„Ida” czyli zakłamana Wolińska

Gdy w 1999 roku byłem w Oksfordzie, nie wpuścili mnie do swojego domu. Mieszkali w wiktoriańskiej kamienicy z widokiem na piękną, willową dzielnicę tego akademickiego miasta. Wobec sąsiadów uchodzili za statecznych emerytów. Przyjechali tu z Polski na początku lat siedemdziesiątych. Pan profesor i pani profesorowa. On – Włodzimierz Brus – wykładał ekonomię, ale też filologię rosyjską i środkowoeuropejską w Wolfson i Saint Anthony’s College. Ona – Helena Wolińska-Brus – uczestniczyła w sympozjach naukowych, ale przede wszystkim udzielała się towarzysko. Teraz krwawa stalinowska prokurator stała się inspiracją dla Pawła Pawlikowskiego i bohaterki jego filmu „Ida”, który zdobywa laury na całym świecie.

Przedstawiciele prawdziwej polskiej emigracji (tej zaraz powojennej, niepodległościowej) zapamiętali, że Wolińska wręcz demonstracyjnie popierała „Solidarność” i potępiała stan wojenny. Przyjaźnili się z prof. Normanem Daviesem i innymi oksfordzkimi akademikami. Wiedzieli, kim była – że to stalinowska prokurator. W Polsce bronił jej np. prof. Andrzej Friszke – ten sam, który ekshumacje Żołnierzy Niezłomnych nazywa dziś wykopkami. Trudno się dziwić – na warszawskiej „Łączce” i Służewiu leżą w dołach śmierci ofiary Wolińskiej. Nieprzypadkowo rodziny ofiar nazywały ją potworem w mundurze.

„W śledztwie”

– Mała, krępa Żydówka. Zawsze przyjmowała w mundurze, który jej pękał. Siedziała na krześle, nigdy nie wstawała. Chodziłam do niej przez dwa i pół roku, co dwa tygodnie. Zawsze, jak automat, powtarzała te same słowa: sprawa w śledztwie” – opowiadała mi Hanna Mickiewicz, żona szefa wywiadu przemysłowe go AK. Zatrzymany przez bezpiekę w 1950 r. Adam Mickiewicz miał szczęście – ze zniszczonym zdrowiem, ale wyszedł z więzienia. Innego AK-owca, Juliusza Sobolewskiego, Wolińska aresztowała w 1953 roku. Jego żona, Krystyna Sobolewska, po wielu staraniach została dopuszczona do gabinetu Wolińskiej. Pani pułkownik siedziała za wielkim stołem, zza którego ledwo ją było widać. Krystyna pytała o ratunek dla niewinnie przetrzymywanego męża, co Wolińska skwitowała krótkim: „to najgorszy dzień w moim życiu, bo umarł Stalin”. I wyrzuciła Sobolewską z gabinetu. Juliusz Sobolewski zmarł wskutek zbrodniczych praktyk w UB (rentgenowskie prześwietlenia w katowni przy ul. Rakowieckiej okazały się celowymi naświetleniami). I na nic się zdało złagodzenie kary śmierci, o którym postanowił były konkubent Wolińskiej – „ludowy” gen. Franciszek Jóźwiak (przedwojenny działacz WKP(b) i KPP; partyzant GL i AL, potem twórca i pierwszy komendant MO, wiceminister bezpieki; w 1956 r. Wolińska dała kosza Jóźwiakowi, wiążąc się ponownie z poślubionym w 1940 r. Włodzimierzem Brusem-Zylberbergiem, politrukiem w armii Berlinga, a potem stalinowskim ekonomistą).

Krystyna Sobolewska, żona Juliusza, mówiła mi przed laty: – Wolińskiej trudno dziś życzyć więzienia, kary śmierci, szubienicy. Marzę tylko o jednym – żeby została uznana za inkwizytorkę, człowieka podłego. Żeby ten potwór w mundurze przestał żyć w chwale żony profesora Oksfordu.

