Feministyczny dżihad czyli jak golizną podbijać świat

W ciągu pięciu krótkich lat od chwili swego zaistnienia radykalny ruch kobiecy Femen stał się sławny i silny. A swą potęgę zawdzięcza wyłącznie oszałamiającej formie przeprowadzanych protestów. Odważne, młode, pewne siebie dziewczyny, nie mające żadnych zahamowań, stały się bardziej zrewoltowane. Same członkinie Femenu uznają się za sekstremistki i nawołują do feministycznego dżihadu. Na szczęście w swym fanatyzmie nie są aż tak agresywne i brutalne. Wolą świecić gołym biustem niż zamaszyście wymachiwać transparentami lub odpalać petardy.

Aktywistki tej kobiecej grupy zajmowały stanowisko wobec wielu różnorakich politycznych i społecznych kwestii. Ale protestowały zawsze w jednakowy sposób – poprzez zrzucenie na ulicach łaszków i prezentowanie swych nagich biustów.

Nic zatem dziwnego, że te przyciągające oczy publiczne akrobacje – bez względu na to, czy ów protest dotyczył patriarchalnego taktowania i seksualnego wykorzystywania kobiet, czy autorytatywnego sposobu sprawowania rządów przez Władimira Putina – zapewniły masowe zainteresowanie mediów na całym świecie.

Paryż, Dzień Bastylii, niedziela 14 lipca. W 124. rocznicę zajęcia królewskiego więzienia przez stołeczny motłoch, co dało początek rewolucji francuskiej, prezydent François Hollande w Pałacu Elizejskim prezentuje publicznie „nową twarz Francji”. Ten lewak i zwolennik sodomickich związków „małżeńskich” i tym razem zszokował francuskie społeczeństwo. Okazało się, że oblicze Marianny, kobiecego symbolu republikańskiej formy rządów nad Sekwaną, ma wyraźnie słowiańskie rysy. Tak, to nie pomyłka. Francuska Marianna stała się Ukrainką! Dano jej oblicze niejakiej Iriny Szewczenko, założycielki rozwydrzonej i rozpolitykowanej grupy bojowniczek feminizmu spod znaku Femenu, która przeprowadziła wiele spektakularnych protestów i politycznych napaści w „stroju” topless na polityków, urzędy państwowe i instytucje religijne. Zaledwie parę tygodni temu Irina dostała azyl polityczny we Francji, a teraz jej portret będzie „zdobił” znaczki pocztowe tego kraju. – Wszystkim tych, którzy pytają, kto był modelką dla nowej Marianny, powiadam, że w rzeczywistości jej twarz to mieszanka wielu kobiet, ale nie skrywam, iż to głównie rysy Iriny Szewczenko – otwarcie przyznał Olivier Ciappa, projektant znaczka pocztowego.

Taka „goła” prawda poruszyła konserwatywnych republikanów francuskich. Christine Boutin, założycielka prawicowej Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej, powiedziała, że wizerunek ten jest „obrazą dla godności i niezależności Francji”. Nawołuje do bojkotu znaczka. Tak więc żaden prawdziwy Francuz nie będzie ślinił oząbkowanej Iriny i nie przyklei jej do listów czy widokówek. Wśród krytyków są także oponenci gejowskich małżeństw z ugrupowania Francuska Wiosna. – Czy już we Francji brak pięknych i charakterystycznych kobiet, że musimy importować nasze wzorce z Ukrainy? – ubolewali, odrzucając nową Mariannę.

Marianna z Femenu

Ciappa usiłował się jeszcze bronić. I robił to w zręczny sposób. – Jestem przekonany, że Marianna, którą dotychczas zawsze prezentowaliśmy z obnażoną piersią, w 1789 roku z pewnością należałaby do Femenu. Bo one walczą o republikańskie wartości: wolność, równość i braterstwo – tłumaczył grafik na Twitterze. Na wszelki wypadek drugi z autorów „symbolu Francji”, David Kawen, dodaje, że w jej rysach można dostrzec też coś z aktorki Marion Cotillard oraz minister sprawiedliwości Christiane Taubiry. Za to wrodzonym tupetem i prowokacją popisała się Irina Szewczenko. – Teraz wszyscy homofobi, faszyści i ekstremiści będą lizać mój tyłek, gdy zechcą wysłać list – oświadczyła.

