Odpowiedzialni za Powstanie powinni byli stanąć przed sądem wojennym

Z prof. Bogusławem Wolniewiczem rozmawiają Rafał Pazio i Tomasz Sommer.

NCZAS: Zdaniem Zychowicza – autora książki Obłęd ’44” – wybuch Powstania Warszawskiego prowadził do totalnego oczyszczenia pola dla wkraczających Rosjan.

PROF. WOLNIEWICZ: Mój stosunek do Powstania Warszawskiego też jest krytyczny, Zychowicz niczego nie odkrył. Powstanie Warszawskie to nie był „Obłęd ’44”, tylko akt karygodnej lekkomyślności politycznej ze strony polskich przywódców. Wielbię i podziwiam waleczność żołnierzy AK. Ale pchnięcie tej młodzieży do walki z tak potężnym przeciwnikiem, praktycznie bez broni, było skrajną nieodpowiedzialnością. Wszyscy za to odpowiadający powinni byli stanąć przed sądem wojennym.

Zychowicz ma zbliżoną konkluzję. Dodaje jeszcze, że zawsze w kontekście Powstania mówi się o młodych ludziach, którzy zginęli, ale tam zginęli też starzy i w średnim wieku, także dzieci, zginęła cała społeczność. Polscy historycy jeszcze się spierają, ile to było osób. Pisze się, że nawet około 200 tysięcy.

Powstanie Warszawskie to była straszliwa katastrofa, którą przywódcy polscy – ci na emigracji i ci w kraju – ściągnęli na własny naród. 30 lipca Mikołajczyk przybył do Moskwy na rozmowy ze Stalinem. Uroił sobie, że mając w Warszawie zwycięskie powstanie będzie mógł z nim rozmawiać z pozycji siły. Sosnkowski, wódz naczelny, tchórzliwie zrobił unik i pojechał na inspekcję do Włoch, jakby to wtedy była sprawa najpilniejsza. Decyzję co do wybuchu zwalili na Komorowskiego, Jankowskiego, Pełczyńskiego i Okulickiego, a ci rozumem nie błysnęli – ani politycznym, ani strategicznym, ani żadnym innym.

Ale w dyskursie publicznym Powstanie jest coraz większą świętością. W /tym roku jest/ okrągła, siedemdziesiąta rocznica.

Zaćmi ją setna rocznica wybuchu I wojny światowej. Powstanie Warszawskie to w skali dziejowej był incydent bez znaczenia. To Powstanie jest świętością narodową przez przelaną krew tych walecznych. Nie oni są winni, że ich krew przelano daremnie.

Pan twierdzi, że należałoby rozliczyć przywódców, ale nikt nie próbuje tego robić.

Bo w Polsce nigdy nie rozliczano zbrodni przeciwko własnemu narodowi. Dlatego tak marnie prosperujemy.

Współczesna elita nie pozwala ich atakować.

Jaka tam „elita” – zwyczajna hołota, co się dorwała do koryta. A ci, co tak bezkrytycznie gloryfikują Powstanie, mącą ludziom w głowach. To są ci sami co od tzw. sprawy smoleńskiej. I co – postawili to Muzeum Powstania. Po co? Gdyby tam było muzeum prawdy, to byłoby to muzeum klęski. A skoro nim nie jest, to znaczy, że jest to muzeum historycznego fałszu…

(źródło: „Najwyższy Czas!” 2013)

45 KOMENTARZE

  1. Czytać prawdę o Powstaniu Warszawskim można tylko w Najwyższym Czasie.

    „A ci, co tak bezkrytycznie gloryfikują Powstanie, mącą ludziom w głowach”
    Zastanawiałem się po co to robią?
    Powstaniec wykonywał rozkazy dowództwa, szedł nawet na śmierć.
    Taka postawa ma być wzorem dla Ludu, bo wara Ludowi zastanawiać się czy Wadza ma rację.
    Lud ma Wadzy słuchać i jej służyć, a nawet za nią umierać.
    Nic dziwnego, że PiS przoduje w gloryfikacji Powstania,
    wszak Jarosław Kaczyński tak widzi IV RP.

    • Drogi Eugeniuszu,
      „Lud ma Wadzy słuchać i jej służyć, a nawet za nią umierać.”
      Dodaj jeszcze „tak toczna” i „ruki pa szwam”
      To jest ruski punkt widzenia.
      Napisz mi tu jeszcze, ze Stalin dobrze zrobil zabraniajac alianckim smolotom niosacym jakas tam pomoc powstancom ladowac na swoim terenie.
      Bo Ruscy zawsze wszystko dobrze robia (zwlaszcza Putin). A Kaczynski i PiS zle. I z pewnoscia to wlasnie oni (a nie spolka Hitlera ze Stalinem) winni sa kleski Powstania.
      I wogole, gdyby powstaniem dowodzil jakis Rusek, np. Molotow, to z pewnoscia by sie udalo.
      Oj Eugeniuszu. Jako wzor patriotycznej postawy pozostaje mi tylko przedstawic Ci Wande Wasilewska, ktora po wojnie odmowila odmowila wyjazdu do Polski na znak protestu, ze Stalin nie zrobil z niej siedemnastej republiki (z Polski a nie z Wasilewskiej).

      Zycze milego weekendu.

        • Na szczscie mam Ciebie Gabrielko.
          Pomono iz Korwin uwaza, ze kobiety sa statystycznie glupsze od mezczyzn.

      • Wielkoruscy teraz dobrze sobie robią, bo wybrali mądrego Putina.
        Stalin bardzo źle robił, nie tylko Polakom, lecz także Kacapom,
        lecz był to Gruzin.
        Wasilewska to wstyd ojcu przyniosła, a ja takimi fanatykami durnych idei gardzę.
        Powstanie nie mogło się udać, tak jak nie uda Ci się odmłodnieć.
        A Kaczyński i PiS to pewnie że złe, bo pchają Polaków do wojny z Moskalami!

