List od Czytelnika (Jerzy Brniak, Kraków): Z niesłabnącą uwagą obserwuję zmiany dokonujące się na Węgrzech. Cieszy mnie to, że nasi bratankowie mają premiera, który nie boi się podejmowania suwerennych decyzji wbrew brukselskim komisarzom. Niestety czasem mam wrażenie, że niektóre pociągnięcia Wiktora Orbána stoją w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem, nie mówiąc już o wolnym rynku. Nie znam szczegółów konstytucyjnych zmian przeforsowanych ostatnio przez Fidesz, ale jeżeli jest tak, jak pisze p. Olgierd Domino w jednym z ostatnich „NCz!”, że „wprowadzono zasadę odpracowania w kraju dwukrotnie dłuższego czasu niż czas trwania studiów, bo w przeciwnym wypadku absolwenci musieliby zapłacić połowę kosztów kształcenia” – to nasuwają się pytania:
1. Jeżeli studia trwają np. cztery lata, a komuś ich ukończenie zajmie sześć lat, to czy w związku z tym będzie musiał pracować potem nad Dunajem osiem czy 12 lat? 2. Jeżeli nie będzie pracy w wyuczonym zawodzie, to czy odpracowanie studiów na jakimkolwiek stanowisku uchroni nieszczęśnika przed zapłatą połowy kosztów kształcenia (a dlaczego nie całości)? 3. Jeżeli ktoś wyjedzie za granicę na jakiś czas albo będzie mieszkał i pracował trochę tu, trochę tam, choćby w związku z zatrudnieniem w międzynarodowej korporacji, to co wtedy? 4. Ilu urzędników trzeba będzie dodatkowo zatrudnić i jakimi metodami będą się oni posługiwać, by wyegzekwować przestrzeganie takiego prawa? 5. Co z wolnością osobistą, prawem do wyboru miejsca zamieszkania? Jeżeli absolwent ożeni się, a absolwentka wyjdzie za mąż za obcokrajowca(-jówkę) i wyjedzie z Węgier, to wtedy też państwo ich dopadnie? Można przewidywać jeszcze mnóstwo innych, całkiem realnych scenariuszy i komplikować rozwiązania. Dlatego należy po prostu wprowadzić odpłatność za studia, uprzednio prywatyzując uczelnie.
Nikogo wtedy nie będzie interesowało, pod jaką szerokością geograficzną absolwenci będą realizować swoje ambicje zawodowe. Rozwiązanie to ma jeszcze tę zaletę, że pozwala na obniżenie obciążeń podatkowych przeznaczanych na szkolnictwo wyższe i na redukcję zatrudnienia w całym urzędniczym pionie zajmującym się tzw. szkolnictwem wyższym. Dla osób chcących się uczyć, których nie stać na samodzielne finansowanie studiów, można stworzyć system umożliwiający pokonanie tej trudności. W latach siedemdziesiątych, kiedy łaskawcy z PZPR uchylili nieco furtkę na Zachód, próbowano bardzo podobnych do Orbánowych metod ograniczania „ucieczek” za granicę, żądając przed wyjazdem składania weksli poręczanych przez rodzinę tudzież znajomych – na pokrycie kosztów studiów w przypadku pozostania delikwenta za granicą. Węgrzy – choć nieudolnie – próbują się zmierzyć z bardzo ważnym problemem, który trzeba będzie rozwiązać także u nas. Dlaczego bowiem Nowak swoimi podatkami ma płacić za studia medyczne córki Kowalskiego? Ona po ich ukończeniu wyjedzie sobie spokojnie do Wielkiej Brytanii, a Nowak znowu otworzy kieszeń, by finansować przyszłość kolejnego adepta sztuki lekarskiej. (…)
Od Redakcji: Kontrowersyjne zapisy nowej węgierskiej ustawy edukacyjnej (wejdzie w życie we wrześniu tego roku) dotyczą absolwentów, którzy zdecydowali się podjąć pracę za granicą. Będą oni musieli: a) zwrócić część kosztów nauki (np. w przypadku studiów medycznych ok. 3 milionów forintów, czyli jakieś 9900 euro) albo b) „odpracować w kraju dwukrotność trwania studiów w ciągu 20 lat od ich ukończenia”. Ten zapis Janusz Korwin-Mikke ocenił w podobnym tonie do Pańskiego. Na swoim blogu napisał: „Sejm węgierski, zauważył (…) całkiem słusznie, że Węgrzy studiują za darmo, a potem wyjeżdżają za granicę. Zamiast jednak zlikwidować komunizm, czyli darmowe studia, wprowadził obowiązek ich odpracowywania! Jak za komuny. Tylko dłużej: przez dwukrotną liczbę lat studiów!”.
Postulat obu panów zniesienia fikcyjnej „darmowości” studiów jest – z perspektywy polityków głównego nurtu – jak otwarcie puszki Pandory. Skoro w duchu wolności reformujemy studia wyższe, to czemu projektu nie rozszerzyć na inne etapy edukacji? I służbę zdrowia… I system emerytalny… Itd. Być może dlatego Orbán zdecydował się na połowiczne rozwiązanie? Co ciekawe, rzeczona ustawa przewiduje także ograniczenie czasu trwania studiów na uczelniach państwowych. Naukę na koszt podatnika będzie można przedłużyć maksymalnie o 50% (czteroletni kurs będzie można robić maksymalnie przez sześć lat; wyjeżdżając za granicę, odpracować będzie trzeba osiem lat). Orbán zmniejszy także liczbę miejsc na państwowych uczelniach wyższych. Np. 40-procentowe cięcia obejmą kierunki humanistyczne, ekonomię i prawo. Zdaniem węgierskiego premiera „przyszłość należy do specjalizacji politechnicznych”.

![Nowa wiceminister nie wiedziała, ile jest województw. Teraz tłumaczy, na czym polega dyskryminacja kobiet. Stanowski: „Rządzą nami wariaci” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/zaneta-cwalina-sliwowska-nczas-100x70.jpg)
![UPA i żołnierze niezłomni. Skandaliczne słowa wiceministra z Polski 2050. Sommer: „Powinien wylecieć z posady natychmiast” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/andrzej-szeptycki-nczas-100x70.jpg)