Epatowanie golizną i prezentowanie swych „gołych ambicji” ma długą historię. Ta forma protestu narodziła się w Anglii. Pomijając Lady Godivę, po raz pierwszy publiczną obecność golasa odnotowano w Londynie w 1799 roku. Pewien dżentelmen przebiegł głównymi ulicami miasta, ale zrobił to tylko po to, by wygrać zakład. Przez długie dziesięciolecia ta forma manifestacji ograniczała się jednak do uniwersyteckich kampusów. Obywało się bez specjalnego zgorszenia publicznego czy też spektakularnego nagłaśniania w mediach. Aż przyszły lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku, gdy nowa generacja wszczęła rebelię przeciwko wszystkiemu, w tym także przeciwko odzieży. Stada nagusów koczowały nie tylko na zjazdach hippisów. Coraz częściej udawało się zmylić uwagę stróżów prawa i ku uciesze lub obrazie gawiedzi ekshibicjoniści pojawiali się w przestrzeni publicznej. Najczęściej na zawodach sportowych, bo te najwyższej rangi były już transmitowane przez telewizje i dawały szeroki rozgłos. Golasy i golaski zakłócali więc zawody futbolu amerykańskiego, rugby, piłki nożnej, krykieta, tenisa, a nawet snookera. Najczęściej „streakerom” chodziło o wygranie zakładu z kumplami, a wspólną cechą takich popisów było wcześniejsze wysączenie paru kufli piwa. Ikoną tamtych lat stało się zdjęcie niejakiego Michaela O’Briena, zatrzymanego, gdy goło hasał podczas meczu rugby w Anglii w 1974 roku. Obecny makler giełdowy zrobił to, by wygrać 10-funtowy zakład. Na słynnym zdjęciu jego atrybuty męskości zasłania charakterystyczny hełm brytyjskiego „Bobbiego”.

Osiem lat później nago zadebiutowały kobiety. Niejaka Erica Roe także przerwała zawody rugby. W „nagrodę” znalazła się na pierwszych stronach gazet, zatrudniono ją jako modelkę, na pojawianiu się w telewizji zarobiła tysiące funtów. Obecnie wraz z mężem prowadzi wzorcową plantację pomidorów w Portugalii.

Manifestacje gołą d…

Początkowo golasi pojawili się dla zwykłej hecy, potem by zwrócić uwagę na swe problemy prywatne. Dopiero całkiem niedawno uznano, że golizną można załatwić także sprawy polityczne i społeczne. Grupa Femen powstała w 2008 roku. Założyła ją w środowisku kijowskich studentek Anna Hucoł. Jej działalność była początkowo skierowana przeciwko narastającej prostytucji i seksturystyce na Ukrainie. Ale gdy przyszła popularność, wojownicze studentki znacznie rozszerzyły krąg swych zainteresowań. Zrzucając koszule i staniki, walczyły w obronie praw politycznych i obywatelskich, z urzędniczą korupcją, z autorytarnymi rządami, z przemocą wobec kobiet, z Kościołem i Cerkwią, z męską chucią i szowinizmem. Protestują topless nie tylko dlatego, by zwrócić na siebie uwagę mediów i nagłośnić sprawę. Podobno nie było innego sposobu, by władza i politycy zaczęli je traktować poważnie.