        • Wiesz co to znaczy w powszechnej gwarze „robic sobie dobrze”?
          No to moze w tym tego slowa znaczeniu wielkoruscy dobrze sobie robia.
          Czyli co: tak dlugo jak rzadza sami Ruscy wszystko jest cacy a gdy mieszaja sie Gruzini czy jacys inni to pojawiaja sie problemy tak?
          Smiechu warte. Czystej krwi Rusini z dynastii Rurykowiczow czy Romanowow, jak chociazby Iwan Grozny czy Piotr wielki, potrafili urzadzic tam hekatombe porownywalna w sakli z leninowska. Dwidziestowieczne ukoronowanie ruskiej dzialalnosci jest efektem calych stuleci mordow, pogromow, przesladowan czy zsylek. Mysmy tez niezle od rusow oberwali. Jak sadzisz, z kim byla pierwsza wojna po odzyskaniu przez Polske niepodleglosci? Niby kto ruszyl na nas cala swoja bolszewicka potega i chcial zmazac nas z powierzchni mapy w rok po zaistnieniu? Na pewno Unia Europejska i Kaczynski nie?

          • Arczerze bardzo drogi, chyba nie uważasz, że Kacapy to jacyś tacy wyjątkowi w tym mordowaniu.
            W niczym nie ustępowali im Angole w Irlandii i innych koloniach. Hiszpanie w Ameryce, czy Szwedzi w Warszawie.

            Pierwsza wojna po odzyskaniu przez Polskę niepodległości była z bolszewikami.
            Pięknie nasi wygrywali śpiewając: „bolszewika goń, goń!!!”
            Kaczyńskie pisactwo jakoś wyjątkowo mało świętuje ten polski sukces, woli propagować samobójcze Powstanie.

          • Tak. Tutaj zgoda. Anglicy, Hiszpanie, Holendrzy, Belgowie… to narody bardzo okrutne. Nie sa jednak naszymi naturalnymi wrogami. My od stuleci mamy tylko dwoch wrogow: Niemcy i Ruscy. Jeden od zachodu drugi od wschodu. Gdybysmy siedzieli teraz w Dublinie, byli etnicznymi Irlandczykami i rozmawiali o naszych odwiecznych wrogach to zaden z nas ani Niemcow ani Ruskich by nie wspomnial.
            Slowo „bolszewik” to byl wtedy neologizm majacy troche ukryc podstawowa prawde, ze napadli nas Ruscy, Ruscy i jeszcze raz Ruscy. Tak samo jak dzisiejszy „nazista” ma zakryc przed swiatem, ze druga wojne i holocaust urzadzili Niemcy. Niemcy i po trzykroc Niemcy a nie jacys nazisci.
            Nie wiem czy zwrociles uwage na grozbe tego rodzaju ujecia sprawy. Okreslajac Niemcow jakims enigmatycznym mianem „nazisci” przekreslamy niemieckie obozy zaglady a okreslamy je jako nazistowskie. nie ma juz niemieckiej agresji lecz jest nazistowaska. A Hitler nie byl wodzem Niemcow tylko nazistow. A kto to sa ci nazisci? To juz wytlumacza Ci zydowskie media, ktore zinterpretuja neologizm tak, jak im akurat wygodnie.
            To samo z „bolszewikami”. Nie ma juz ruskiej, jest bolszewicka agresja. W Katyniu rozwalki dokonali nie Ruscy tylko bolszewicy ewentualnie stalinowscy bandyci. Powtornego otwarcia Majdanka i masowych zsylek AKowcow dokonali znow nie Ruscy tylko… no wlasnie.
            Mamy dwoch wrogow Eugeniuszu: Niemcow i Ruskich. Nie „nazistow”, „faszystow”, „bolszewikow”, „stalinowcow” lecz Niemcow i Ruskich. Nie pozwol zmylic sie pieknymi slowkami.

          • ‚Okreslajac Niemcow jakims enigmatycznym mianem „nazisci” przekreslamy niemieckie obozy zaglady a okreslamy je jako nazistowskie.’

            Jakim enigmatycznym? Naziści byli u władzy w Niemczech w latach 1933-1945. W żadnym innym kraju nie rządzili naziści. Nazizm to określony ruch polityczny, ideologia. Niemcy nie budowali obozów koncentracyjnych zanim naziści doszli do władzy. Wiadomo, że naziści byli Niemcami, natomiast nie wszyscy Niemcy byli nazistami. Nazizm to nie jest jakieś tam enigmatyczne określenie.

          • Oczywiscie. Ale stosuje sie je dzisiaj zamiennie ze slowem „Niemcy”. Zamiennie az do przesady.
            Kiedy ostatni raz czytal pan/pani o Niemieckich obozach zaglady w Auschwitz? Najlepiej w zachodniej prasie albio w zachodnich portalach? Slowo „Niemcy” zostalo wyeliminowane i zastapione w propagandzie slowem „nazisci”, aby puste glowy przestaly identyfikowac ich z Niemcami wlasnie.

          • „Naziści” pojawili się w naszej mowie po 89, wcześniej byli nieprecyzyjnie „faszyści”.
            Używanie tego słowa wybiela jednak Niemców, a jednocześnie zaciemnia prawdziwy, czyli narodowo SOCJALISTYCZNY charakter hitleryzmu.
            Sądzę, że prawie 100% Polaków nie ma pojęcia, że Nazi to skrót od
            Nationale Sozialisten !

          • Mordowali Polaków Niemcy i Sowieci, a stwierdzenie, że Naziści i Ruscy to czystej wody propaganda, której niestety w połowie uległeś.
            Jednak w połowie się zgadzamy!
            Przypominam, że Sowietami władali po kolei Kałmuk, Gruzin, Ukrainiec.
            W Katyniu Sowieci więcej Rosjan wymordowali niż Polaków.
            Celem Sowietów był Kraj Rad na wieś mir! Kto nie z nimi to kula w łeb!

            My mieliśmy stać się Sowietami. Kąsali nas więc jak wilkołaki, którzy gryza by ofiara stała się wilkołakiem!
            Przypisywanie marksistowskiej zarazy tylko Rosjanom jest więc nieuprawnione.
            Czerwona zaraza ciągle żywa i teraz w Rosji jej najmniej.
            Grozi ona nam teraz z Zachodu! Ma nowe objawy, np gender, lecz ona ciągle śmiercionośna.

