Państwo opiekuńcze – współczesna pańszczyzna

Państwo opiekuńcze, będące przedmiotem analizy wyłożonej w książce Toma Palmera, to eufemizm odnoszący się do organizacji politycznej, ustroju, w którym pod pozorem pomocy odbierana jest jego obywatelom wolność i własność.

Niby mamy kapitalizm, własność prywatną, wolną gospodarkę – tymczasem to w większości pozory. Władzę nad ludzką działalnością, a w dużym stopniu także nad jej owocami, sprawia wszechmocne państwo, czyli politycy.

Jadąc samochodem musimy zapiąć pasy. Nie dlatego, żebyś TY był bezpieczniejszy, lecz dla bezpieczeństwa rządzących, którzy zapewniają ci „bezpłatną” opiekę medyczną, za którą i tak MY płacimy i to krocie; w której NASZE preferencje znaczą niewiele; za którą MY musimy być naszym mocodawcom wdzięczni, z powodu której wcześniej umieramy.

Bez względu na powód, dla którego jesteśmy biedni: opieszałość, lenistwo, czy nałogi – państwo opiekuje się każdym obywatelem. Jak? Po prostu zabiera tym, którzy pracują, starają się, tworzą majątek narodowy, i rozdaje nicponiom, marnotrawcom i cynikom., którym pracować się nie chce, albo pracować nie potrafią. W rezultacie karze mądrych i pracowitych, nagradzając obiboków, cwaniaków i nieudaczników. Przy okazji, państwo, ten dobroczynny nadzorca tworzy ogromną sieć instytucji biurokratycznych, które nad „sprawiedliwością” takiego transferu służącego rzekomo wyrównywaniu szans czuwają. Taka sieć kosztuje co prawda majątek, ale na to już państwo opiekuńcze nie żałuje, jako że elementami sieci są kolesie, kumotrzy i inni przyjaciele króliczka.

W rezultacie każdy z nas traci, a najbardziej tracą najciężej pracujący. Stajemy się coraz biedniejsi, coraz bardziej od pomocy państwa opiekuńczego uzależnieni. Powiększamy rzeszę biednych, którym trzeba pomóc. Zaczynamy doceniać dobroczyńców, chwalić ich i wybierać do władz. I właśnie o to im chodziło. Teraz my będziemy dostawać, czuć się wdzięczni. Problem w tym, że w wyniku działania państwa opiekuńczego liczba podopiecznych rocznie, zaś rzesza tych, którzy mają im tę pomoc zapewnić spada. Bo, kto chce pracować w warunkach, w których ponad połowę dochodu zabierają mu politycy?

W czasach feudalnych chłop pańszczyźnianych pracował na rzecz swego pana 104 dni w roku, dzisiaj obywatel przestaje pracować na państwo opiekuńcze (podatki) aż 164 dni. Mając złudzenie, że jest wolny.

Państwo opiekuńcze – kosztowne złudzenie – red. Tom G. Palmer

Książkę można kupić u nas w księgarni pod linkiem: http://tiny.pl/q6llb

zapraszamy do www.sklep-niezalezna.pl

państwo opiekuńcze

Comments are closed.