Cukiernik: Grzechy i grzeszki HGW

Akcja zbierania podpisów pod referendum za odwołaniem prezydent Gronkiewicz-Waltz wywołuje panikę w Platformie Obywatelskiej. W związku z zagrożeniem partia zamierza przeprowadzić zmasowaną akcję informacyjną, uświadamiającą mieszkańców Warszawy o pozytywnych zmianach, jakie przyniosła stolicy 6,5-letnia prezydentura Gronkiewicz-Waltz. Marcin Kierwiński, poseł PO z Warszawy, wśród sukcesów pani prezydent wymienia między innymi zakończoną budowę pierwszej linii metra, rozpoczęcie budowy drugiej linii, most Północny i Centrum Nauki Kopernik. Jednocześnie PO i zwolennicy byłej prezes NBP argumentują, że referendum to duży koszt i nie warto go ponosić, tym bardziej że kolejne wybory samorządowe odbędą się w 2014 roku.

Obrony Hanny Gronkiewicz-Waltz podjęła się Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka „Faktów” TVN, która w „Gazecie Wyborczej” próbowała wykazać, jak bardzo niecne intencje kierują organizatorami referendum. „To wyłącznie akcja polityczna i byłoby uczciwie, gdyby jej organizatorzy powiedzieli wprost, że właśnie rozpoczęli kampanię wyborczą przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi. Jaki bowiem ma sens robienie referendum rok przed wyborami?!” – napisała Kolenda-Zaleska.

Jednak zwolennicy zmiany na stanowisku prezydenta Warszawy odpowiadają, że 3 mln zł na referendum to niewielka kwota w porównaniu z pieniędzmi, które marnotrawi w stolicy aktualna władza – i warto wydać tę kwotę, by jak najszybciej powstrzymać marnotrawstwo i zacząć przeznaczać pieniądze na bardziej potrzebne warszawiakom cele. „Każdy dzień pod rządami Pani Prezydent oznacza kolejne straty, nieuzasadnione wydatki i paraliż miasta, dlatego koszty przeprowadzenia referendum zwrócą się z nawiązką, gdy zarządzanie stolicą przejmie osoba kompetentna” – argumentuje Warszawska Wspólnota Samorządowa na swojej stronie internetowej.

Ile Warszawę kosztują rządy HGW?

Koszt utrzymania armii warszawskich urzędników przekracza miliard złotych rocznie. W 2012 roku na same nagrody dla biurokratów wydano 43 mln zł, a od początków rządów Gronkiewicz-Waltz – około 300 milionów. W ciągu niecałego 2012 roku władze miasta stołecznego wydały prawie 0,5 mln zł tylko na prowadzenie stron na Facebooku. Absolutnym rekordem niefrasobliwości jest wydanie 500 mln zł na Muzeum Historii Żydów Polskich, o czym była już mowa na tych łamach. Tomasz Sommer pisał, że „miasto będzie do niego dokładać być może nawet milion złotych miesięcznie”. Warszawski samorząd ma też zapłacić część ze 100 mln zł na organizację światowego szczytu klimatycznego, który odbędzie się w listopadzie br. na Stadionie Narodowym. Tymczasem stadion ten rok 2013 ma zamknąć stratą w wysokości 21 mln złotych. 60 tys. zł wydały władze Warszawy na druk 86 tys. przewodników, przygotowanych dla kibiców na Euro 2012, które zalegają w magazynach warszawskiego Ratusza.

Hanna Gronkiewicz-Waltz znalazła też pieniądze na wsparcie Kampanii Przeciw Homofobii z homoseksualną propagandą „Rodzice, odważcie się mówić”.

Z kolei o niegospodarności prezydent stolicy mówią kupcy z pawilonów znajdujących się pod Dworcem Centralnym, którzy w tej sprawie złożyli wniosek do NIK. Spółka Warszawskie Przejścia Podziemne płaci miastu około 10 euro za metr kwadratowy powierzchni miesięcznie, podczas gdy od sklepikarzy żąda czynszu w wysokości… 150 euro za metr. W rezultacie takich działań zadłużenie Warszawy, które w 2007 roku wynosiło 2,278 mld zł, na koniec tego roku prognozuje się na 5,973 mld zł, co oznacza wzrost aż o 162 procent! Dla warszawiaków bardzo uciążliwe jest także to, że polska stolica jest jednym z najbardziej zakorkowanych miast w całej Europie. Jan Jakiel, prezes Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji, oszacował stratę z tego tytułu na 4,3 tys. zł rocznie na kierowcę.

Katastrofą zakończył się także przetarg na wywóz śmieci – Krajowa Izba Odwoławcza uwzględniła odwołania czterech firm skarżących się, że przetarg na wywóz śmieci był ustawiony pod miejską spółkę MPO, co doprowadziło do dymisji wiceprezydenta Janusza Kochaniaka, odpowiedzialnego m.in. za gospodarkę odpadami komunalnymi. Na dodatek prof. Krzysztof Rybiński wieszczy, że Warszawa stoi o krok przed bankructwem, do czego może doprowadzić konieczność wypłaty odszkodowań właścicielom terenów przeznaczonych na drogi publiczne, a sprawa dotyczy niebagatelnych kwot – rzędu 17 mld złotych.