Przyjaciół Moskali donos na Litwinów

Od Redakcji: Poniższy tekst jest rozsyłany po warszawskich redakcjach, jako zapowiedź konferencji prasowej poświęconej książce historyka z Moskwy, Aleksandra Diukowa, która odbędzie się za tydzień. Nie ma raczej wątpliwości, że stanowi ona rosyjski „wkład” w rozwój przyjaźni polsko-litewskiej. Pamiętając o tym, jak również wiedząc, że sowieccy Rosjanie w latach 1937-1938 dopuścili się ludobójstwa na Polakach, a potem doprowadzili razem w z Niemcami do odpadnięcia Wilna od Polski i popełnili wobec Polaków szereg innych zbrodni z Katyniem na czele, postanowiliśmy go opublikować, biorąc pod uwagę fakt, że na Litwie panują obecnie nastroje, uwzględniając wszystkie proporcje, bardzo podobne do tych z 1939 r.

Aleksandr Diukow

Fundacja „Istoriczeskaja pamiat’” („Pamięć Historyczna”) (Moskwa)

Jak służby specjalne Litwy współpracowały z Gestapo –
nieznane świadectwa

Po przyłączeniu Wileńszczyzny w październiku 1939 r. oficjalne Kowno rozpoczęło tak zwaną „litwinizację” (lituanizację) regionu, która przerodziła się w prześladowanie lokalnej ludności polskiej. Policjanci pilnowali, aby na ulicach Wilna nie mówiło się po polsku, zamykano polskie placówki edukacyjne. Kilkadziesiąt tysięcy Polaków zwolniono z pracy, na tym jednak nie poprzestano. W marcu 1940 r. władze Litwy pozbawiły obywatelstwa wszystkich Polaków, którzy osiedlili się na Wileńszczyźnie po 1920 r. Wskutek tej decyzji około 150 tysięcy osób (blisko jedna trzecia ludności regionu) w jednej chwili została pozbawiona ważnych praw politycznych i ekonomicznych – prawa do swobodnego poruszania się, nabywania nieruchomości, podejmowania pracy (poza pracą w rolnictwie i leśnictwie) czy członkostwa w organizacjach politycznych1.
Nieco wcześniej władze litewskie rozpoczęły represje wobec polskich uchodźców wojennych, którzy znaleźli schronienie na Wileńszczyźnie. Począwszy od grudnia 1939 r. tworzono obozy koncentracyjne (później przemianowano je na „obozy pracy przymusowej”) Dla uchodźców „stanowiących zagrożenie społeczne”. Osadzanie polskich uchodźców w obozach wkrótce przybrało tak znaczne rozmiary, że wywołało to nawet protesty Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, który określił działania rządu litewskiego jako „politykę terroru wobec uchodźców”2.
Nie obeszło się też bez masowych aresztowań. Litewska policja bezpieczeństwa państwowego dokonywała aresztowań Polaków podejrzanych o przynależność do polskiego podziemia narodowego. W okresie od listopada 1939 r. do połowy czerwca 1940 r. na Wileńszczyźnie aresztowano ponad 1500 osób3. W stosunku do liczby mieszkańców regionu stanowi to trzy razy większy odsetek niż liczba osób aresztowanych przez NKWD przez pierwsze siedem i pół miesiąca władzy radzieckiej na Litwie w stosunku do liczby mieszkańców republiki.
Wszystkie te antypolskie akcje władz litewskich zostały w różnym stopniu opisane w literaturze naukowej. Jest jednak jedna zbrodnia przeciwko narodowi polskiemu, której w 1940 r. dopuściły się władze litewskie, a która do dziś pozostaje w gruncie rzeczy nieznana, i to nie tylko w społeczeństwie, lecz również w środowisku zawodowych historyków. Chodzi o dokonane wiosną 1940 r. tajne przekazanie Polaków aresztowanych przez władze litewskie w ręce gestapowców. Jedyny badacz, który zwrócił uwagę na ten wątek, to polski