REKLAMA

Sąd Rejonowy w Słubicach skazał Oskara Wądołowskiego, który podczas Przystanku Woodstock zaatakował Grzegorza Miecugowa, dziennikarza TVN.

Jak poinformował Onet.pl, sąd wymierzył karę 10 miesięcy ograniczenia wolności wraz z pracą społeczną w tym czasie w wymiarze 40 godzin miesięcznie oraz 500 zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonego.

REKLAMA

– Sąd wielokrotnie złamał prawo, nie został rozpatrzony żaden z moich wniosków ani żadna ze skarg. Nie przyznano mi nawet adwokata z urzędu, choć czterokrotnie składałem wniosek – dwukrotnie w październiku, później w grudniu i jeszcze raz w styczniu. Skoro sąd złamał prawo i nie uznawał moich wniosków – to nawiązałem współpracę ze znanym adwokatem i w styczniu złożyłem wniosek do sądu informujący o akceptacji adwokata z wyboru. Też został odrzucony – mówi portalowi nczas.com Oskar Wądołowski. – Skoro sąd jest stronniczy i łamie prawo, to będę sądził się dalej, będę się odwoływał. Na załączonym przykładzie widać, że w Polsce nie ma wymiaru sprawiedliwości, tylko są sądy stalinowskie i moskiewskie. Przykre. Ale nie poddaję się i dalej będę razem z wami walczył z czerwonymi politykami, dziennikarzami i moskiewskimi sądami. Liczę na pomoc i wsparcie. Tylko my wszyscy razem rozwalimy ten układ! – dodaje.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Zobacz także: Wądołowski przeprasza Miecugowa

REKLAMA