List od Czytelnika: Lepsze zapomogi niż „tworzenie miejsc pracy”

REKLAMA

Ludzie się demoralizują jak otrzymują pieniądze za darmo. Być może, jednak wydaje mi się (na podstawie wieloletnich obserwacji), że dawanie wypłat za „pracę” wykonaną w ramach „wytworzonego miejsca pracy” w ramach rozmaitych „programów społecznych” jest znacznie bardziej demoralizujące. Lepiej chyba z punktu widzenia ekonomiki i demoralizacji dawać zapomogi, niż tworzyć fikcyjne stanowiska „pracy”, bo oprócz kosztów wypłaty która z zasady powinna być większa niż zapomoga, dochodzą jeszcze do zapłacenia koszty uzbrojenia stanowiska pracy (nawet jak w przypadku „pracowników umysłowych” przecież nie groszowe),a do tego następuje zbędne obciążenie dróg dojazdowych, czy środków komunikacji. Pamiętam z końcówki PRL jak pracownicy nie tylko utrzymania ruchu, ale i produkcyjni często gęsto nie mieli nic do roboty. W przypadku utrzymania ruchu normalny dzień „pracy” polegał na piciu wódki i denaturatu z butelek po wodzie mineralnej i obmyślaniu strategii wywozu widłakiem silników elektrycznych za teren zakładu. Albo te biurowce z tabunami referentów/ek zajmujących się głównie piciem kawy i herbaty. Owszem na Zachodzie wcale do rzadkości nie należy wkręcanie znajomych do biur, ale nie taką skalę jak obecnie w Polsce czy zwłaszcza w czasach PRL.

Można sobie wyobrazić jak szybko by ludzie wyginęli w zamierzchłych czasach jakby na polowanie zamiast wysłać kilku najsprytniejszych myśliwych, udawali się całą hordą, bo „przecież nie można jeść mięsa jak się nie było na polowaniu”.

REKLAMA
REKLAMA