Woziński: Ewenement rodziny Rothschildów. Czy światem rządzi finansjera pochodzenia żydowskiego?

Gdyby wierzyć zapewnieniom chińskiego autora książki „Wojna o pieniądz” (cześć pierwsza dostępna tutaj; druga tutaj), Hong Song Binga, światem rządzi nieprzerwanie od 200 lat do dziś rodzina Rothschildów. Ile w tym poglądzie prawdy, a ile spiskowej teorii dziejów?

Rzetelne zbadanie tej kwestii jest niewątpliwie utrudnione ze względu na obsesję, jaką współczesny świat ma na punkcie narodu wybranego. Negatywna ocena czegokolwiek, co ma związek z Żydami, bywa dziś często odrzucana jako przejaw antysemityzmu, bez względu na rzeczywistą treść. Skutkuje to albo czołobitnym wychwalaniem wielkiego talentu żydowskich bankierów, albo przekornym szukaniem w nich głównych sprawców wielu win. Potężna rodzina Rothschildów stanowi bodajże największe w historii źródło spiskowych teorii dziejów, a przede wszystkim tych związanych z Żydami. Nic dziwnego – osiągnęła poziom bogactwa, który nie został przewyższony przez nikogo w historii. Stało się tak za sprawą założyciela rodu – Mayera Amschela Rothschilda, który zgromadziwszy w rodzinnym Frankfurcie spory zapas gotówki, wysłał swoich synów do Londynu, Paryża, Wiednia i Neapolu. W ten sposób zawiązane zostało międzynarodowe konsorcjum, które wprowadziło świat w erę państwowych obligacji.

Gdy 27 lipca 1836 roku umierał Nathan Rothschild, jego majątek wynosił ok. 3,5 miliona funtów. Dla porównania: obecny majątek Billa Gatesa wynosi ok. 0,49% amerykańskiego PKB, zaś majątek Rothschilda wynosił 0,62% PKB ówczesnej Wielkiej Brytanii. Aby zrozumieć, jak wielka była to potęga, pamiętajmy, że Nathan miał jeszcze czterech braci-partnerów, którzy dysponowali majątkiem o podobnej skali. James Rothschild, szef oddziału paryskiego, był królem europejskich kolei, zaś o rezydującym w Austrii Salomonie mówiono, że choć wprawdzie Austria ma cesarza Franciszka, to królem jest Salomon. Jeżeli więc uwzględnić majątek wszystkich oddziałów banku Rothschildów, łatwo jest zrozumieć, dlaczego do pałaców Rothschildów przybywali składać hołd cesarze Francji oraz inni monarchowie.

Od końca wojen napoleońskich aż do początku I wojny światowej na całym świecie było jasne, że jeżeli jakiemukolwiek państwu brakowało pieniędzy (przede wszystkim na wojnę), należało zwrócić się do Rothschildów. Ministrowie, królowie, ambasadorowie oraz inni wpływowi politycy wielkich mocarstw przez cały XIX wiek zabiegali o względy żydowskich bankierów, gdyż wiedzieli, że tylko dzięki nim możliwe było sfinansowanie ich poczynań. Sukces Rothschildów polegał przede wszystkim na umiejętnym wykorzystaniu systemu państwowych obligacji dłużnych. Dziedzina ta stanowiła ich główny przedmiot zainteresowań – pożyczki dla sektora prywatnego wynosiły zaledwie 16% wszystkich udzielanych przez nich kredytów. Wszystkie rządy zwracały się właśnie do Rothschildów – przede wszystkim dlatego, że emitowane przez nich papiery dłużne stawały się automatycznie przedmiotem handlu w stolicach największych europejskich mocarstw. Rządy nie zapożyczały się w ten sposób u własnych obywateli, którym samym często brakowało gotówki, lecz najczęściej w londyńskim City, przez co łatwiej znajdowano nabywców. Rothschildowie wyspecjalizowali się w pożyczaniu walczącym ze sobą rządom na tyle, że gdy po Kongresie Wiedeńskim europejskie rządy zaczęły stopniowo ograniczać deficyty, członkowie rodziny z przerażeniem patrzeli w przyszłość pozbawioną łatwej formy zarobków. Żyjący jeszcze przed erą Napoleona w frankfurckim getcie Rothschildowie dorobili się w ciągu kilku dziesięcioleci tytułów szlacheckich, kilkudziesięciu zamków i posiadłości oraz fortuny, która dawała autentyczną władzę równą monarchom.

