Czym jest w istocie jest zalewająca nas obecnie fala homoideologii, genderyzmu i ojkofobii (a w gruncie rzeczy jednak antypolskiej ksenofobii) spod znaku filosemityzmu? Jest apoteozą więzienno-rynsztowej antykultury, od której od zawsze społeczeństwa starały się odciąć i ją z siebie wyizolować. Można powiedzieć wręcz, że starały się ją wydalić czy się z niej oczyścić. Teraz jednak dochodzi do próby przewartościowania wszystkich wartości i te wszystkie rzeczy, które powinny trafić do rynsztoka – takie jak seksualne rozwiązłości i zboczenia, kultura żebractwa i słabości, będącej w istocie szantażem wobec tych, którzy nie chcą się dać sprowadzić do poziomu błota stawiane są na piedestale już nawet nie tylko przez oszalałych ideologów, ale także przez prawo, które nie chroni już normalności tylko właśnie te anomalia!
Taktyka przedstawicieli tej szaleńczej ideologii jest prosta – jako dobro ukazać to co jest w swej istocie złem, zło zaś otoczyć szczególnym szacunkiem. Natomiast symbole dobra splugawić. Ta działalność trwa od lat. Choć ostatnio się nasiliła. Wystarczy wymienić ostatnie przypadki – obrzydzanie Drogi Krzyżowej i uznanie jej za szkodliwą dla dzieci przy jednoczesnej propagandzie dziecięcej sex edukacji będącej w gruncie rzeczy nauczaniem zboczeń oraz opis gestu przyjaźni bohaterów polskiej młodzieży jako sodomii.
„Prawicowa” opinia publiczna trzęsie się z oburzenia obserwując te działania, jednak nie ma odwagi by przyznać otwarcie skąd ten rynsztok wypływa, choć jest to aż nadto widoczne. Przecież, by sięgnąć po te wymienione przykłady, z Drogą Krzyżową walczy, a za to promuje sex-edukację „Gazeta Wyborcza”, która jest jednocześnie skrajnie filosemicka. Przecież sodomicki związek legendarnych członków Szarych Szeregów wymyśliła sobie skrajnie filosemicka autorka różnorakich wytworów (bo i książkę napisała i instalację wyprodukowała) o charakterze filosemickim! Kto nie wierzy niech ją wygoogla to się naprawdę zdziwi co kobieta za państwowe pieniądze wyprawia.
Gdy Żydzi byli mordowanie przez Niemców, to w to nie wierzyli, bo Niemcy przecież są tacy kulturalni. Gdy sowieccy komuniści byli mordowani przez swoich towarzyszy to też w to nie wierzyli bo przecież wspólnie pracowali na rzecz komuny. I jedni i drudzy bali się spojrzeć prawdzie w oczy i opisać rzeczy takimi jakimi są. Tymczasem to jest podstawą stanięcia w prawdzie a często także po prostu uratowania własnej skóry. Powiedzmy więc sobie wprost: antypolska propaganda, homoideologia oraz filosemityzm płyną z jednego źródła i trudno je od siebie oddzielić.
I ten rynsztok wydaje się sobie być już tak silny, że gdy ktoś go skrytykuje, to już nie wchodzi w dyskusję tylko składa donos do prokuratury. Co wykonała właśnie dzisiaj grupa filosemickich propagandystów zgrupowana w Towarzystwie Dziennikarskim wobec prof. Krzysztofa Jasiewicza z PAN, który ośmielił się powiedzieć parę słów nieprzyjemnej prawdy. Co zabawne, donosiciele z tej grupy, gdy zakładali swoje Towarzystwo, przekonywali, że będą „stawali w obronie wolności słowa”. Ale czy z rynsztoka kiedykolwiek wypłynęło coś innego niż nieczystości?