Żona Radka Sikorskiego

Na początku polskich starań o ekstradycję prokurator Wolińskiej-Brus w „Daily Mail” można było przeczytać: „Za ozdobnymi oknami imponującej wiktoriańskiej posesji w północnym Oksfordzie 80-letnia żona czołowego oksfordzkiego akademika czeka na dzwonek do drzwi. (…) Pieczołowicie skonstruowane emigracyjne życie profesora Brusa i jego żony zawaliło się. Oboje ukrywają się w domu za zaciągniętymi zasłonami, z niepokojem wyczekując wieści z Ambasady RP w Londynie lub brytyjskiego MSW”. My też czekaliśmy…

„Fajna pani. Otwarta, ironiczna, ciepła. To był dla mnie szok, kiedy się dowiedziałem – wiele lat później – że Polska żąda jej ekstradycji” – mówił „Gazecie Wyborczej” Paweł Pawlikowski, który do Oksfordu przyjechał z Polski jako młody chłopak, a Wolińską poznał, studiując w latach osiemdziesiątych u jej męża, prof. Włodzimierza Brusa. Jego państwo Brusowie wpuścili do domu, a potem podejmowali podwieczorkami. I zainspirował się tym, „ile osobowości może pomieścić się w jednym człowieku”. Tak powstała jedna z głównych bohaterek „Idy” – Wanda (w tej roli znakomita Agata Kulesza).

Na te kilka osobowości Wolińskiej zwróciła kiedyś uwagę Anna Applebaum, żona Radka Sikorskiego, i w 1998 r. napisała tekst: „The Three Lives of Helena Brus” („Trzy życia Heleny Brus”), akcentując, że w czasie wojny była w warszawskim getcie i to zdeterminowało jej późniejsze losy.

Bardziej pryncypialna była „Gazeta Wyborcza”, która przez wiele miesięcy przemilczała zbrodnie Wolińskiej, a w końcu – gdy sprawa stała się zbyt głośna – opublikowała sążnisty materiał. Podkreślano w nim, że fakt przebywania w getcie zmywał jej późniejsze winy – na zawsze pozostała ofiarą, nigdy katem. Jakże podobnie zabrzmiała potem Jewish Telegraphic Agency: doznawane w getcie cierpienia uprawniły Wolińską do późniejszego prześladowania Polaków (czytaj: polskich antysemitów).

Z kolei „The Independent” podkreślał, że Wolińska jest jedną z nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej w Polsce, która ocalała z Holokaustu: „Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka”. W te same tony uderzył też „The Sunday Times”: „Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany? (…) Polski antysemityzm odradza się w sposób alarmujący”.

Danielak-Wolińska-Brus

Jakie były te trzy życia morderczyni sądowej? Urodziła się w 1919 r. w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Zmarła 26 listopada 2008 r. w podlondyńskim Oksfordzie jako Helena Brus. 21 listopada 1950 r., jako płk Helena Wolińska, na wniosek por. Zygmunta Krasińskiego z Departamentu III MBP (walka z podziemiem), usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa „Kedywu” Armii Krajowej – gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. W konsekwencji doprowadziło to do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polski Podziemnej (dowody winy spreparowano). Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Kilkakrotnie uzupełniany wniosek ekstradycyjny o wydanie nam z Wielkiej Brytanii tej zbrodniarki wymieniał jeszcze 23 inne osoby, które pozbawiła wolności, łamiąc nawet stalinowskie „prawo” – m.in. bp. Czesława Kaczmarka, wielu AK-owców, jak również komunistę Zenona Kliszkę, prawą rękę Gomułki.

Bezprawność decyzji wobec gen. Fieldorfa polegała na tym, że Wolińska zatwierdziła jego aresztowanie dopiero po 11 dniach od jego zatrzymania, nie przedstawiając do tego żadnych dowodów winy. Drugi raz złamała prawo 15 lutego 1951 r., przedłużając areszt Fieldorfowi – podobnie jak poprzednio, ex post (poprzedni nakaz obowiązywał do 9 lutego) i również bez opisania czynu, który był mu zarzucany. Tym samym działała w zbrodniczej zmowie z bezpieką, która od pierwszych godzin torturowała generała.