Członkinie Femenu twierdzą, że walczą z przemysłem pornograficznym i prostytucją, z patriarchalnym systemem, polityczną tyranią i religią. Innymi słowy: z Herbertstraase („ulica grzeszników” w Hamburgu), z Putinem, z Kościołem, Cerkwią i islamem. W swej ideologii podkreślają, że kobieca „nagość, wolna od patriarchalnego spojrzenia, będzie grobem dotychczasowego systemu i uświęconym symbolem wolności kobiet”. I choć słowem i czynem walczą z męskim, seksistowskim podejściem, to i u nich można dostrzec uprzedmiotowienie seksu i lansowanie dominującego ideału piękna. Członkinie Femenu to prawie wyłącznie młode, szczupłe, ładne dziewczyny. Czyżby nie było tu miejsca dla starszych i puszystych? Podobno o dyskryminacji nie ma mowy. Tylko te starsze uważają działalność Femenu za zbyt skandalizującą.

Dziarskie, młode bojowniczki z Femenu zaatakowały nie tylko na Ukrainie. W październiku 2011 roku pojawiły się na placu Świętego Piotra w Watykanie, by gołymi biustami oprotestować „patriarchalną propagandę i mizoginistyczną politykę Kościoła”. Dwa tygodnie później w Paryżu pikietowały dom Dominique Strauss-Kahna, dyrektora Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który rzekomo wykorzystał seksualnie hotelową pokojówkę. W 2012 roku z obnażoną piersią chciały wziąć szturmem słynną Hagia Sophia w Stambule oraz towarzyszyły przy urnie wyborczej Władimirowi Putinowi. W Kijowie biły w dzwony w katedrze Świętej Zofii, by zwrócić uwagę ludzi na „zmowę Cerkwi i państwa mającą na celu pozbawienie kobiet prawa do aborcji”. Także w Kijowie aktywistki Femenu wzięły w swe ręce piły tarczowe i ścięły krzyż poświęcony ofiarom NKWD. Podobno dlatego, by zamanifestować swą solidarność z aresztowanymi dziewczynami z rosyjskiego zespołu Pussy Riot, które trafiły do łagrów za dokonanie bluźnierstwa w moskiewskiej cerkwi. Za tę piłę Irina Szewczenko sama mogła wylądować za kratami. Groziło jej pięć lat odsiadki, ale w porę znalazła się we Francji, a tam w czerwcu br. uzyskała azyl polityczny.

W tym roku członkinie Femenu goło manifestowały w paryskiej Katedrze Notre-Dame swą radość z rezygnacji Benedykta XVI z posługi papieskiej. Asystowały też Silvio Berlusconiemu podczas wyborów parlamentarnych. Razem z Angelą Merkel i Władimirem Putinem przyglądały się nowej ofercie Volkswagena podczas Targów Przemysłowych w Hanowerze. Prezydent Rosji przyznał, że akcja Femenu podobała mu się, choć uważa, że „na tematy polityczne lepiej jest dyskutować w ubraniu”. Femenki zorganizowały też Międzynarodowy Dzień Dżihadu Topless. Od Kijowa po Rio de Janeiro półnagie pikietowały ambasady Tunezji i meczety w obronie tamtejszej muzułmanki, która w internecie zamieściła dwa swe zdjęcia topless i za to trafiła do więzienia. Groziło jej „80-100 batów lub ukamienowanie” .

Legiony członkiń Femenu słały do władz Tunezji listy protestacyjne. A trzy z nich dokonały też desantu na Tunis, by „bronić praw muzułmańskich kobiet”. I choć desant się nie powiódł i za obnażone biusty wylądowały w więzieniu i groziło im wlepienie paru batów, to pod wpływem nacisków Zachodu odesłano je nietknięte z powrotem do Europy. I tak dopisało im szczęście. Dwa lata temu o wiele gorzej potraktowano je na Białorusi. Gdy obnażonymi piersiami manifestowały swą złość wobec Aleksandra Łukaszenki za zdławienie protestów w Mińsku, funkcjonariusze KGB wywieźli je do lasu, a tam zmusili je, by się rozebrały. Następnie oblano je olejem, grożono im podpaleniem oraz nożem, obcinano im włosy.

Reklama / Advertisement

Comments are closed.