          • Mordowali Polakow (i nie tylko) Niemcy i Ruscy. Ruscy. Ruscy.
            Rzez na pradze zrobiona przez Suworowa to rzez zrobiona przez Ruskich. Zadnych sowietow wtedy nie bylo. Czarna sotnie nie stwozyli zadni sowieci. Zaden sowiet nie dokonal rozbioru Polski ani nie dziesiatkowal gowniarzy wywolujacych powstanie styczniowe. Z samego tylko zaboru ruskiego w XIX wieku zeslano na Syberie cos pol miliona ludzi, z tego mniej niz polowa to pospolici przestepcy. Aby to zrobic sowieci zbudowali wechikul czasu. Zsylano zreszta rowniez samych Rosjan i to sporo wiecej niz Polakow. A robil to car z dynastii Romanowow. Na pewno sowiet.
            A kto trzymal pol swiata z nami wlacznie za pysk przez powojenne polwiecze? Brezniew i Gorbaczow to tez zydzi, kalmuki albo Ukraincy?

          • W czasach rządów na Kremlu Kałmuka i Gruzina mordowali nas Sowieci. Sowieci żydowscy, sowieci ukraińscy, sowieci kazachscy, sowieci rosyjscy, sowieci czukczańscy itd.

            Wcześniej Rosjanie wielokrotnie Polaków gnoili, lecz długi czas odpłacaliśmy równie pięknym.
            To że potem Kacapy nas zniewolili, nie jest ich winą, tylko naszą słabością.
            Płaczesz z tego powodu jak dziecko:”Mamo, a Wania mnie pobił!”

            Za Rosjan B. i G. to już nasza smycz długa była, micha pełna, a kij cieniutki.

          • No to dodaj jeszcze sowieci Polscy, chyba ze przez nieuwage umknal Ci niejaki Dzierzynski, Marchlewszczyzna, Dzierzynszczyzna…
            Ja placze, ze Wania mnie pobil a Ty placzesz, ze Nikita albo Wladimir (Ilicz) albo Jozef mnie pobil… ewentualnie Stepan (Bandera).
            A jak to sie stalo, ze sowiety rozsiedli sie wlasnie w Rosji a nie w Niemczech, Anglii, USA czy na Madagaskarze? Jakim cudem niemal cala carska ochrana (z wypracowanymi przez dlugie dziesieciolecia metodami tortur, lamania ludzi, skrytobojstw, szantazu, trzymania za pysk calych narodow…) przeszla na sowiecka sluzbe, co bylo jednym z decydujacych parametrow zwyciestwa rewolucji i „ugruntowania wladzy ludowej”? Dzierzynski w mordowniach CzK niczego w zakresie techniki tortur i mordow nie wymyslil. Powielal tylko wzorce i techniki wypracowane przez ochrane.
            A zsylki? Czyzby dopiero sowieci je wymyslili? Skala procederu bili wszelkie rekordy (Stalin na bierzaca trzymal w gulagu miedzy 10 a 15 milionow, Trocki chcial zamknac w wiezieniu caly narod) ale wzorzec ma historie starsza przynajmniej o 200 lat.
            Niemal wszystkie metody terroru, kontroli, socjotechniczne, szpiegowskie i inne stosowane przez czerwona szarancze wypracowane byly wczesniej przez samych Rosjan w czasie panowania Romanowow. Jest to bodajze jedyna rzecz, jaka rzeczywiscie wynalezli. Zreszta nie moglo byc inaczej przy zniewoleniu tylu narodow. Okrotne, krwawe imperium rzadzone przez zwierzeta o azjatyckiej mentalnosci.

          • „Zwierzęta o azjatyckiej mentalności” to przecież nasi BRACIA SŁOWIANIE! To my tez mamy geny zła totalnego?
            Tradycji okrucieństwa może nie być w narodzie, a nagle w nim wybuchnie, jak w Szkopach.

          • My tez jestesmy zli ale nie az do tego stopnia.
            Jakis stopien okrucienstwa tkwi w kazdym narodzie. No ale wlasnie jaki? Ruscy to absolutny rekord dwudziestowiecznego swiata. Pokaz mi drugi narod, ktory wymordowal tylu ludzi (ze swoimi wlacznie), co nasi „bracia slowianie”.
            W imie jakiej braterskiej milosci nasi bracia wymordowali kilkanascie tysiecy (niektore zrodla mowia o ponad 20-u) Polakow w Katyniu. Z cala pewnoscia tylko braterska milosc tlumaczy masowe zsylki, smierci glodowe i trzymanie nas w prawie 50-o letnim milosnym uscisku przez powojenne lata. Bracia slowianie urzadzili nam rzez Pragi i pacyfikacje powstancow. A u progu niepodleglosci, ziemie zagarniete przez slowianskich carow trzeba bylo im sila wyrywac po przegonieniu bolszewickij swoloczy, nawiasem mowiac w przewazajacej wiekszosci rowniez slowianskiej.
            Mialem kiedys pasjonujaca dyskusje z niejakim Panslawista (na forum GW). Nawiedzony jak Ty. Wszelka argumentacja a’la Zeromski, i krytyka idei rozlania sie slowianskich rzek w rosyjskim morzu odbijala sie jak o sciane.
            Zreszta na calosc mozna tez spojrzec z innego kata: jezeli Rosjanie nam bracia to Ukraincy tez. Nie? Przeciez to rowniez Slowianie. Bracia Slowianie. Braterska milosc miedzy malo i wielkorusami kaze dzis tym drugim rozszarpywac pierwszych kawalek po kawalku. A Stepan Bandera? Rowniez nasz brat? A czystej krwi slowianie jak Bierut, Gomulka, jaruzelski? Sami bracia dookola.

