Kto finansuje ruchy gejowskie?

Za instalację tęczy na placu Zbawiciela zapłacili polscy podatnicy. Również pieniądze nas wszystkich wydawane są na ochronę tęczy, ściganie „wandali”, którzy tę instalację niszczą. To jednak mały procent kosztów, jakie generują organizacje popierające środowiska LGBT.

Od momentu objęcia urzędu prezydenta Warszawy przez Hannę Gronkiewicz-Waltz stołeczny Ratusz przekazał kilkaset tysięcy złotych Stowarzyszeniu Lambda na realizację działań statutowych. O tych ostatnich, czytamy: „Naszą misją jest tworzenie przestrzeni do budowania pozytywnej tożsamości społeczności LGBTQ oraz niesienie niezależnej, profesjonalnej i eksperckiej pomocy w sytuacjach trudnych i kryzysowych”. O tym, że aktywność pro-LGBT to świetny biznes, świadczą wyniki finansowe Kampanii Przeciw Homofobii. Z jej sprawozdania wysłanego do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w 2013 roku organizacja ta (dzieło Roberta Biedronia) osiągnęła rekordowe przychody w wysokości 1,31 mln zł przy dochodach ponad 372,5 tys. zł. Z kolei w roku poprzednim miała 1,2 mln zł przychodów.

Kto finansuje ruchy gejowskie w całej Polsce?

Po pierwsze: otrzymują one od samorządów dotacje na „działalność statutową”. Drugim, ważniejszym źródłem dochodów jest „bratnia pomoc” z organizacji europejskich, głównie ze szwedzkiej RFLS (finansowana przez rząd w Sztokholmie organizacja zajmująca się walką o równouprawnienie środowisk LGBT na całym świecie). Pieniędzy będzie więcej. W 2011 roku, za aprobatą USA, przy ONZ powołano Globalny Fundusz Równości, na który amerykański rząd wpłacił jako jeden z pierwszych 7 milionów dolarów. Globalny Fundusz Równości ma gromadzić fundusze na zwalczanie dyskryminacji gejów i lesbijek. Kerry ogłosił w ONZ, że w 2014 roku do Funduszu trafi co najmniej 13 milionów dolarów ze Szwecji, Holandii i USA. Będzie zatem więcej pieniędzy na poprawę losu środowiska gejowskiego na całym świecie.

Te pieniądze – poprzez organizacje walczące o prawa dla gejów – wydawane są na homopropagandę. I na budowanie idylli „tęczowego raju”.

więcej na ten temat w e-wydaniu NCZ! (tutaj) i książce naszego publicysty (tutaj)