Sommer: Przestępczość rośnie a jakoś o tym nie słychać. Chociaż czasem czuć!

REKLAMA

Jak już Państwu wspominałem (tutaj), po tym jak mi ukradziono we wtorek hondę crv ze zdumieniem dowiedziałem się od policjantów, że liczba takich kradzieży ostatnio dynamicznie rośnie. I z licznych pokradzieżowych rozmów wnioskuję, że nie tylko ja byłem święcie przekonany, że liczba kradzieży spada. Bo policjanci zapewnili mnie, że jest dokładnie odwrotnie. Postanowiłem to sprawdzić w statystykach – i rzeczywiście wiedzą co mówią. W 2008 zgłoszono w Polsce kradzież 17 tys. aut, w 2009 też 17 tys., w 2010 nastąpił dołek – niecałe 16100, ale w 2011 nastąpiło potężne odbicie bo skradziono aż 23504 auta. Pełnych statystyk za rok 2012 jeszcze nie ma, ale już teraz wiadomo, że ten wzrost został co najmniej utrzymany. W samej Warszawie wzrost kradzieży jest jeszcze znaczniejszy – w 2011 skradziono w stolicy ok. 1500 samochodów, a trzy lata wcześniej… 500!

Jaka jest wykrywalność tych kradzieży? Policja oficjalnie podaje, że nieco ponad 20 proc. Gdy jednak przyjrzeć się statystykom finansowym (wartość odzyskanych samochodów w stosunku do ubezpieczeniowej, czyli nieco zaniżonej wartości ukradzionych aut), to już się okazuje, że jest to znacznie poniżej 10 proc. Nie trzeba też być Sherlockiem Holmesem by się zorientować, że te statystyki są dodatkowo naciągane w taki sposób, że jako samochody odzyskane kwalifikuje się także te pocięte na części czy zniszczone co jest oczywiście typowym „rasowaniem”. W praktyce – jak powiedziała mi pewna policjantka – nie spotkała się z sytuacją by ktoś, komu ukradziono samochód w Warszawie je kiedykolwiek odzyskał! Druga natomiast starała się mi ściemniać mówiąc, że czasem samochody odnajdują się w nieoczekiwany sposób.
Na to wszystko nakłada się ogromny wzrost drobniejszej przestępczości samochodowej. Znów zaczynają znikać koła, radia czy po prostu organizowane są włamy do aut by wygrzebać cokolwiek cennego co zostawili w nich właściciele.

REKLAMA

Jak mi szczerze wyjaśnił jeden z funkcjonariuszy – policja zresztą wcale nie jest nastawiona na odzyskiwanie skradzionych aut, zwłaszcza tych ubezpieczonych. Jest natomiast zainteresowana łapaniem złodziei. Co ma niby spowodować, że w przyszłości złodzieje będą siedzieć za kratami, więc nikt nie będzie kraść. Starałem się mu wytłumaczyć bezsensowność takiego podejścia – przecież w zdecydowanej większości przypadków odzyskanie auta wiąże się ze złapaniem złodzieja i sprawia, że jest on niejako związany z przedmiotem przestępstwa – ale policjant był bardzo przywiązany do swojego stanowiska. Ciekawe czy przypadkiem nie jest to oficjalna policyjna doktryna?

Tak więc przestępczość rośnie, choć prasa o tym nie huczy – pewnie by nie psuć ludziom nastroju, lepszym samochodem człowiek zbyt długo nie pojeździ, ale policja przecież nie śpi. Ściga antysemitów w Białymstoku, Grzegorza Brauna we Wrocławiu. A w Warszawie prokuratura bada właśnie czy pewien pan, któremu przyśniła się odcięta głowa Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie jest przypadkiem terrorystą…

REKLAMA