    • Eugeniuszu Fałszywy, nie roń krokodylich łez i nie stawiaj się w roli rozsądnego człowieka. Twój rozsądek tutaj akurat jest fałszywy, przecież gdyby tak samo bezsensownie pchał ludzi na rzeź Putinowicz to byś nie mógł z podniecenia wysiedzieć i byś nam tu wciskał kit i wytłuszczał jak trzeba to rozumieć, interpretować i że ogólnie Puti n by walczył z Banderowcami, polskimi faszystami, czy kim tam jeszcze nawet na terytorium Polski.

      • Putin nie pcha ludzi na rzeź, tak jak Jankesi, czy Kaczyński na Majdanie.
        Zimna kgbowska wredność Putina polegała na niepowstrzymaniu Powstania Donbaskiego. Upodobnił się do Churchila, który nie powstrzymał Powstania Warszawskiego.

    • Ja też przez długi czas miałem negatywne nastawienie do powstania, uważając że to głupota. Ale się nawróciłem gdyż propaganda przesadziła po prostu. Przeciwko powstaniu propaganda sączyła jad już za komuny i sączy teraz. Wczoraj Moskwa dzisiaj Berlin. Dyskretnie, nie uderzając wprost w szeregowych powstańców (oni tylko wykonywali rozkazy hłe hłe jak to brzmi) niemniej kierunek jest wyraźny. Powstanie było niewygodne dla Sowietów (mogli pomóc a nie pomogli, nawet odmówili użyczenia lotnisk dla aliantów). I tak samo a nawet bardziej jest niewygodne dla Niemców którzy zamordowali 200.000 ludzi, pokazując po raz któryś prawdziwie bestialską twarz. Zakamuflowana opcja niemiecka mająca tu liczne fundacje i macki działa więc na rzecz dyskretnego zdejmowania z Niemców odpowiedzialności i przerzucania jej na Polaków. Tak samo za komuny robiła zakamuflowana opcja radziecka, często zresztą słabo zakamuflowana. Nie kupuję ich wersji historii. Jestem Polakiem. Powstanie to dobra karta w naszej historii, tragiczna ale mimo wszystko byliśmy wtedy sobą i byliśmy solidarni. Mieliśmy jakieś cele, palny, nawet naiwne ale były. Próbowaliśmy, nie wyszło (wrogowie byli silniejsi i bardzo bezwzględni).. A dziś? Kim my jesteśmy? Zdezintegrowane społeczeństwo, politycy wysyłający polskich żołnierzy do demolowania Iraku, media które z lekceważeniem piszą o Palestyńczykach z Gazy…wartość rynkowa naszej konstytucji 15 mln dolarów w kartonie, ekonomicznie kraj stał się zapleczem taniej siły roboczej dla sąsiada, upadek straszny i jeszcze plujemy na tych co mieli odwagę stanąć do walki po słusznej stronie barykady za to że przegrali… Ja się do tego nie przyłącze.

      • „Powstanie było niewygodne dla Sowietów strojących strojących się po wojnie w piórka wyzwolicieli”.
        Właśnie dzięki m.in. Powstaniu mogli się w te piórka stroić i nie musieli pokazać bydlęcej twarzy.
        Stalin podpuszczał do Powstania bo rękami Niemców wymordował potencjalnie groźną AK. Postój za Wisłą łatwiej propagandowo wytłumaczyć niż rzeź.

        „pozostała pamięć o ludziach z charakterem”
        Ja bym wolał by oni pozostali przy życiu. Bez Powstania uniknęliby niemieckiego kata, a przed sowieckim może by uciekli.
        Opcja radziecka byłaby w Polsce słabsza, a realne cele i plany ulepszyłyby życie Polaków.

        Ostatnia opcja niestety ma sukcesy, bo dla świata „powstanie warszawskie” to wyłącznie powstanie w Getcie.

        • Powstańcy mieli swoje kalkulacje
          1. Niemcy wycofują się z Warszawy, nie będą stawiać dużego oporu
          2. Nawet jakby to Armia Czerwona blisko
          3. Nie spodziewali się (mimo wszystko), że Niemcy zachowają się jak Hutu z Afryki mordując programowo cywilów.
          Trzy razy się przeliczyli, przy czym pkt.1 w dniu powstania nie był już aktualny bowiem wiadomo było, że Niemcy się wracają, co wywołało zresztą konsternację u dowódców czy rozpoczynać czy nie, ostatecznie rozpoczęto, tam już wszyscy byli tak nastawieni że trudno było to powstrzymać przypuszczam. A po co Niemcy się wracali, chcieli walczyć z czerwonoarmistami opierając się o linię Wisły? No to straty byłyby bardzo duże gdyby rzeczywiście chcieli to wykonać, gdybać można dużo ale na pewno nie była to walka z założenia „samobójcza”. To nieuczciwe stawianie teraz tak tej sprawy.

          Teraz weźmy żołnierzy wyklętych. Walczyli z komunistami a czy ich walka nie była skazana „na klęskę”? Bardziej „beznadziejna” bo tam naprawdę na niewiele można było liczyć. No to dlaczego ich nie oskarżyć, a przynajmniej dowódców? Przecież zamiast tracić ludzi mogli tych chłopaków wysłać na uniwersytety? Panowie od krytyki powstania niedługo się zaplączecie we własne nogi. A Czesi, niby tacy „mądrzy”niektórzy mówią, roztropni, unikają walki, oszczędzają swoich, okej, a czym się różni zachowanie Czechów w 1938 od zachowania Polaków (tych od Bieruta) w 1946? Dlaczego jedni i ci sami tak wychwalają postępowanie Czechów unikania walki z silniejszym a nie widzą że Polska zastosowała tą metodę w 1946 rękami miejscowych komunistów. Jeszcze by można popisać o różnych rzeczach ale dam już spokój, więcej rozwagi bo powstanie wielu niepolskim mendom przeszkadza i próbują nas dzielić i urabiać.