III RP jak PRL

– Wolińską ścigano na mój wniosek. Była przecież pierwszym prokuratorem wojskowym, który aresztował ojca. Jej odpowiedzialność za śmierć „Nila” była taka sama jak całej reszty prokuratorów i sędziów z tej sprawy – mówiła mi kilka lat temu Maria Fieldorf-Czarska, córka generała. I opisywała, jak mordercy taty (nie) byli ścigani w III RP:

– Sąd Okręgowy w Warszawie utajnił rozprawę. Na salę pozwolono wejść tylko mnie, dziennikarzy wyproszono. Kazano mi nawet wyłączyć mikrofon. Powiedziałam, że nie życzę sobie, aby po raz kolejny sprawa mojego ojca była tajna, bo tak już było w PRL-u. W 1952 r. mordu sądowego na ojcu też dokonano za zamkniętymi drzwiami. Pani prokurator zagroziła, że oskarży mnie o obrazę majestatu sądu. Gdy ważyły się losy wydania Wolińskiej Polsce, tygodnikowi „Sunday Telegraph” Maria Fieldorf powiedziała: – Mój ojciec jest uznanym w świecie polskim patriotą, który walczył szlachetnie w obronie kraju przed nazistami. Wolińska, sama prześladowana przez Niemców, której rodzina zginęła z ich rąk, nakazując aresztowanie ojca, faktycznie podpisała na niego wyrok śmierci. Dla dobra mojego taty, mojego bohatera, do końca życia będę walczyć o jej ekstradycję, by stanęła w obliczu sprawiedliwości. Sprawiedliwości, której mojemu tacie odmówiono.

Maria Fieldorf sprawiedliwości jednak nie doczekała (tak samo zresztą jak odnalezienia szczątków ojca). Jej słowa okazały się prorocze: – Z prokurator Wolińską będzie tak, jak z sędzią Marią Gurowską, której nie chciano postawić przed sądem. Wielu osobom zależało, aby nie doszło do jej procesu.

16 kwietnia 1952 r. sędzia Maria Gurowska (z domu Zand) przewodniczyła składowi sędziowskiemu, który skazał Fieldorfa na śmierć. Zmarła – pod zmienionym nazwiskiem Górowska – w 1998 r., kiedy miał się rozpocząć jej (grubo spóźniony) proces o „mord sądowy”.

„Warszawska Dolores”

W wywiadach dla brytyjskiej prasy Wolińska oznajmiła, że ta „kretyńska sprawa” jej „nic a nic nie obchodzi”. Że nie przyjedzie do Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na sprawiedliwy proces, polskie władze nic jej nie obchodzą, a prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty, „ukręciłaby łeb”. Już w „ludowej” partyzantce – GL i AL, pod wdzięcznym pseudonimem „Lena”, była znana z niewyparzonego języka; jej wulgarny styl przerażał nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu – ze względu na koneksje na szczytach komunistycznej władzy – złamała karierę, a nawet „załatwiła” odsiadkę.

(Jeden ze stalinowskich sędziów, który zwolnił z więzienia aresztowanych wcześniej przez Wolińską świadków Jehowy, relacjonował jej późniejszy telefon: „Dzwoniła do mnie »warszawska Dolores« [przydomek Wolińskiej] (…) i pytała, na jakiej podstawie zwolniliście jehowców. Odpowiedziałem, że na podstawie decyzji sądu. Wówczas powiedziała: »Nie bądź cie tacy mądrzy« i wyzwała mnie od ch…”.)

Nieliczni, jak wspomniany już „Daily Mail”, uważali ekstradycję za zasadną: „Polska jest krajem demokratycznym, przyjaznym wobec Wielkiej Brytanii. Nie ma powodu, by kwestionować niezawisłość polskiego wymiaru sprawiedliwości. W sprawie Wolińskiej rząd brytyjski jest na moralnie grząskim gruncie”.

