posiadanie pracy, która zapewni nam i bliskim podstawy egzystencji – mówi „Najwyższemu CZASOWI!” Grzegorz Sowa, przedsiębiorca z Piotrkowa Trybunalskiego, który walczy z ZUS-em. – Dlatego podstawowym zadaniem władz powinno być działanie na rzecz zatrudnienia maksymalnej liczby ludzi w sferze produkcji i usług. Obywatel powinien być zmuszony jedynie do płacenia podatków, ale władza z tych podatków powinna się rozliczyć. Władza nie może nas obywateli, tak jak dzisiaj, bezkarnie zadłużać. To obywatel powinien decydować, gdzie i czy w ogóle będzie się ubezpieczał. Działania państwa powinny się skoncentrować na pobudzaniu gospodarki, a nie na jej spętaniu, jak to ma miejsce dzisiaj przy okazji narzucania ubezpieczeń społecznych – dodaje.

Sukces przedsiębiorców

W tej walce z bezmyślnością ZUS-u przedsiębiorcy osiągnęli co prawda mały, ale jednak sukces. W grudniu 2012 roku Bronisław Komorowski podpisał uchwaloną przez parlament ustawę o umorzeniu należności powstałych z tytułu nieopłaconych składek przez osoby prowadzące działalność gospodarczą. Nowe przepisy umożliwiają umorzenia zaległych składek na własne ubezpieczenia społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne i na Fundusz Pracy dla wszystkich przedsiębiorców, którzy od 1 stycznia 1999 roku do 28 lutego 2009 roku podlegali obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym oraz wypadkowemu i z powodu wprowadzenia ich w błąd przez urzędników ZUS-u nie opłacili należnych składek. Warunkiem umorzenia będzie złożenie odpowiednich wniosków oraz uregulowanie wszystkich pozostałych, nie podlegających umorzeniu składek. Abolicja dotyczy ponad 420 tysięcy małych przedsiębiorców, a łączna kwota ich zadłużenia przekracza 800 mln zł. – Uważamy to za nasz wielki sukces. Jest to pierwsza od lat ustawa przeprowadzona siłą nacisku społecznego na rząd, koordynowanego przez nasz Związek – skomentował Cezary Kaźmierczak.

O co w tym chodzi? Skąd wzięły się te zaległości?

Do 2009 roku w Polsce nie istniała instytucja zawieszenia prowadzenia działalności gospodarczej. Nie można było tego robić formalnie, ale przedsiębiorcy robili to faktycznie. Zgłaszali w urzędzie zawieszenie działalności gospodarczej i w okresie zawieszenia nie płacili obowiązkowych składek ubezpieczeniowych. Podobnie osoby, które prowadziły więcej niż jedną działalność gospodarczą, rejestrowały się w ZUS-ie z tego tytułu, który był dla nich korzystniejszy. Dla pewności przedsiębiorcy składali zapytania do ZUS-u, którego urzędnicy stwierdzali, że w okresie zawieszenia nie muszą płacić składek. – To [ta ustawa – T.C.] jest naprawa sytuacji, w której Zakład Ubezpieczeń Społecznych przedsiębiorcom, osobom, które zapytywały w tym zakresie, udzielał określonych wyjaśnień, a później zmienił linię i zaczął tych ludzi ciągać do sądów, niszcząc firmy – mówił w TVP Info Przemysław Wipler, poseł PiS.

Odwołane interpretacje

– Sprawa naliczania przez ZUS składek wstecz wraz z odsetkami z tzw. tytułu zbiegów ubezpieczeń rozpoczęła się w 2009 roku, kiedy to nagle ZUS – wbrew wcześniejszym zapewnieniom i opiniom – zmienił interpretację przepisów i zaczął kwestionować legalność opłacania składek ZUS od najkorzystniejszej dla przedsiębiorców formy, posługując się rozporządzeniem z… 1975 roku – wyjaśnił Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. – Konsekwencją tej zmiany stanowiska było naliczanie przez ZUS składek na ubezpieczenia społeczne w wysokości należnej od działalności gospodarczej za okres nawet do 10 lat wstecz wraz z horrendalnymi odsetkami, co daje kwoty sięgające nawet 100 tysięcy zł, nierzadko doprowadzając te podmioty do bankructwa, ponieważ problem ten w znakomitej większości dotknął nie rekinów finansowych, ale firmy jednoosobowe, które już z trudem ponoszą ciężar bieżących kosztów i utrzymania swoich rodzin, szczególnie w czasie przedłużającego się kryzysu – zaznaczał Związek w czasie lobbingu za ustawą. – Jest to kolejny ważny krok na drodze do rozwiązania dramatu dziesiątek tysięcy drobnych przedsiębiorców – powiedziała Dorota Wolicka, dyrektor Biura Interwencji ZPP, która prowadziła po stronie Związku cały projekt. Jednak umorzenie przedsiębiorcom składek na ZUS oznacza, że osoby, które w latach 1999-2009 płaciły składki w korzystniejszej dla siebie wysokości, w przypadku dożycia wypłat emerytur otrzymają niższe świadczenia.

Comments are closed.