Z dzisiejszej perspektywy należy uznać, że niezwykle istotnym czynnikiem w akumulacji takiego kapitału była wola seniora rodu, Mayera Amschela, aby majątek nie przechodził na osoby spoza rodziny. Rothschildowie pobierali się między sobą i mieli nawet na tyle szczęścia, że uniknęli chorób genetycznych. Męscy członkowie rodziny nie noszący nazwiska Rothschild byli skrupulatnie odsuwani od rodzinnego biznesu. Bracia żyjący w różnych miastach zachowywali do siebie bezgraniczną ufność i ratowali siebie nawzajem w krytycznych momentach, przesyłając sobie złoto. Rodzinną solidarność cementowała nadto ich narodowość oraz judaizm, który przez długi czas utrudniał im objęcie oficjalnych stanowisk państwowych w chrześcijańskich krajach.

Z całą pewnością możemy dziś stwierdzić, że współczesne podręczniki historii całkowicie pomijają ogromny wpływ, jaki na wydarzenia na świecie mieli bankierzy oraz system finansowy. Studenci historii uczą się zazwyczaj o bitwach, wojnach i partiach politycznych, lecz bardzo często nie wiedzą, kim byli Nathan lub James Rothschild. Jeżeli jednak prześledzimy historię pożyczek, których udzielali, zauważymy, że często najważniejsze decyzje zapadały w zaciszu bankowych gabinetów. W sytuacjach kryzysowych, takich jak 100 dni Napoleona, rewolucja lipcowa, Wiosna Ludów, wojna krymska, czy też w wypadku dziesiątków innych konfliktów władcy zachodnich mocarstw byli w stałym kontakcie z Rothschildami. Ich decyzja odnośnie udzielenia pożyczki była niekiedy decydująca. Gdy pewnego razu Salomona Rothschilda odwiedził minister finansów Austrii z prośbą o pożyczkę przed zbliżającą się wojną z Prusami, zbladł, gdy usłyszał odmowę, i rzekł przerażony: „W takim razie rząd zbankrutuje”. Rzecz jasna, przebiegły Salomon do tego nie dopuścił, gdyż pożyczki rządowe były głównym źródłem jego własnej potęgi.

Rothschildowie nie pożyczali oczywiście każdemu, lecz tylko największym potęgom. Największymi kredytobiorcami były: Wielka Brytania, Francja, Austria, Prusy, Rosja, Belgia, Portugalia oraz Brazylia. Takie kraje jak Hiszpania czy Turcja budziły u Rothschildów pogardę jako niestabilne i finansowo. To nie oni musieli zabiegać o względy władców, lecz przeciwnie. Sprytnie zjednując sobie wiodących polityków największych mocarstw tanimi kredytami, zdobyli wpływy w niemal każdym rządzie. Wielkimi przyjaciółmi Rothschildów byli m.in. ks. Metternich, Otto von Bismarck, generał Wellington – by wymienić tylko tych najbardziej znanych.

Okres największej świetności Rothschildów przypadł na czas nieobecności Polski na politycznej mapie świata, więc ich wpływ na losy kraju nad Wisłą był nieco ograniczony. Prusy brały wprawdzie od Rothschildów wielkie pożyczki, z czasem jednak nauczyły się ograniczać deficyt. Austria z kolei była wręcz od żydowskich bankierów uzależniona. To właśnie za pieniądze Salomona Rothschilda wybudowano m.in. linię kolejową z Krakowa do Wiednia oraz finansowano austriacką armię, która tłumiła wszelkie bunty w cesarstwie. Z kolei James Rothschild pomagał wojskom rosyjskim w tłumieniu powstań: listopadowego i styczniowego. W 1831 roku dostarczał Rosjanom broni i negocjował sporą pożyczkę, lecz ostatecznie wystraszył się, wiedząc, jak wielką sympatią cieszyła się sprawa Polska. Z kolei kampania wojsk rosyjskich z 1863 roku była finansowana z pożyczki udzielonej im w kwietniu 1862 roku. Stłumienie powstania styczniowego zostało jednak bardzo negatywnie przyjęte na Zachodzie i dlatego po 1864 roku Rothschildowie trzymali się od Rosji i sprawy polskiej z daleka. Polskim akcentem związanym z Rothschildami była także ich przyjaźń z Fryderykiem Chopinem. Krezusi rynku obligacji uwielbiali sztukę, a w ich pałacach roiło się od rzeźb, obrazów, fresków i drogocennych mebli. Lubili też gościć wspaniałych muzyków, pisarzy i poetów (m.in. Rossiniego, Balzaca, Heinego, a nawet Wagnera). Według niektórych podań, Chopin swój pierwszy koncert w Paryżu dał właśnie przy rue Laffitte – słynnej siedzibie Rothschildów. Uczył także gry na pianinie co najmniej trzy członkinie rodu. Znajomość z bankierami była ponoć miłością odwzajemnioną, a sam Chopin zadedykował im nawet dwa utwory (dla zainteresowanych: walc op. 64 nr 2 oraz balladę op. 52).