          • Pojawia się jednak pytanie w jaki sposób nawet wygrana w powstaniu zmieniłaby cokolwiek. Co dawało opanowanie jednego miasta gdy Armia Czerwona zajmowała całą Europę Wschodnią? Porównywanie Czechów z 1938r. do Bieruta z 1946r. to nieporozumienie. Czesi oddali Sudety, bo zachodni alianci powiedzieli im: ustąpcie albo walczycie sami. Do Bieruta to można porównać jakiegoś Quislinga, który po wkroczeniu wroga tworzy kolaboracyjny reżim, a nie czeskich polityków z 1938r.

          • Historia póki nie jest zapisana jest niewiadomą. Dziś wiemy, że Stalin miał wtedy dość sił żeby podzielić Niemcy na pół wieku, ale czy w 44 ktoś mógł o tym wiedzieć? Ludzie ulegają ciągle tej pokusie aby cofnąć się w czasie i rozliczać dawne działania, mając tu i teraz rezultat. To bardzo nie fair, ponadto w historii jest zawsze wiele zmiennych i wiele czynników mogło wtedy pójść inaczej. Chłopie, wtedy się gotowało w świecie, nawet atomówki po Japonii latały.

            Jeśli uznajemy PW za bezsensowne to powinniśmy być konsekwentni i tak samo za bezsensowną uznać walkę w 1939, kilka lat walki AK, potem Powstanie, potem żołnierzy wyklętych i wreszcie Solidarność. Wszystkie ofiary tych buntów trzeba by uznać za niepotrzebne. Czesi którzy zastosowali sposób „spolegliwej owcy” nie walcząc ani z Hitlerem ani ze Stalinem, oszczędzili mnóstwo ludzi a na koniec podobnie jak my siedzą w UE. To jak, uznajemy to wszystko za zbędne i w dodatku powodujące śmierć tak wielu Polaków? Tylko że wiesz, tu jest właśnie taka kwestia, że gdy znasz wynik to sprawa jest jasna – mogliśmy tego wszystkie nie mieć, nie buntować się i byłoby mniej ofiar, ale to wcale nie musiało tak być. Po czasie to wiemy. Jeśli w ruletce 6 razy pod rząd wyjdzie czerwone nie znaczy to że następne 6 też takie będzie. Jeśli twój sąsiad wygra to nie znaczy że ty też wygrasz. Czechom się udało łagodniej przejść przez XX wiek, My mieliśmy swoją drogę, bardzo ciężką, ale to nasza własna historia, inne nie ma. A krytykowanie naszych za to że nie wygrywali bitew i że tylu zginęło to bardzo niesprawiedliwie brzmi. W 1939 roku podajemy się bez walki Hitlerowi, oddajemy mu kawałek kraju. Nie mamy ruchu oporu (szczątkowy), żadna tam AK (patrz ile istnień zaoszczędzone), klecimy sobie rząd na uchodźctwie i czekamy. Potem „witamy” Stalina jako i Czesi robią, nie ma żądnych walk, żadnych żołnierzy wyklętych, siedzimy cicho jakiś epizod w 68, paru decydentów, akceptujemy swój narzucony los. Z silniejszym się nie wygra. Czułbyś większą dumę? Bylibyśmy lepsi? W innym miejscu teraz? Bogatsi?

            PS Porównanie Czechosłowacji 1938 do Polski i Czechosłowacji 1945 jest idealnym porównaniem. Po prostu w 1939 zrobiliśmy to inaczej a w 1945 tak samo (z wyjątkiem tego, że nasz lud się bardziej buntował nienawykły jeszcze do posłuszeństwa i „bezsensownej walki”).

          • Jeżeli już chcesz coś porównywać to Czechosłowację z 1939r. W 1938r. oddali Sudety zamieszkane przez 3 miliony Niemców- okrojona Czechosłowacja dalej istniała. Czesi w ogóle byli w innej sytuacji- to mały naród. Alianci dali im wybór: oddajcie Sudety albo walczycie sami. Po oddaniu Sudetów i fortyfikacji nadgranicznych nie mieli żadnych szans. Dopiero po zajęciu reszty Czech Zachód zmienił nastawienie- większość ludzi przestała popierać ustępstwa wobec Niemiec. Wielka Brytania udzieliła Polsce gwarancji. Czesi byli w innej sytuacji. ZSSR nie zajął połowy kraju w 1939r. i nie było wywózek, więc nie mieli powodu walczyć z ZSSR. Wkraczającą Armię Czerwoną traktowali jako wyzwolicieli.

            Jeśli chodzi o sens walki, mieszasz różne rzeczy. PW, a wrzesień 1939r. to dwie różne sytuacje. W 1939r. to była wojna obronna w sytuacji gdy istniało regularne wojsko polskie. To co innego niż zaatakowanie wroga przez źle uzbrojonych partyzantów. Solidarność to już kompletnie inna bajka- pokojowy ruch protestu w zupełnie innych czasach.

          • Jak zwykle uciekanie na boki. Coś o żołnierzach wyklętych i ich walce? Coś o „obłędzie 56” na Węgrzech? Potępiamy czy nie? Kampania 1939 była bez sensu jeśli wziąć pod uwagę przykład innych krajów i wynik końcowy. Zginęło mnóstwo Polaków, a kraj dostał się pod ostre prawo okupacyjne III Rzeszy, mieliśmy najgorsze warunki okupacji wśród krajów Europy. Potępiamy przywódców którzy nie wywiesili białej flagi? Co za różnica dla ofiar czy powstanie robione przez partyzantkę czy walki słabej armii? Potępiamy AK? Mogli siedzieć w domach jako Pepiki siedzieli…Czesi byli konsekwentni, nie walczyli ani ze Stalinem ani z Hitlerem. Uznali że są za słabi. Polacy walczyli, po czasie okazało się że niektórzy uważają że walka z silniejszym to „obłęd” bo nie wolno podejmować takiego ryzyka. Tylko tak dziwnym trafem na cel wzięli sobie jedynie (na razie) powstańców nie widząc swojej wybiórczości w grzebaniu i patrzeniu na historię. No cóż, już wam propaganda wdrukowała w główki „powstanie – obłęd” i tego się towarzysze trzymajcie.

