Jak ZUS kreuje oszustów. Optymalizacja składek ubezpieczenia społecznego

Najbardziej znienawidzona przez Polaków instytucja sama kreuje oszustów. Pozbawienie Polaków oszczędności w OFE może jeszcze zaostrzyć konflikt między państwem a tymi, którzy nie zgadzają się na przymus dokładania do dziurawego systemu socjalnego. Ostatni wyrok Sądu Najwyższego pokazuje, że ZUS nie może kwestionować umów o pracę między obywatelami Polski a firmami ze Słowacji, które mają na celu optymalizację składek ubezpieczenia społecznego. Gra toczy się o wielkie pieniądze. Milion polskich przedsiębiorców płaci miesięcznie składkę, której wysokość przekroczyła już 1000 zł miesięcznie. Trzeba być jednak bardzo ostrożnym…

Między sumieniem a oszustwem

Czy to się opłaca? A może najpierw spytać: czy to jest moralne? Oczywiście przymus opłacania składek emerytalnych, zdrowotnych i społecznych jest podstawą socjalnego państwa dobrobytu. Obecne opodatkowanie pracy jest skandalicznie wysokie i kreuje bezrobocie. Niemniej zawieranie fikcyjnych umów o pracę, aby płacić mniejsze składki, jest nieuczciwe. Do popełniania oszustwa wielu ludzi przymusza Zakład Ubezpieczeń Społecznych, bowiem składki ZUS są na tyle horrendalne, że ludzie po prostu boją się, czy będą w stanie je opłacić w kolejnym miesiącu. Należy jednak zrozumieć wielu tych, którzy decydują się na taki desperacki krok i lokują swoje ubezpieczenie w innym kraju. Te kilkaset złotych oszczędności to dla nich bardzo dużo – często kwestia przeżycia dla rodziny, możliwość spłaty raty kredytu czy uregulowania zaległych opłat.

Istotną kwestią jest lojalność wobec własnego państwa. Zwolennicy optymalizacji składek ZUS bez szemrania płacą analogicznym instytucjom na Słowacji, w Czechach, w Wielkiej Brytanii, na Litwie czy Łotwie. Czy to jakiś nowy rodzaj europejskiego solidaryzmu, w ramach którego wspieramy naszych braci Czechów czy Litwinów, aby ich systemy socjalne miały się coraz lepiej? Czy czujemy się współodpowiedzialni za budżety tych krajów? Wszyscy, którzy czują się patriotami, powinni zadać sobie podstawowe pytania o lojalność wobec swojej ojczyzny, która ich wykarmiła, wykształciła, po drogach której jeżdżą i z której usług korzystają – inna sprawa, że często płacąc za to samo po dwa, trzy razy, ale są to dla Czytelników sprawy oczywiste.

Niemniej patriotyzm zobowiązuje do lojalności wobec swojego narodu, a nie wobec obcego kraju. Okazuje się jednak, że gdy chodzi o kasę, wielu przedsiębiorców zapomina o wartościach. Inni wyceniają go bardzo tanio – na 100, 200 zł. Czy takie działanie jest racjonalne? Czy warto pozbawiać się części świadczeń za niewielkie oszczędności? Może się także okazać, że w praktyce tego typu optymalizacja jest fikcją, a w przyszłości może nas narazić na spore kłopoty ze strony odpowiednich instytucji.

Bóg wybacza zawsze, ZUS nigdy

Boom na firmy zajmujące się fikcyjnym zatrudnianiem pracowników w celu niepłacenia składek ZUS w Polsce rozpoczął się przed czterema laty. Firmy zajmujące się pośrednictwem pracy proponują zatrudnienie na ułamek etatu (np. 1/16) i podjęcie fikcyjnego zajęcia, np. przeglądania stron internetowych. W ten sposób płaci się niższe składki za granicą, ale jednocześnie odprowadza się pośrednikowi comiesięczny haracz. Jedna z firm oferujących zatrudnienie na Słowacji reklamuje się, że można w ten sposób zaoszczędzić prawie 9 tys. złotych rocznie. Trudno jednak wierzyć tym wyliczeniom. Minimalna składka w Polsce dla przedsiębiorcy wynosi 1026,98 zł. Abyśmy mogli zaoszczędzić 9 tys. zł, musiano by nam pozostawiać w portfelu 750 zł miesięcznie, a jest to mało realne. Inna z firm, kusząca właścicieli jednoosobowych firemek zatrudnieniem w Wielkiej Brytanii, przekonuje, że zatrudniony w tym kraju zyskuje dostęp do „leczenia w całej Unii Europejskiej” – także dla współmałżonka i dzieci. Dodatkowo „po osiągnięciu wieku emerytalnego otrzymywane świadczenia zamiast 675,1 zł wyniosą ponad 2200 zł”. Oszczędności mają wynieść 600 zł, ale koszt obsługi przedsięwzięcia to 400 zł. Firma wystawia fakturę. Wychodzi więc, że wspomniana oszczędność to realnie 200 zł. Natomiast „przyszłe świadczenia emerytalne” są czysto hipotetyczne.

Na czym ma polegać praca dla Brytyjczyków? „Praca nie jest skomplikowana i praktycznie każdy jest w stanie ją wykonać, gdyż polega na codziennym korzystaniu z internetu. To nie jest żart. Oferowana praca polega na codziennym, przynajmniej 17 godzin tygodniowo, korzystaniu z internetu, najlepiej w taki sam sposób jak zazwyczaj”. Firma oferuje także dostęp do prywatnej sieci VPN, umożliwiającej szyfrowane połączenia. Przekonuje, że w przypadku kontroli ZUS łatwo w udowodnić wykonywanie zleconej „pracy”.

