Chcą powstrzymać skarbówkę! Czyżby już zaczynała się wyborcza febra?

175 tysięcy mandatów na łączną kwotę prawie 40 milionów złotych, niemal 60 tysięcy zakończonych spraw o wykroczenia, gdzie kara może sięgnąć nawet 32 tysięcy złotych. To żniwo, jakie w zeszłym roku zebrały urzędy skarbowe od przedsiębiorców. Grupa koalicyjnych posłów przygotowała jednak projekt nowelizacji ustawy o ordynacji podatkowej, nad którym dziś dyskutuje rząd.

Propozycję zmian w ordynacji podatkowej przygotowali między innymi Genowefa Tokarska, Waldemar Pawlak i Józef Zych z PSL. Parlamentarzyści chcą zmian, które mają skrócić czas trwania kontroli prowadzonych przez fiskusa, ułatwić zaskarżanie urzędniczych decyzji i znieść procedury, dzięki którym inspektorzy są praktycznie bezkarni.

Przyjazne przedsiębiorcy przepisy działają już dzisiaj, ale tylko teoretycznie. Dotyczy to przede wszystkim czasu trwania kontroli, który jest z góry ustalony i w zależności od rozmiaru firmy może trwać od 12 (w przypadku mikroprzedsiębiorstw) do 48 dni roboczych (jeśli chodzi o duże przedsiębiorstwa). Jednak w rzeczywistości potrafią się one ciągnąć miesiącami, a nawet latami.

– Takie postępowanie po kontroli powinno się zakończyć decyzją bez zbędnej zwłoki, najpóźniej w ciągu miesiąca, a w sprawach szczególnie skomplikowanych maksymalnie w ciągu dwóch miesięcy – tłumaczy w portalu Money.pl Przemysław Pruszyński z Konfederacji Pracodawców Lewiatan.

– Jednak jeśli urząd nie zdąży zamknąć sprawy w tym terminie, to może przedłużać ją praktycznie w nieskończoność. Postępowania dziś trwają nawet rok, dwa lata, bo organ dalej zbiera dowody, przesłuchuje kolejnych świadków i stara się udowodnić firmie winę – dodaje Pruszyński.- Z doświadczenia wiem, że w kwestii zwrotów podatku, na przykład VAT-u, postępowania trwają nawet 4-6 miesięcy – mówi Genowefa Tokarska.

To się zmieni, jeśli nowe prawo wejdzie w życie. Zakłada on, że fiskus przy każdym przedłużeniu czasu trwania kontroli musi wysłać przedsiębiorcy postanowienie, w którym napisze, dlaczego nie wyrobi się w terminie przewidzianym w przepisach. Na postanowienie skarbówki przedsiębiorca będzie mógł odpowiedzieć zażaleniem do wyższej instancji, a później już bezpośrednio do sądu. Jak zaznaczają twórcy projektu, postanowienie nie może być zdawkowe, bo na jego treść będzie patrzył sąd w przypadku wszczęcia rozprawy.

Jednak to nie koniec zmian. Kolejna zakłada, że łatwiej będzie ukarać pracownika, przez którego kontrola się przedłuża. Wachlarz odpowiedzialności jest szeroki: od nagany, przez obcięcie pensji na pół roku i degradację, po zwolnienie z pracy.

Według danych ministerstwa finansów w zeszłym roku na przedsiębiorców zostało nałożonych prawie 175 tysięcy mandatów i grzywien. To najniższy wymiar kary dla tych, którzy nie rozliczają się tak, jak oczekuje tego od nich fiskus. W zeszłym roku wynosił od 150 do 3000 złotych, w tym roku wymiar kary zwiększył się i wynosi od 160 do 3200 złotych.

Przedsiębiorcy, którzy dokonali poważniejszych wykroczeń, muszą liczyć się z tym, że zamiast mandatu, dostaną wezwanie do sądu. Po orzeczeniu winy na sali rozpraw kara finansowa nie jest już tak łagodna, jak w przypadku mandatów – w zeszłym roku mogła sięgnąć maksymalnie 30 tysięcy złotych, a w tym roku zwiększyła się do 32 tysięcy złotych. Takich postępowań w 2012 roku zostało wszczętych ponad 75 tysięcy.

Autor: Tomasz Sąsiada, Money.pl

Comments are closed.