Heleny Wolińskiej bronił oczywiście Włodzimierz Brus, używając znanej żydowskiej retoryki, że żona jest… „kozłem ofiarnym”. Nikt niestety nie sprawdził najważniejszego wątku, który mógł otworzyć drogę do ścigania tego „kozła”. Na początku lat siedemdziesiątych, kiedy Wolińska ubiegała się o przyznanie jej brytyjskiego obywatelstwa, we wniosku musiała odpowiedzieć na pytanie: czy brała udział w prześladowaniach, czy było wobec niej prowadzone śledztwo? Jeśli odpowiedziałaby twierdząco, nie mogłaby dostać brytyjskiego obywatelstwa. Musiała zatem skłamać. Dowód? Śledztwo przeciwko Wolińskiej (jak również innym stalinowskim funkcjonariuszom) prowadziły w latach 1956-1957 dwie komisje prokuratora generalnego PRL Mariana Mazura. Obie komisje postawiły jej szereg poważnych zarzutów, objętych sankcją karną – m.in. aresztowania bez dowodów winy i niereagowanie na skargi o przestępczych metodach śledczych. Wówczas Wolińską zwolniono jedynie z prokuratury „z uwagi na to, że charakter i rozmiar zarzutów z okresu pełnienia przez nią w naczelnej prokuraturze wojskowej kierowniczego stanowiska dyskwalifikuje ją jako prokuratora” i zdegradowano.

Podwieczorek ze zbrodniarzem zobowiązuje…

W filmie Pawła Pawlikowskiego Wanda popełnia samobójstwo. W rzeczywistości Wolińska zmarła śmiercią naturalną – jak już pisaliśmy – w 2008 r. w Oksfordzie. Rzeczpospolita” napisała: „Zgodnie z oficjalnym komunikatem jej pogrzeb miał się odbyć w miejscowym kościele. Ludzie, którzy przybyli na uroczystość, dowiedzieli się jednak, że o tej porze odbędzie się ceremonia pochówku kogoś innego. W ten sposób rodzina Wolińskiej zmyliła osoby postronne i dziennikarzy którzy chcieli wziąć udział w pogrzebie. Wolińską pochowano w tajemnicy dwa dni wcześniej. W ceremonii w obrządku żydowskim wzięło udział ok. dziesięciu osób, między innymi prof. Kołakowski. Uroczystość miała przebiegać w bardzo spokojnej atmosferze. Nic nie zakłóciło pogrzebu komunistycznej prokurator”. Kilka miesięcy później, w lipcu 2009 r., prof. Leszek Kołakowski podążył za swoją przyjaciółką. Ciekawe zresztą, czy w ostatniej drodze zbrodniarki uczestniczył Paweł Pawlikowski. W końcu wspólne podwieczorki powinny do czegoś zobowiązywać.

Na grobie państwa Brusów na żydowskim cmentarzu w Oksfordzie wśród liter w języku hebrajskim nie ma ani słowa – prócz miejsca urodzenia – o ich związkach z Polską. Faktycznie, oboje zasłużyli się Polakom jak najgorzej. Szczególnie „fajna, otwarta, ironiczna, ciepła” pani, która – nie bacząc na jej zbrodnie – stała się inspiracją dla reżysera filmu kandydującego do Oskara. Tadeusz Sobolewski, krytyk „GW”, zachwycił się przesłaniem filmu: „Krwawa Wanda była komunistką, stalinowską prokuratorką, wysyłała na śmierć »wrogów ludu«. Teraz pije. Sama sobie wymierza karę”. I o to właśnie chodzi – żeby komunistyczni zbrodniarze sami sobie wymierzali karę, czyli żeby tej kary w ogóle nie było. A potem – już po śmierci – żeby żyli w filmach, które relatywizują ich zbrodnie.