Do obrony przed pazernym fiskusem namawiają też… taksówkarze. „Postanowiłem wysłać odpowiednie pismo do ZUS z zapytaniem o taką sytuację. Otrzymałem odpowiedź, że wszystko jest legalne i w jak największym porządku” – pisze taksówkarz, który zachęca kolegów do „zatrudniania się” na Litwie. „Zatrudnienie na Litwie nie przeszkadza w wożeniu pasażerów pod Pałacem Kultury lub pod Wawelem” – przekonuje. Są jednak minusy. Pożegnanie się z krajową emeryturą i innymi świadczeniami. Jeśli korzystanie z opieki zdrowotnej – to tylko w podstawowym zakresie. Oczywiście płacenie składek w innym Unii Europejskiej jest legalne, ale fikcyjne zatrudnienie to oszustwo. Jeśli sprawa wyjdzie na jaw, przedsiębiorca będzie musiał zapłacić zaległe składki wraz z odsetkami. A ZUS jest bezwzględny i ma na to aż 10 lat.

Ile kosztuje patriotyzm?

Jedna z kancelarii prawniczych w Czechach apeluje do Polaków, aby nie dali się nabierać na ofertę firm oferujących tego typu „pośrednictwo pracy”. Czescy prawnicy przekonują, że tamtejsze organy podatkowe mogą potraktować przedsiębiorców zatrudnianych dodatkowo w lokalnych firmach jako takich, którzy także prowadzą działalność gospodarczą w danym kraju. A to wiąże się z koniecznością zarejestrowania działalności gospodarczej. Sankcje za niedopatrzenia są bardzo wysokie i sięgają nawet 40 tys. koron. Właściciel firmy musi też płacić z tego tytułu wyższe składki. Inna kancelaria wylicza dokładnie faktyczne oszczędności wynikające z tego typu praktyk. Okazuje się, że nie jest to 750 zł – jak kuszą niektórzy pośrednicy – ale 100 zł. Faktyczny koszt składki to 520 zł w miejsce 1020, ale 400 zł to koszty tzw. abonamentu. W kieszeni zostaje więc 100 zł, a wysokość przyszłej emerytury „może być niższa niż koszty wykonania przelewu do beneficjanta”.

Prawnicy przekonują też, że zawężanie opieki zdrowotnej do zabiegów ratujących życie jest bardzo ryzykowne. Być może w młodym wieku skłonność do podejmowania ryzyka jest większa, ale z czasem opieka zdrowotna czy ubezpieczenie rentowe się przydaje i nie warto się o tym przekonać na własnej kieszeni. Czy gra o groszowe oszczędności jest warta świeczki?

ZUS nie od dziś bezwzględnie ściga swoich dłużników. W pracy pomagają mu Centralne Biuro Śledcze i prokuratorzy. Kara za zaległe składki wraz z odsetkami może wynieść nawet 60 tys. złotych. Według urzędników, optymalizatorzy łamią nie tylko ordynację podatkową, ale także kodeks cywilny. Stosunek pracy nie polega przecież na tym, że… sam płacisz sobie za pracę (której de facto nie wykonujesz). Już rok temu firmami optymalizatorskimi zajęło się rzeszowskie CBŚ. Wszyscy są świadomi (zresztą nie kryją tego nawet firmy oferujące tego typu usługi), że jest to lipa i „praca wyłącznie na papierze”. Z ZUS-em jeszcze nikt nie wygrał, a 10 lat bez spokojnego snu to szmat czasu. Jednak wielu przedsiębiorców decyduje się na taki desperacki krok. Naturalnie w nieporównywalnie większym komforcie są ci, którzy rzeczywiście mają możliwość prowadzenia działalności w różnych krajach. Wówczas wybór nie pozostaje większym problemem. W Wielkiej Brytanii można wybrać między kilkoma opcjami ubezpieczenia. W Polsce mamy to, co zgotował nam rząd.

ZUS-ie, pozwól żyć!

Zakład Utylizacji Szmalu jest jedną z najbardziej znienawidzonych instytucji publicznych w Polsce. Płatników szokują informacje o budowie bizantyjskich siedzib oddziałów, wymianie floty aut (ostatnio kupiono 59 samochodów za 5 mln złotych, a także wyleasingowano trzy limuzyny za przeszło 0,5 mln zł). ZUS dostał kilka miesięcy wcześniej nagrodę za… wkład w rozwój przedsiębiorczości w Polsce. Rzeczywiście te 50 tys. biurokratów żyjących z polskich przedsiębiorców przyczyniło się do wzrostu ich dobrobytu… To oczywiście tani żart – może dla rozwoju sektora poligraficznego drukującego im druki i rozmaite formularze… Nagrodę „Wektora 2012” przyznała organizacja Pracodawcy RP.

ZUS faktycznie przyczyniłby się do rozwoju polskiej przedsiębiorczości, gdyby obniżył składki dla przedsiębiorców, tak aby nie musieli rejestrować się u naszych sąsiadów. Podobnie postąpił kiedyś rząd, obniżając akcyzę na alkohol. Dziś wódka jest tańsza i zakupy robią u nas zarówno Niemcy, Litwini, Czesi, jak i Słowacy. Analogicznie może być z ZUS-em. Jeśli nasze stawki będą konkurencyjne, pojawią się u nas petenci z zagranicy. Jeśli nasi decydenci zaniechają takich starań, kolejna nagroda dla ZUS-u może pochodzić od rządu Litwy czy Wielkiej Brytanii „w podziękowaniu za współudział w łataniu dziury budżetowej za granicą”.

Comments are closed.