Kolejnym z polskich akcentów związanych z Rothschildami jest fakt, że jedna z ich kilkudziesięciu rezydencji znajduje się kilkaset metrów od polskiej granicy. Tuż koło przejścia granicznego w Chałupkach, po czeskiej stronie, w miejscowości Šilherovice do dziś stoi śląska rezydencja zbudowana dla Salomona Rothschilda – pierwsza, którą pozwolono mu zbudować poza granicami Wiednia jako osobie narodowości żydowskiej. Należy tu uprzedzić, że zamek ten stanowi jeden ze skromniejszych, które należały niegdyś do przepotężnej rodziny. Gdyby zebrać je wszystkie na jednym obszarze geograficznym, uzyskalibyśmy atrakcję turystyczną przewyższającą zamki nad Loarą.

Biorąc pod uwagę skalę potęgi Żydów z Frankfurtu, nie sposób nie zrozumieć, dlaczego tak wiele osób uważa, że światem rządzi światowa finansjera pochodzenia żydowskiego. Wspomniany już Hong Song Bing skłonny jest nawet uważać, że Rothschildowie rządzą światem do dziś, a rodziny Morganów, Rockefellerów, Warburgów czy Loebów stanowią zaledwie ich ekspozycję na nowym kontynencie. Ocenę tej tezy pozostawiam czytelnikom, lecz warto tu zauważyć, że podstawowym mankamentem spiskowych teorii dziejów jest nieuwzględnienie wszechobecnej roli państwa. Z jednej strony bowiem nie sposób nie uwzględniać bezprecedensowej potęgi, jaką uzyskała rodzina Rothschildów, lecz z drugiej należy pamiętać, że nigdy nie dorobiliby się takiego majątku, gdyby nie państwo. Jak już wspominaliśmy, ok. 84% ich operacji dotyczyło współpracy z Lewiatanem. Oznacza to więc, że słynni bankierzy do perfekcji opanowali czerpanie korzyści z deficytów budżetowych państw całego świata. Ich sukces niejednokrotnie wisiał na włosku i naprawdę niewiele brakowało, aby największymi bankierami świata byli Baringowie lub ktoś inny. Rothschildowie wygrali wyścig do potęgi, lecz zasady ustalało państwo. Państwo zaś nie powstało w wyniku intrygi Rothschildów, lecz istnieje z woli powszechnej – dlatego właśnie ich spektakularne bogactwo nie było wynikiem żadnej tajnej zmowy. Rodzina Rothschildów świetnie odnalazła się także w środowisku bankowości opartej na rezerwach cząstkowych – z korespondencji między braćmi wiemy, że potrafili odpowiednio modyfikować swoje bilanse, aby tylko móc sobie udzielić pożyczki ratującej płynność pozostałych oddziałów banku w innych krajach. Czasami jednak nawet oni gubili się w tym, ile tak naprawdę udzielili kredytów, a ile sami są winni… W kryzysowych momentach zdarzało im się zwracać o pomoc do Banque de France lub Bank of England.

A na koniec ciekawostka. Rothschildowie żyją do dziś i nadal mają sporą gotówkę. Największą z nich ma Nathaniel Philip Rothschild, który według nieoficjalnych doniesień, miał w 2008 roku gościć w jednym z hoteli w Czarnogórze na imprezie urodzinowej syna Muammara Kaddafiego w towarzystwie hinduskiego miliardera Lakshmiego Mitala, rosyjskiego potentata Olega Deripaski oraz szefa największej na świecie firmy wydobywającej złoto, Petera Munka. Czyżby Rothschildowie ciągle byli w grze?

Comments are closed.