Bo reżyser „Idy” przyznaje, że stara się Wolińską zrozumieć (czy zrozumiałby też np. Josefa Mengele), żeby nie została „wyklęta”. Ciekawe, co na to ofiary takich bestii, potworów w mundurze, w tym gen. August Emil Fieldorf „Nil” i jego rodzina? Co na to prawdziwi wyklęci – polscy Żołnierze Niezłomni? A co na to III RP? Pookrągłostołowe państwo nie protestuje przeciwko takim produkcjom, tylko dodatkowo je reklamuje, uważając za towar eksportowy – najpierw zakłamane „Pokłosie”, teraz „Idę”. Aby to się zmieniło potrzebna jest – cytując prof. Marka Jana Chodakiewicza – KONTRREWOLUCJA.

38 KOMENTARZE

  1. Zbrodnie dokonywane w imieniu państwa i przez funkcjonariuszy państwa rzadko są karane, w imię „szacunku dla władzy”. I władza komunistyczna wcale nie jest tu wyjątkiem. Nawet jak reżim się zmienia, to wiernych funkcjonariuszy poprzedniego wciąga się do współpracy, a jeśli są wyjątkowo upaprani, to się ich wysyła na emeryturę.

    Aby to się zmieniło, potrzeba bardzo poważnego przewartościowania relacji państwo-obywatel, znacznie wykraczającego poza podział „lewica-prawica”.

  2. „Kontrrewolucja” ? Nie ma na to żadnych szans, nie czarujmy się – kto niby miał by ją zrobić?
    Ja proponuję przyjąć na razie proste zachowania „anty – volksdojczowe”, które od pewnego czasu sama stosuje i namawiam kogo się da – to proste reakcje obstrukcyjne: plucie na widok różnej maści Sztczurów , GN(ID), Kraśek, Lisów itp, nie kupowanie w firmach, które to bydło reklamuje, stanowcze reakcje w szkole na próby zaganiania dzieci do szkól itd. itp., Po prostu pozytywistyczna praca od podstaw.,

    • Jaki antysemityzm? Gdzie?
      Sami Zydzi kryguja nas na antysemitow a my im jeszcze pomagamy.
      W Polsce nigdy nie bylo antysemityzmu.
      Natomiast antypolonizmy to dzis na swiecie rzecz powszednia. I beda one czy nam sie to podoba czy nie. I to bez antysemityzmu.

      • No tak.Cytat powyższy pochodzi z 26 08 1989 Prymasa Polski Józefa Glempa.Przestrzegał też wtedy,,Solidarność”przed żydowskimi doradcami.
        Miał rację.Antypolonizm dzisiaj to przede wszystkim próby wplątania Polski w wojnę na wschodzie.Wystarczy ich nazwiska sprawdzić w googlu(spisie żydów)
        Znane są mi teorie o ich roli w rozpętaniu IWś i IIWś i nawet jeżeli nie potrafię ich udowodnić,to obalić też nie.Wątpliwości kto rozpęta IIIWś nie będe miał żadnych.

        • A ja mysle, ze w tych sprawach Glemp nie mial takiego wyczucia jak wczesniej Wyszynski. Chcialem rowniez zauwazyc, ze rekomendacja zydowskich doradcow Solidarnosci przyszla wlasnie z kosciola (juz zapomnialem nazwisko tego biskupa, pamietam tylko, ze byl Zydem).
          Mozliwe jest jeszcze inna wersja: chodza sluchy, ze sam Glemp byl w jakiejs czesci Zydem (prawdziwe nazwiski Glemb, brat, pulkownik LWP). W kazdym razie zdumiewala jego ugodowa postawa wzgledem czerwonego rezimu, na poczatku lat ’80

  3. Najgorszy antypolski gniot wszech czasów. Wybielający tego potwora Wolińską , przekłamujący historię. Wolińska nigdy nie została zamordowana ,a spokojnie umarła ze starości w Londynie.
    Dodatkowo film robiący z Polaków antysemitów.
    Ale wielu bęcwałów się cieszy,że „w końcu” mamy oscara :/

    • Ech, znacie pojęcie fikcja literacka? Czy ten film jest historycznym dokumentem? Twórca się zainspirował realną osobą, wydarzeniami, faktami. Ale ma tym koniec. Skonczcie juz z tym „antypolski” i nie róbcie z siebie uciemiezonych, jedynych obrońców Polski i prawdziwych Polaków.

