Pokolenie polityczne ukształtowane w roku 1989 – zarówno postsolidarnościowe, jak i postkomunistyczne – trzeba odesłać na emeryturę. Dziedzictwo ich rządów jest fatalne – uważa Robert Winnicki, lider Ruchu Narodowego.
– W zakresie gospodarki, lecz także świata kultury, elit politycznych potrzeba nam świeżej krwi. Trzeba poznosić bariery, systemowe blokady, które zostały po roku 1989 wzniesione. (…) trzeba umożliwić powstanie nowych elit – mówi Winnicki w rozmowie z internetowym tygodnikiem idei „Nowa Konfederacja”. – „Geremkowszczyzna” w polityce zagranicznej po roku 1989, gospodarcze posunięcia spod znaku Balcerowicza-Sorosa-Sachsa, które uczyniły z Polski gospodarczą neokolonię, to zjawiska co najmniej równie groźne jak działalność WSI i obciążenie postkomuną. I dlatego pokolenie polityczne ukształtowane w roku 1989, zarówno postsolidarnościowe, jak i postkomunistyczne, trzeba odesłać na emeryturę – dodaje.
Winnicki wyraża też „sprzeciw wobec nowej fali socjalizmu, komunizmu, czyli eurokomunizmu. Tej ideologii, która zwyciężyła i panoszy się w UE. Wobec centralizmu i federalizmu brukselskiego i unifikacji państw Europy pod egidą Brukseli, z centralnie sterowaną gospodarką”.
Źródło: www.nowakonfederacja.pl








