Zdrojewski: Podatek na telewizję „musi mieć charakter powszechny i musi dotyczyć każdego obywatela”

Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

Opłata audiowizualna to podatek, którego wprowadzenie wisi nad portfelami Polaków od prawie 2011 roku. Niecałe trzy lata temu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) zapowiedziała w „Strategii regulacyjnej na lata 2011-2013″ podjęcie prac nad zmianą finansowania mediów publicznych. Od początku pomysł zakładał, że danina będzie miała charakter tak powszechny jak to tylko możliwe. Pierwotnie jej pobieraniem miały się zająć urzędy skarbowe przy okazji rozliczania podatku dochodowego. – Zmiany w telewizji są konieczne. Płacenie na media publiczne przez podatek PIT na pewno uszczelniłoby system – podkreślił w „Polska The Times” Wojciech Saługa. Posłowi PO wtórował Jan Dworak (były członek Unii Demokratycznej, Unii Wolności oraz Platformy Obywatelskiej). Przewodniczący KRRiT chciał, aby projekt podatku przedstawił Sejmowi prezydent Bronisław Komorowski w ramach przysługującej mu inicjatywy ustawodawczej. Sprawa na dobre wróciła na wokandę na samym początku 2013 roku. „Telewizja [publiczna – dop. Red.] nie umiera, ale jest rzeczywiście w trudnej sytuacji”, dlatego „potrzebuje nowych ram finansowych”. Tymi słowami Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego, zaanonsował na początku minionego roku chęć „zlikwidowania abonamentu i wprowadzenia powszechnej opłaty audiowizualnej”. W wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” polityk PO współczuł „polskim twórcom”, którzy cierpią z powodu „niezwykle bolesnych oszczędności” wdrożonych w zadłużonych po uszy mediach publicznych.

Do oszczędzania zmusiła telewizję publiczną m.in. Najwyższa Izba Kontroli.

Kontrola doraźna „sprawdzająca gospodarowanie mieniem oraz realizację zadań nadawcy publicznego przez Telewizję Polską S.A. (nr K/11/008)” wykazała szereg „istotnych nieprawidłowości”. Wśród wskazanych patologii na pierwszy plan został wysunięty brak strategii rozwoju oraz zwykłe marnotrawstwo pieniędzy. NIK punktował m.in. „niedostosowanie struktur organizacyjnych i wielkości zatrudnienia do zmienionych warunków funkcjonowania na rynku mediów”, „nieuzasadnione wypłaty ekwiwalentów pieniężnych z tytułu niewykorzystanych przez pracowników (…) urlopów wypoczynkowych” a nawet takie „drobiazgi” jak „nieuprawnione korzystanie przez pięciu spośród sześciu zawieszonych w czynnościach członków Zarządu Spółki z samochodów służbowych z kierowcami”. W związku z „brakiem określenia strategicznych programów rozwoju oraz nieokreślenia trwałych źródeł finansowania”, „nieskutecznością działania w zakresie zapewnienia stabilności ekonomicznej TVP S.A.” NIK zasugerował „rozważenie zmiany zasad finansowania /telewizji/ oraz jej nadzoru”. Tym tropem poszedł minister Zdrojewski.

Co ciekawe jeszcze w styczniu minionego roku polityk potwierdził ponadczasowość sławnej sentencji Stefana Kisielewskiego. Planowane przez resort „systemowe” wsparcie dla misyjnej telewizji i radia uznał za konieczne m.in. z powodu… „dawno temu podpisanej /przez TVP/ umowy na obsługę Euro 2012”! Prominentny polityk PO przyznał więc, że największy sukces polskiego rządu („sprawnym przeprowadzeniem Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej” Donald Tusk chwalił się podczas tzw. drugiego exposé) jeszcze długo będzie drenować kieszenie polskich podatników.
Tym samym Zdrojewski bohatersko ruszył do walki z problemami, za które sam w pewnej mierze jest odpowiedzialny.

Najnowsze doniesienia z frontu walki o oskubanie Polaków potwierdzają to, co nasi Czytelnicy wiedzą od dawna. Przed maratonem wyborczym ugruntowanie poparcia „ludzi kultury i sztuki” jest warte zachodu! Dziś (niedziela) Zbigniew Zdrojewski potwierdził, że wprowadzenie daniny audiowizualnej (a przynajmniej próba przepchnięcia jej przez Sejm) to wyłącznie kwestia czasu.

– Opłata audiowizualna nie będzie pobierana za odbiór programu telewizyjnego czy radiowego, ale za możliwość tego odbioru. Polskie państwo zagwarantuje każdemu obywatelowi określoną usługę, a to czy ktoś z tego skorzysta czy nie – zależy wyłącznie od niego. To trochę tak jak z publiczną służbą medyczną w Polsce. Nawet ci, którzy są zdrowi, lub korzystają z placówek prywatnych, podlegają obowiązkowi opłaty składki zdrowotnej. Mogą skorzystać z publicznej służby medycznej lub nie. Tego typu usługa państwa MUSI mieć charakter powszechny i MUSI dotyczyć każdego obywatela” – stwierdził minister na antenie TVN24.

Kwestią otwartą pozostaje jedynie sposób pobierania daniny. – To najważniejsza ze spraw do ustalenia w tej chwili, a różnica zdań jest poważna. Z mojego punktu widzenia najbezpieczniejszym sposobem jest pobieranie opłaty od każdego adresu pocztowego. To także sposób najprostszy, bo niezawodny w odniesieniu do osób fizycznych i podmiotów prawnych – ocenił Zdrojewski. Rozważaną alternatywą jest płacenie za każdy zarejestrowany licznik elektryczny.

Na koniec przypominamy ile warte są słowa premiera polskiego rządu:

Listopad 2007 r.: „Wszystkie dotychczasowe starania, takie jak (…) instytucja abonamentu, mające prowadzić do ochrony mediów publicznych przed nadmiernym upolitycznieniem, okazały się wyłącznie instrumentami – mówię to z pełną odpowiedzialnością – wyłudzania pieniędzy od Polaków na rzecz budowania propagandowej machiny rządowej˝.

Kwiecień 2008 r.: „Abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi; dlatego rząd będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia. (…) Nie wyobrażam sobie jednak, aby w finale utrzymać ten niesprawiedliwy, a kosztowny system. (…) Mamy zbyt wiele informacji na temat nieracjonalnego wydawania pieniędzy publicznych, pieniędzy podatnika, jeśli chodzi o media publiczne˝.

Maj 2008 r.: „Chciałbym powiedzieć, że nie spoczniemy dopóty, dopóki nie zmienimy tego wyjątkowo obłudnego systemu narzucania haraczu Polakom, szczególnie niezamożnym, po to by nieliczna grupa ludzi mogła korzystać z tego materialnie w sposób nieuzasadniony, poza jakąkolwiek kontrolą, i żeby niektórzy najbardziej ambitni politycy wykorzystywali te media publiczne we własnym interesie˝.

źródło: NCZ!, TVN24, WYKOP.PL, sejm.gov.pl, nik.gov.pl

Comments are closed.