historyk Jarosław Wołkonowski, który w 1995 r. opublikował nasycony faktami artykuł na temat walki litewskiej bezpieki z polskim podziemiem. W artykule tym autor wspomina, że wiosną 1940 r. strona litewska przekazała Gestapo cztery transporty z polskimi więźniami. Przekazanie więźniów odbywało się na litewsko-niemieckiej granicy koło Sejn. Przekazani nazistom więźniowie zostali następnie umieszczeni w obozie koncentracyjnym Soldau (pol. Działdowo)5. Zaznaczyć należy, iż poczynając od lutego 1940 r. w obozie Soldau w ramach tzw. Akcji „AB” przeprowadzano masowe rozstrzelania aresztowanych przedstawicieli polskiej inteligencji, działaczy społecznych, urzędników państwowych, księży oraz działaczy polskiego podziemia. Do kwietnia 1940 r. w obozie zamordowano około 1500 osób – spośród tych, którzy zostali przekazani gestapowcom przez litewską bezpiekę, tylko niewielu udało się przeżyć.
Rzecz jasna, upublicznione przez J. Wołkonowskiego informacje pozostawiają wiele pytań. Na jakiej podstawie władze litewskie przekazywały hitlerowcom polskich więźniów? Ilu więźniów przekazano? Kto osobiście jest odpowiedzialny za tę zbrodnię?
Odpowiedzi na wiele z tych pytań można znaleźć w odkrytych w Archiwum Specjalnym Litwy (lit. Lietuvos ypatingas archyvas) protokoły przesłuchań i własnoręczne sporządzone zeznania dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego MSW Litwy Augustinasa Povilaitisa.
Materiały śledztwa w sprawie A. Povilaitisa są obecnie przechowywane w Centralnym Archiwum FSB Rosji i udostępniane badaczom tylko za zgodą krewnych. Na szczęście w zasobach Archiwum Specjalnego Litwy zachowały się kopie protokołów przesłuchań Povilaitisa, wyciągi z protokołów przesłuchań oraz fotokopie jego własnoręcznie sporządzonych zeznań w języku litewskim. Zdecydowana większość tych dokumentów nigdy dotąd nie została wykorzystana przez historyków ani nie była publikowana.
Tymczasem materiały śledztwa w sprawie A. Povilaitisa to bardzo cenne i bogate w informacje źródło, o czym łatwo się przekonać na przykładzie przekazania polskich więźniów w ręce Gestapo wiosną 1940 r.
W swoich zeznaniach Povilaitis nie tylko opowiada o fakcie przekazania polskich więźniów (który, przypomnę, potwierdzają dane J. Wołkonowskiego), lecz wymienia konkretnych funkcjonariuszy Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego MSW Litwy i RSHA, którzy zajmowali się tą sprawą. Povilaitis wymienia nazwiska członków rządu litewskiego, którzy wydali zgodę na tajną współpracę Departamentu z RSHA, opisuje swoje spotkania z przedstawicielami RSHA w sprawie walki z polskim podziemiem, a nawet przytacza (oczywiście z pamięci) treść tajnego porozumienia zawartego między służbami specjalnymi Litwy i hitlerowskich Niemiec. Wszystkie te informacje pozwalają nam znacznie poszerzyć wiedzę o walce służb specjalnych Litwy i Niemiec przeciwko polskiemu ruchowi oporu.
Publikowane poniżej wyciągi z zeznań A. Povilaitisa pozwalają ujawnić ukryte podłoże współpracy między służbami specjalnymi Litwy a Gestapo. Dla uzupełnienia zawartych w nich informacji o dalsze szczegóły potrzebne są dalsze poszukiwania w archiwach Litwy, Rosji i Niemiec. Szczególnie ważne wydaje się ustalenie nazwisk przekazanych w ręce Gestapo przedstawicieli polskiego ruchu oporu – ludzi, którzy padli ofiarami zmowy hitlerowców i władz litewskich.