          • Już pisałem, że Czesi byli w innej sytuacji. Czesi nie mieli powodu walczyć z ZSSR, bo nie zajął on połowy kraju w 1939r. Po wojnie na rzecz ZSSR stracili tylko Ruś Zakarpacką gdzie nie było Czechów. Poza tym Czesi historycznie nie mieli złych doświadczeń z Rosją. Witali Armię Czerwoną jako wyzwolicieli. Komuniści przejęli tam władzę dopiero w 1948r.
            W 1939r. Polska miała regularną armię i sojusz z Zachodem. Czym innym jest obrona przed napaścią, a czym innym rzucenie się na uzbrojonego po zęby wroga przez partyzantów.

          • z perspektywy czasu ta walka nie miala najmniejszego sensu…. i w 1939 i pozniej. tylko ludzi naginelo w polsce i nic w zamian. kompletnie nic!!…. nie mozna tak lekce-sobie-wazyc ludzkiego zycia bo to tworzy bardzo grozny precedens, a efekty moga byc pozniej takie jak teraz sa w polsce (demograficzne)…. mieso armatnie to nie jest szczesliwy, zadowolony z zycia czlowiek…. chyba, ze mowimy o dalekim wschodzie, tamte kultury potrafia zaakceptowac olbrzymie straty w ludziach…. ale to nie my……

          • O czym ty chrzanisz. Polska przed wojną uważala siebie za mocarstwo. Och jak to my byliśmy potężni , nikt nam nie dorówna. Tak trąbila ówczesna propaganda. A wyszło jak zawsze.

          • Powstanie nie powinno wybuchnąć bo dowództwo MIAŁO WIEDZĘ,
            że jest bez sensu. Jeśli ktoś tej wiedzy nie miał to uzyskiwał ją z dnia na dzień i po kilku dniach powinni dowódcy je poddać.
            Byłby to dla nich wstyd, który jednak uratowałby tysiące ludzi i domów.

            Żołnierzom wyklętym dowództwo miało obowiązek wydać rozkaz: Chowajcie broń i chowajcie się, a na walkę może przyjdzie czas!
            Nie robiąc tego zrobili następny prezent Stalinowi, bo łatwo wybił wrogów , którzy w konspiracji mogli mu krwi napsuć.

            Czesi nie „niby” ale realnie są mądrzy i roztropni.
            Oni swoje powstanie praskie wygrali ,ludzi to paru tylko zginęło i Zlata Praha ocalała.
            Powstanie swe wywołali po prostu w odpowiednim czasie, na dzień przed końcem wojny.

            Sukces i przejęcie władzy i tak Czechom nie uchronił przed sowiecką niewolą, tak jakby nie uchronił mało prawdopodobny sukces Powstania Warszawskiego.

            W ocenie sensu Powstania najważniejsze jest uwzględnienie Teheranu, gdzie sojusznicy oddali nas w niewolę Sowietom.
            Dowódcy naszego państwa podziemnego o TYM wiedzieli.

      • Po wojnie kręcono różne filmy- np. ‚Bitwa o V-1’ z 1958r. opowiada o polskim ruchu oporu. W ostatnich latach puszczano go kilka razy w brytyjskiej telewizji.

      • Cóż odpowiedzieć.Same brednie i głupie usprawiedliwienia które życia setek tysięcy mieszkanców nie wrócą.

  2. Wiele miast w Polsce zostało poniszczonych podczas okupacji niemieckiej, niektóre nawet bardziej niż Warszawa. Jasło Niemcy zrujnowali w 95%, wiele ucierpiało też gdy Armia Czerwona ścierała się w 1945 z Niemcami na ich obszarze. Poniżej procentowe zestawienie zniszczeń w poszczególnych miastach. Przy tym ginęli też cywile.
    http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1577103
    Gdyby doszło do walk o Warszawę między SS/Wermachtem a Armią Czerwoną to straty byłyby ogromne. To odnośnie strat bowiem krytycy powstania zawsze sugerują że Niemcy grzecznie by się wynieśli zostawiając Warszawę nienaruszoną. Skąd taka teoria?

    Natomiast co do całości to może ci wszyscy piętnujący wybuch powstania niech się cofną do 1939 i piętnują konsekwentnie podjęcie walki z silniejszym wrogiem? Przecież po co walczyć, trzeba było wywiesić w 1939 białą flagę i potulnie godzić się na wszystko. Dla odmiany krytycy walk powinni gloryfikować zachowanie po wkroczeniu Armii Czerwonej na teren wschodniej Polski. Co prawda 25.000 Polaków w tym wielu oficerów dostało strzał w potylicę w Katyniu ale przecież walka z silniejszym jest zła więc inaczej być nie mogło? Polityka białej flagi nie zawsze się jednak panowie pacyfiści sprawdza. Przykład – walki Finów z Armią Czerwoną, ostatecznie podpisali porozumienie ale dzięki oporowi na lepszych warunkach. Przykładem z naszego podwórka jest też „cud nad Wisłą” gdzie flagi nie wywiesiliśmy, ryzykując w razie przegranej rzezie z rąk bolszewików.. Sukces ma wielu ojców porażka jest sierotą. Powstania zawsze są wywoływane przez słabszych (okupowanych) którzy liczą na korzystną sytuację międzynarodową lub pomoc z zewnątrz. Jeśli ktoś tego nie akceptuje to powinien być przeciwko jakimkolwiek powstaniom, gdyż ryzyko klęski jest w nich zawsze wyższe niż prawdopodobieństwo sukcesu..

    Na koniec powiem tak – dobry niewolnik to taki który się nie buntuje i podziwia swego pana, uważa się za głupszego, gorszego, nie ma honoru ani godności. W 1944 jeszcze tacy nie byliśmy, mieliśmy jako naród honor i godność. Powstańcy to udowodnili, nie tylko oni. A teraz, cóż, menda na mendzie i mendą pogania, jesteśmy krajem ze zdeformowanym kręgosłupem i wiem jedno że krytykując powstańców nie wyprostujemy tego kręgosłupa. Krytykować trzeba Niemców którzy się tu wepchali z brudnymi buciorami choć nikt ich nie zapraszał. To jedyny winny i pierwotna przyczyna wszystkich tamtych nieszczęść. Kto tego nie rozumie ten nie wie co to godność. Oni nie mieli prawa nas napadać. Pamiętajcie o tym, zamiast wskazywać oskarżycielskim palcem na powstańców.

