Jedwabne kłamstwo w Ogrodzie Krasińskich. Pokłosie błędu Lecha Kaczyńskiego

Trwające właśnie prace archeologiczne mające na celu odnalezienie archiwum Bundu, jakie toczą się w warszawskim Ogrodzie Krasińskich, podważają zasadność zablokowania ekshumacji w Jedwabnem, którego dopuścił się Lech Kaczyński.

Przypomnijmy, że w 2001 roku, gdy rozpoczęto ekshumację w Jedwabnem, Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości, a Ewa Juńczyk-Ziomecka (w latach 2006-2010 podsekretarz i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego) była dyrektorem do spraw rozwoju Muzeum Historii Żydów Polskich. Po jej telefonie Lech Kaczyński przybył na wielogodzinne rozmowy do Muzeum, po których zdecydował o zablokowaniu ekshumacji w Jedwabnem.

– To, co działo się między 30 maja a 4 czerwca 2001 roku, było raczej parodią ekshumacji. Przeprowadzeniu rzetelnych prac sprzeciwili się bowiem rabini, argumentując, że wykopywanie zwłok jest sprzeczne z religią żydowską – opowiadał później prof. Andrzej Kola, który miał je przeprowadzić. Kaczyński uznał, że głos rabinów ma większe znaczenie niż prawda materialna i zabronił kontynuacji wykopalisk.

Antypolski ruch Kaczyńskiego

Prawdziwa motywacja decyzji Kaczyńskiego miała wiele wspólnego z religią, ale nie z judaizmem, tylko z religią holokaustu. Wykopanie zbyt małej ilości resztek kostnych oraz łusek skompromitowałoby bowiem ostatecznie Jana Tomasza Grossa oraz wszystkich jego stronników, którzy zaangażowali się w propagowanie jego konfabulacji, na których ufundowano mit o zaangażowaniu „zwykłych sąsiadów – Polaków” w holokaust. Wyjście na jaw prawdy dotknęłoby tak wielu polityków i publicystów zaangażowanych w antypolską akcję Grossa, że wybrano pogrzebanie jej razem z kośćmi zamordowanych Żydów pod absurdalnie brzmiącym pretekstem.

Dziś rabini nie protestują

Dwanaście lat później, podczas prac archeologicznych prowadzonych w warszawskim Ogrodzie Krasińskich, mających na celu odnalezienie archiwum Bundu (niezależnej od Sowietów, ale sojuszniczej wobec ZSRR, najsilniejszej komunistycznej partii Żydów) natknięto się na kości, które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa należały do Żydów. Tym razem jednak wykopalisk nie przerwano. Nie odezwał się w tej sprawie żaden rabin, nikt nie przedstawił teorii, że znalezionych kości nie można ruszać, bo na to nie pozwala judaizm – jak to zrobiono w przypadku Jedwabnego. Wręcz przeciwnie – okazało się, że żydowskie kości ruszać jak najbardziej można, a na warszawskim Cmentarzu Żydowskim znajduje się nawet specjalna kwatera dla takich znalezisk. Przy okazji przypomniano, że podczas powojennego porządkowania i odbudowywania terenów stołecznego getta na podobne znaleziska natykano się regularnie, jednak nigdy nikomu do głowy nie przyszło, by wysunąć teorię, że znalezione kości powinny po wsze czasy leżeć na miejscu znaleziska, a ktoś, kto je ruszy, obrazi Żydów.

Badania na zlecenie ŻIH

W części parku (niedostępnego obecnie dla Warszawiaków i zmyślnie otoczonego nowym, wykutym kilkumetrowym parkanem) leżącej przy ulicy Świętojerskiej nadal więc prowadzone są zaawansowane prace archeologiczne. Według relacji nieżyjącego już Marka Edelmana, w miejscu badań archeologicznych, przed wybuchem powstania w getcie, komuniści żydowscy ukryli archiwum Bundu. Teraz postanowiono je odnaleźć. Swoją drogą zastanawiające jest – ze względu na zabezpieczenia wykopalisk, niedostępność dla osób postronnych, skalę zaangażowanych środków, ogromne koszty – co w tym archiwum jest tak cennego, że rozpoczęto te prace.

Poszukiwania archeologiczne zostały rozpoczęte po apelu przedstawicieli społeczności żydowskiej, w tym Pawła Śpiewaka, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego. Prace archeologiczne sfinansowano decyzją Rady Warszawy z pieniędzy podatników. Odnalezione szczątki z Ogrodu Krasińskich i z innych miejsc badań archeologicznych, gdzie znajdowały się żydowskie zwłoki, po zabezpieczeniu przez policję i zbadaniu w Zakładzie Medycyny Sądowej przekazywane są społeczności żydowskiej i – jak wspomniano wyżej – grzebane na Cmentarzu Żydowskim.

Wznowić ekshumację w Jedwabnem

Warszawskie wykopaliska wyraźnie świadczą o tym, że uzasadnienie religijne dla blokady ekshumacji w Jedwabnem było tylko głupim pretekstem. Warto może więc wznowić ekshumację – co jest dziś o tyle trudniejsze, że na miejscu tragedii stanął pomnik wraz z zamurowanym otoczeniem. Wydaje się jednak, że prawda jest ważniejsza od tej konstrukcji.

Comments are closed.