Fragment zeznań sporządzonych własnoręcznie przez A. Povilaitisa
[koniec września 1940 r.]

[…] Następnego dnia [21 lutego 1940 r.] przed południem [funkcjonariusz RSHA] dr Gräfe zaprosił nas do placówki policji bezpieczeństwa na naradę, która, według jego słów, miała dotyczyć zarówno Niemiec, jak i Litwy. Narada odbyła się w gabinecie szefa policji bezpieczeństwa [gestapo] nazwiskiem Müller. Na niej Müller pokrótce wyjaśnił, iż dowiedział się z prasy, że organy bezpieczeństwa Litwy w Wilnie wykryły dwie nielegalne polskie organizacje, które, jak podkreślił, skierowane były zarówno przeciwko Niemcom, jak i Litwie. Poprosił, abym w skrócie poinformował o dwóch wykrytych organizacjach. Zrobiłem to za pośrednictwem [tłumacza] Meškauskasa. Wtedy wyrazili zaniepokojenie, iż Wilno może stać się ośrodkiem tajnych polskich organizacji. Po mojej wypowiedzi Müller krótko zreferował tajną działalność Polaków na zajętym przez Niemcy terytorium Polski. Z jego słów dowiedzieliśmy się, że cała tajna działalność Polaków wywodzi się z organizacji POW. Zaznaczył również, że metody działania opisane przeze mnie są takie same również w Polsce okupowanej przez Niemcy. Potem zaproszono jednego z funkcjonariuszy, który opowiedział, że już latem 1939 r., jeszcze przed rozpoczęciem wojny w Polsce, w niektórych miejscach prowadzano specjalne szkolenia z obrony wojskowej, głównie prowadzonych przez wykładowców niezdolnych do służby wojskowej, w celu przeprowadzania akcji dywersyjnych oraz różnych działań z użyciem materiałów wybuchowych. Z tego faktu wywnioskował on, że Polska rzeczywiście zawczasu przygotowywała się do prowadzenia wojny.
Takie szkolenia, o ile pamiętam, prowadzono w 2 lub 3 miejscach. Nazw miejscowości nie pamiętam. Potem jeszcze jeden funkcjonariusz z kierownictwa wyjaśnił na zdjęciach, jak podczas wojny z Niemcami Polacy prowadzili różne działania polegające na wysadzaniu torów kolejowych i mostów. […]
Oprócz tego Müller zaznaczył jeszcze, że podczas gdy toczy się wojna pomiędzy Polską, Francją i Anglią z jednej strony, a Niemcami z drugiej strony, na Litwie zaobserwowano dużą aktywność szpiegów francuskich i angielskich. Zgodziłem się z tym, oświadczyłem jednak, że nasze organy nie mają dostatecznych sił, by z tym walczyć.
Na tym narada się zakończyła. Trwała 3 lub 4 godziny. Tego samego dnia pokazano mi jeden z wydziałów policji politycznej, a mianowicie wydział telegramów i ich odbioru. Innych jednostek nie pokazano, mimo że prosiłem o to zawczasu.
[…]
Czwartego dnia dr Gräfe zabrał nas, żeby pokazać nam obóz koncentracyjny [Sachsenhausen] nieopodal Berlina. W tamtym czasie w obozie tym przebywało około 12 000 więźniów. Byli to przestępcy zarówno polityczni, jak i kryminalni.
[…]
W tym samym dniu [naczelnik I Urzędu RSHA] dr Best przygotował w pomieszczeniu klubu policyjnego przyjęcie pożegnalne. Podczas przyjęcia oznajmił, że byłoby dobrze, gdyby wszystko, co zostało powiedziane i czego dotyczyła narada, zostało utrwalone. Zaraz potem przeczytał protokół o mniej więcej następującej treści:
1. Organy bezpieczeństwa Litwy i Niemiec w przyszłości będą współpracować w walce przeciwko tajnej działalności nacjonalistów polskich, której przejawy można obserwować na terenach okupowanych przez Niemcy oraz w obwodzie wileńskim. Również w tej sprawie będzie prowadzona wymiana informacji, wiadomości i dokumentów.
2. Organy bezpieczeństwa Litwy i Niemiec w przyszłości zaczną walczyć przeciwko działalności szpiegów francuskich i angielskich na Litwie, skierowanej zarówno przeciwko Litwie, jak i Niemcom.
3. Organy bezpieczeństwa Litwy i Niemiec z powodu trwającej wojny w przyszłości będą przekazywać sobie nawzajem wszystkich przestępców kryminalnych bez procedur dyplomatycznych.
4. Organy bezpieczeństwa Litwy i Niemiec w przyszłości będą prowadzić wymianę literatury komunistycznej rozpowszechnianej w tych państwach.
Następnie oświadczyłem doktorowi Bestowi, że nie posiadam pełnomocnictwa rządu do podpisania takiego porozumienia. Obiecałem po powrocie zawiadomić o tym ministra. Gdy wróciłem, opowiedziałem to wszystko [ministrowi spraw wewnętrznych Litwy] Skučasowi. Jeśli chodzi o współpracę, to z tego co pamiętam, Skučas nie udzielił mi wyraźnej odpowiedzi, tylko wspomniał chyba, że pomówi z Merkysem. Po mniej więcej 2 lub 3 tygodniach, po moim powrocie z wyjazdu minister Skučas powiedział mi, żebym zajrzał do mieszkania premiera Merkysa i opowiedział mu o rezultatach wyjazdu. Natychmiast potem zadzwoniłem do [ministra spraw zagranicznych Litwy] Urbšysa i powiedziałem, że polecono mi, abym złożył sprawozdanie Merkysowi, i wyraziłem życzenie, by mi towarzyszył, żebym nie musiał jeszcze raz rozmawiać z nim w tej samej kwestii. Urbšys zgodził się. Kiedy przyszliśmy do Merkysa, znaleźliśmy go leżącego w łóżku. Był chory. Gdy przyszedł Urbšys, wszystko zreferowałem. Następnie przeczytałem zasadnicze tezy tego porozumienia, które dr Best chciał podpisać między organami bezpieczeństwa Litwy i Niemiec. Po moim przeczytaniu Merkys powiedział: „Nic szczególnego”. Zarówno jeden, jak i drugi wyrazili zgodę na współpracę w tym zakresie. Co do literatury komunistycznej Merkys oznajmił, że przed przekazaniem literatury należy postarać się o zgodę w ministerstwie spraw zagranicznych. Ponadto opowiedziałem jeszcze Merkysowi i Urbšysowi o swoich wrażeniach z Niemiec i z obozu koncentracyjnego. […]