    • W 1939r. istniało państwo polskie i regularna armia. Nie ma więc co tego porównywać do sytuacji z 1944r.

      • W 1944 prawie istniało państwo polskie i jego regularna armia.
        Polskie państwo podziemne jest naszą dumą i tak uczą teraz w szkołach.

    • Piłsudski pisał też, że bez Powstania Styczniowego nie było by II RP. Oczywiście zgadzam sie że Powstanie Warszawskie wpłynęło na naszą myśl, ale LUDZIE!!, racjonalizujecie , zgodnie z podstawowymi zasadami psychologii, rzeczy które się zdarzyły. Zapomina się że polityk ma zrobić tak żeby ludzie nie gineli; a po to jest wojsko żeby ochraniało! Co z tego że ludzie chcieli walczyć?!!! Wysłanie parunastu tysięcy marnie uzbrojonych ludzi i spowodowanie klęski całego miasta to zbrodnia. I żaden tzw. patriota po zastanowieniu się nie powinien dalej twierdzić że mieliśmy dobre dowództwo wojskowe. Pamiętajcie : wojsko to nie polityka, mają wygrać albo się poddają żeby nie rozlewać krwi!. Z kolei polityk nie zna sie na prowadzeniu bitew. O dziwo nasi politycznie myślący dowódcy z powstania jakoś nie przejmowali się krwią. Jak ktoś kadzi o Honorze, a nie o Ojczyźnie na pierwszym miejscu to świetny znak że sam jest niczego wart. wystarczy się zastanowić co musi być pierwsze.Honor i Ojczyzna nie zawsze idą w parze. Szanuję bardzo Churchill-a za słowa że bedzie walczył do ostatniego rosjanina. Szanuję także Dzierżyńskego Feliksa. Po upadku powstania natomiast ; ktoś napisał że nasz światopogląd wywodzi się od Gomułki i S. Kardynała Wyszyńskego. Mnie szkoda ludzi i powstańców którzy zgineli. Bardzo wielka strata!! Natomiast dowódców zupełnie nie!!! – jeżeli mieli choć trochę Honoru o który być może walczyli to powinni popełnić harakiri, z tym że mogli by się wykazac odrobiną dobrej woli i zrobić to przed ogłoszeniem Godziny.

      • „Zapomina się że polityk ma zrobić tak żeby ludzie nie gineli; a po to jest wojsko żeby ochraniało!”

        Czyli tak jak Jaruzelski? Nie konfrontować się z Moskwą tylko za mordę wichrzycieli i spokój. Patriota wielki, wielu do dziś tak uważa. Jak słucham wypowiedzi np. ludzi z SLD o powstaniu to oni są przynajmniej konsekwentni i mówią: robić tak żeby ludzie nie ginęli, nie iść na bezsensowna konfrontację. I tak samo ze stanem wojennym i całym PRL-em (mniejsze zło i tak nie było szans się uwolnić wtedy od ZSRR twierdzą niektórzy, trzeba wiec było współpracować). Natomiast nie pojmuję logiki tych wszystkich którzy antykomunizm mają na sztandarach, aż do przesadnej ąmieszności się z tym obnoszą, a poglądy identyczne jak SLD na te sprawy. Panowie, albo albo. Poza tym Powstanie to nie jest partia szachów do analizy, to się czuje albo nie. Spotkało nas nieszczęście, jak można w takie sytuacji potępiać swoich którzy ginęli, ofiary a swojej ziemi a nie kata i oprawcę. Dla mnie to dziwne.

        • „jak można w takiej sytuacji potępiać swoich którzy ginęli”
          Można a nawet TRZEBA, tylko nie poległych, lecz ich dowódców.
          Ku przestrodze i by nigdy nie powtórzyła się chęć władców do wysyłania Polaków na bezsensowną śmierć.
          Gdyby w okresie międzywojennym nie gloryfikowano totalnie powstania styczniowego, to Warszawa by ocalała i 200 tys jej mieszkańców mogłoby w niej długo cieszyć się życiem.

          • Potępiając dowódców uderza się też zwykłych powstańców, to oczywiste. Za komuny władza ludowa robiła podobnie – potępiała przywódców opozycji a strajkujących robotników przedstawiała jako „biednych – ogłupionych”. Ale czy bycie „ogłupionym” zwalnia z odpowiedzialności? Tak samo cała AK to było według nich bezwolne narzędzie „panów z Londynu” i paru tłustych dowódców na amerykańskim żołdzie. Stary numer na „salami”, a jak się oddzieli i zmiesza z błotem przywódców to potem przyjdzie czas na resztę.

            Logika którą krytycy powstania prezentują, że nie walczy się z silniejszym prowadzi w prostej linii do uznania że PRL nie miał alternatywy oraz potępienia wszelkich buntów które w tamtym okresie prowadziły do rozlewu krwi (jako bezsensownych bo nie mających szans powodzenia). Potępienia „prowodyrów” którzy za tymi buntami stali. Przecież narażali ludzi na represje, a co by było jakby skuteczniej podburzyli do buntów i Armia Czerwona wyszła z koszar pod Legnicą? Toż rzeź by nam urządzili. Jaruzela na pomniki i wszystkich z PRL, oni tylko chronili naród przed bezsensowną konfrontacją z przeważającym, strasznym wrogiem. Nie było innego wyjścia, ZSRR był za mocny. Musieliśmy się wpasować. Mniej więcej połowa Polaków tak zresztą uważa do dziś. Każdy ma prawo do swojej oceny i poglądów, polityka białej flagi i nie wychylania się ma wielu amatorów, tylko proszę o konsekwencję bo inaczej wygląda to jakby ktoś szczególnie uwziął się na zszarganie pamięci powstańców.