      • To nie jest takie proste. Jeśli scenarzysta wpycha w usta „fikcyjnej“ post-prokurator, wypowiadającej słowa wobec konającego, polskiego chłopa: zabiłeś ich siekierą!? — to nie jest taka niewinna fikcja lateracka. To jest bliżej manipulacji, niż fikcji. Ta fikcja idzie w świat, który bierze ją za prawdę.

        Film jest doskonale sfotografowany, inteligentnie oprawiony kulturowo, muzyką i scenograficznymi detalami. Szkoda, że wielu zdolnych ludzi bierze udział w takiej taniej filmowej ściemie. Widać potrzebują piniency ;)

      • Tak tak zuxo.
        Fikcja literacka (chociaz mowimy o filmie).
        W celach swiatopogladowych proponuje powtorne (albo po raz pierwszy) obejzenie filmu o Walesie vel. Bolku, w ktorym to filmie ani sladu po tym, jak Bolek podpisywal lojalke albo jak, podczas nocnej zmiany, rozwalal rzad Olszewskiego a na premiera powolal ubolskiego agenta, Cimoszewicza. Niewatpliwie Wajda „zainspirowal sie”, albo lepiej: zauroczyl postacia legendarnego przywodcy zwiazkowego prawda?
        Taka sama fikcja literacka jest „Poklosie” nie?
        Oooooooooooopssssssssss… Archerrrrrrrrrrrrrrr….
        Zapedziles sie.
        Bo „Poklosie” nie pokazuje zlych Zydow tylko Polakow. A wiec nie moze byc zadna tam fikcja lecz prawda, sama prawda i tylko prawda. Tam, gdzie „narod wybrany” pokazywany jest jako ofiara, chocby zbrodnie ktorych mialby byc ofiara, byly wyssane z Grossowego palca, nie ma miejsca na zadna „fikcje literacka” nie?
        Musimy tego gniota (Poklosie, Ida…) z namaszczeniem obejzec a potem pasc na kolana, wyznac swoje winy (a jak ich nie mamy to musimy je sobie szybko wymyslic), posypac glowy popiolem z krematoriow i otwarcie przyznac, jaka to straszna krzywde wyrzadzilismy naszej ukochanej Dolores, ze wogole ktos osmielil sie chocby pomyslec o tym, ze fakt wysylania przez nia na smierc tych okropnych AKowcow mialby byc jakas zbrodnia.

      • ,,Duch wionie kędy chce”jak mówi poeta.Zawsze warto wiedzieć czym inspirował się tfurca.Kiedy niemożliwa jest gloryfikacja zwyrodnialców(z którymi pijało się herbatki) wprost to trzeba nieco zakamuflować.Wtedy znajdą się nawet obrońcy(pożyteczni idioci).

        Jak wyglądała by dyskusja gdyby ktoś próbował zrobić film o organizacji ,,żagiew”-żydowska siatka gestapo licząca 18tys.członków z czego 6tys. w Warszawie.Historia prawdziwa, ciekawa,świat do kin waliłby drzwiami i oknami-kasa,nagrody.Niemożliwe. Oni zawsze byli ofiarami a ich ofiary winnymi.

  4. Z jednej strony cenię p. Płużańskiego za badanie i opisywanie bez ogródek komunistycznego terroru, a z drugiej szlag mnie trafia, gdy za każdym razem, z uporem maniaka, pisząc na temat Wolińskiej nazywa ją”inkwizytorką”, czym zresztą kontynuuje tradycje, m. innymi komunistów, zohydzania św. Inkwizycji. Zniesmaczenie tym większe, że p. Płużański pisze jako historyk.