            „Gdyby w okresie międzywojennym nie gloryfikowano totalnie powstania styczniowego, to Warszawa by ocalała i 200 tys jej mieszkańców mogłoby wniej długo cieszyć się życiem.”
            Gdyby Hitler się nie urodził też by ocalała, i jeszcze z 50 innych zmiennych w historii by się znalazło, a pewnie nawet więcej. Po co to dzielnie włosa na czworo jak bitwa już rozegrana a nasi ludzie zginęli z rąk Niemców to nie wiem. W niczym nas to nie ocali na przyszłość bo każda historia i bitwa jest inna. Czasami opór popłaca czasami nie. Krytykując w czambuł walkę ” z silniejszym” zmienimy się w stado owiec które inni będą bezstresowo strzygli. W zasadzie po przegranej 1939 i PW tacy właśnie się staliśmy i wielu imponuje czeski model jako mądry. No ale nie zawsze model „na owcę” się sprawdza, czasami owca jest nie tylko strzyżona ale i zarzynana. Gdyby to było takie proste wywiesić białą flagę i unikać wszelkiego ryzyka to polityka byłaby bardzo łatwym zajęciem.

          • Panie Adamie szacunek do powstańczego czynu nie może być parasole ochronnym dla ich dowódców i polityków.
            Ich decyzja powinna być wreszcie oceniona bez emocji.

            Ja nigdzie nie napisałem, że nie prowadzi się walki z silniejszym.
            Dawid przecież wygrał z Goliatem, lecz miał poparcie Boga i procę.
            Słabszy więc dopiero musi się do walki przygotować, uzbroić i mieć poparcie. Na Ajdani było trochę banderowców i Kaczyński, a wygrali i zdobyli władze nad 50 mln, bo mieli proce i poparcie Jankesów.

            W 1944 nie mieli Powstańcy ani „proc”, ani poparcia, ani o co walczyć, bo nawet sukces Powstania nie uchroniłby Polaków przed sowiecką niewolą, jak nie uchroniło Czechów przed zniewoleniem ich zwycięskie powstanie praskie!

          • Jeżeli tamten okres byl sowiecką niewolą ( z czym się absolutnie nie zgadzam ) to czyją winą jest obecna niewola?

  3. Po raz pierwszy Wolniewicz napisał mądry , godny polecenia każdemu komentarz historyczny. Nie będę temu panu bił braw, bo zwyczajnie mnie irytuje, ale tym razem gratuluję zdrowego rozsądku. Chciałbym jednak podkreślić, że na długo przed Wolniewiczem pojawiały się w prasie i internecie o wiele lepsze teksty na ten temat.

  4. A dla mnie Wolniewicz stanął w jednym szeregu z takimi geniuszami woskowymi jak Stalin. Gdy w normalnym wojsku nie uda się jakaś akcja to analizuje się ją z punktu widzenia strategicznych błędów i dopasowuje przyszła taktykę do nowej sytuacji. W ZSRR jakakolwiek przegrana mogła doprowadzić (a raczej powieninem napisać prowadziła) dowodców przed pluton egzekucyjny. Z tego powodu mała Finlandia dała skuteczny opór Armii Czerwonej. Po prostu po każdej przegranej bitwie nikt tam nie pytał kogo postawić przed sądem wojennym, ale zastanawiali się co zrobić by nie doszło do powtórki. Przed sądem wojennym stawia się zdrajców, defetystów i dezerterów: proszę dać dowod, że wymienieni dowódcy AK nimi byli.

    • Ma rację Wolniewicz. Jako wojskowi powinni póść pod sąd!. Prosta logika niestety jest nieubłagana. I nie trzeba tu żadnej innej. Jako wojskowi nie mogtli wydawać bitwy o wiele silniejszemu przeciwnikowi, a idąc dalej już po paru dniach powinni tę walkę wstrzymać wiedząc o nie możności zrealizowania celów. Koniec i kropka. Czy trzeba być matematykiem żeby w miare racjonalnie myśleć? Jeżeli chodzi o politykę to przecież i tak wszystko było skazane na klapę już po spotkaniu w teheranie. Właśnie kolegę chwalę za porównanie Wolniewicza do Stalina. Co by nie powiedzieć o stalinie to zachował się racjonalnie, oczywiście nie dla nas.

      • Jeżeli wojsko nie może wydawać bitwy liczniejszemu przeciwnikowi z nowocześniejszym uzbrojeniem, to logicznie rzecz ujmując pierwszy przed sądem powinien stanąć… hetman Jan Karol Chodkiewicz. Bo to on wdał się pod Kircholmem w bitwę z uzbrojonymi w nowoczesne muszkiety Szwedami mając 3x mniej wojska z uzbrojeniem trącącym poprzednią epoką.

        Stalin z pełną konsekwencją realizował swój strategiczny plan. Wbrew powszechnemu mniemaniu nie było to już pokonanie Niemiec ale podporządkowanie jak największej częsci Europy. Z tego powodu mógł poświęcić drobne zwycięstwa typu otrzymanie na tacy przyczułków na lewej stronie Wisły, walczył o coś zancznie większego. Z kolei Hitler był przygłupem który (na szczęscie dla wyniku wojny) nie słuchał generałów. Bo z pewnością żaden z nich nie dopuściłby do zniszczenia Warszawy wiedząc co knuje Stalin. Nawet jeżeli na początku sierpnia mogliby się ew. spodziewać sowicekiego desantu, to 2-3 tyg. później wszystko było jasne. Na dodatek w połowie wrzesnia mieli operację Market Garden („O jeden most za daleko”) na karku: logika nakazuje wzmocnienie sił tam, gdzie jest gorąco. Zapewne w czasie gdy powstanie dogorywało planowali już atak w Ardenach. Wiedząc, że Rosjanie czekają na przybycie swojego najlepszego dowodcy „generała Mroza” powinni wręcz po cichu wspomagać powstańców przynajmniej do czasu osiągnięcia planowanych celów. Część w/w faktów była powszechnie znana w tamtym czasie i to daje podstawy do twierdzenia, że decyzja o wybuchu powstania miała bardzo racjonalne podstawy!

Comments are closed.