  5. Film wpisuje się idealnie w schemat projektów podobnych do Pokłosia czy Malowanego Ptaka. Komercjalne, nastawione na poklask historyczne manipulacje i kłamstwa, sugerujące głęboką prawdę epoki.
    Obrzydliwe.

  6. W powodzi smieciowych informacji, manipulowanych sensacji i steku bzdur serwowanego czasem na tym blogu trafic sie moze doskonaly tekst.
    Dodac wypadaloby jedynie, ze JKM nieraz z uznaniem wyrazal sie o zbrodniarzach z poprzedniego systemu, z jaruzelskim na czele, ktorego to biednego staruszka zalecal on pozostawic juz w spokoju. I nie przeszkadzalo mu, ze jaruzel ma na sumieniu wiecej ludzi niz warszawska Dolores. Jakos podobnymi skrupulami nie kierowala sie Minister Sprawiedliwosci Hanna Suchocka (z Unii Wolnosci), kiedy w 1998 roku podlegle jej ministerstwo wystosowalo do wladz brytyjskich wniosek o ekstradycje zbrodniarki (odrzucony w 2006), gdy wolinska miala 79 lat. Gdyby ministrem sprawiedliwosci byl wtedy masz drogi prezes, to pewnie zalecilby pozostawic staruszke w spokoju. Na szczescie sa w Polsce jeszcze inni, przyzwoici – a przynajmniej przyzwoitsi – ludzie.
    Ja jestem tylko jednego ciekaw: czy zyjacych jeszcze w sporo podeszlym wieku hitlerowskich zbrodniarzy nasz prezes rowniez zalecilby pozostawic w spokoju?

    • Ostatnie pytanie: nie mam wątpliwości, niestety. Łudzę się, że może poglądy prezesa nieco wyewoluowały, ale wątek ochrony funkcjonariuszy państwa w imię autorytetu państwa i jego systemu prawnego (jakie by to państwo nie było) bezdyskusyjnie istnieje w poglądach prezentowanych przez JKM.

      Jaruzel: na zauroczenie JKM Jaruzelem nie wypłynęły nawet dokumenty sowieckiego Politbiura, ujawnione przez Bukowskiego i świadczące jednoznacznie, że Jaruzel był zdrajcą proszącym o sowiecką interwencję. Zdrajcą nawet według standardów peerelu.

      A co do Wolińskiej, to sprawne państwo postąpiłoby jak z Eichmannem: worek na łeb i do kraju na proces. To byłby prawidłowy sposób wykorzystania lotniska w Szymanach.

      • Tak, tylko w ten sposob – zamiast umacniac – podkopuje sie autorytet panstwa.
        Bardzo dobrze napisane: Jaruzel byl zdrajca nawet wg. PRLowskich standadow. Natomiast KNPowska, wewnatrzpartyjna, politycznie poprawna interpretacja wydarzen nakazuje jako zdrajce traktowac Kuklinskiego. Ja nie wiem jaka intelektualny wolte trzeba wykonac zeby wygadywac takie bzdury.

  7. No coż, osobnik, który reżyserował ten film wyjechał z Polski w 1968 roku. W tym czasie wyjeżdżali zwykle żydowscy, komunistyczni aparatczycy zazwyczaj głęboko zaangażowani w stalinizm. I zazwyczaj głęboko nienawidzący Polski i Polaków. Teraz ich dzieci przenoszą tę nienawiść na poziom międzynarodowy. Żyda Polańskiego za to Polska będzie bronić przed wymiarem sprawiedliwości za gwałt na nieletniej…

    • Polański nigdy nie srał na Polskę. O ile sobie przypominam.
      Proszę mnie skorygować, jeśli się mylę?

      • Piszę, że pluł. Czy kiedykolwiek dał ŚWIADECTWO, że ocalał z holokaustu dzięki POLSKIEJ rodzinie? Czy kiedykolwiek PUBLICZNIE dał świadectwo, że to NIEMCY MORDOWALI ŻYDÓW?? Nie. Bo Żydzi właśnie w ten sposób odwdzięczają się swoim dobroczyńcom. I jest to zapisane jeszcze w Starym Tetamencie. ONI nienawidzą wszystkich GOJÓW, a prawdopodobnie gwałt na gojce ma znaczenie rytualne.

        • Jakiej polskiej rodzinie Polański zawdzięcza ocalenie? Tej historii nie znam.
          Możesz o tym więcej napisać?

          • „(…) udał się do opłaconej wcześniej rodziny Wilków, która obawiając się ryzyka, przekazała chłopca do rodziny Pustków. Jednak przez swój barwny charakter często wpadał na niebezpieczne i szalone pomysły, np. namówił syna Pustków, żeby udawali niemieckie dzieci, aby dostać lepsze miejsce w kinie. Dlatego Pustkowie, nie chcąc źle dla chłopca, po kilku miesiącach wysłali go na głęboką wieś o nazwie Wysoka, położonej 40 kilometrów od Krakowa. Tam przez kolejne dwa lata mieszkał u rodziny Buchałów w rozpadającej się chałupie na górze Mosiórka.”

            http://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Pola%C5%84ski#Dzieci.C5.84stwo_i_do.C5.9Bwiadczenie_Holocaustu

            Od siebie dodam, ze jest napisane troche lakonicznie i musi byc zawsze oceniane w swietle fundamentalnych faktow, a podstawowy z nich to egzekwowana na terenie Polski kara smierci za przechowywanie Zyda.

          • Wiemy o tym. Niestety współcześnie starają się Niemcy to wyprzeć ze światowej i ze swojej świadomości.
            Tymczasem we Francji kolaboracja była na wysokim poziomie. I za pomaganie żydom nie było takich straszliwych konsekwencji. Zresztą Francuzi masowo żydów wydawali.
            Serial „Allo, allo ” daleki od prawdy nie jest.

          • Dzisiaj karą dla nas za bycie Polakami jest ponowne od czasu II WŚ zaliczenie do grupy untermenschen przeznaczonych na propagandowy przemiał. Obecny w mediach neogebelsizm powoli, metodycznie i niestety skutecznie przerabia nas na „antysemitów”. Bat jaki się kręci w ten sposób na Polaków prędzej czy później boleśnie nas zdzieli. Służby „dyplomatyczne” III RP nawet nie próbują przeciwdziałać. A państwom zachodnim nawet to na rękę. Bo zawsze odwraca, uwagę od faktycznego antysemityzmu u nich(choćby napady na Żydów, we Francji, Danii itp.)
            I w ten sposób współczesny zachód pokazuje swymi mediami, że opłaca się być neogoebbelsem, stalinowcem. Nie opłaca się być Polakiem, Hitler byłby z dzisiejszej Europy dumny.

          • Dymają nas. Przebiegle, w kondomach. Chamskie dymanie komuny pobudzało do walki, a teraz wszystko opada.

          • Też tam już wcześniej na wiki zerknąłem. Trudno powiedzieć, co się tam wtedy działo. Ma się wrażenie, że podrzucano go sobie z rąk do rąk jak gorący kartofel wyciągnięty z ogniska. Nie dziwię tym ludziom.
            Ale nie dziwię się też, że Polański może nie chce o tym wspominać?

            Tak jak nikt nie ma prawa do kłamstw typu Ida, Pokłosie czy Malowany Ptak, tak też nikt nie ma obowiązku zdawania świadectwa bohaterstwa Polaków. Tym bardziej, że nie wiemy, jak naprawdę z tym bohaterstwem w przypadku ocalenia Romana było i na ile zawdzięcza on przetrwanie sobie, a na ile innym.

          • Panie mecenasie, pomylki zdarzaja sie wszystkim. Po to tu jestesmy aby, miedzy innymi, informowac sie o faktach.
            Pewnie, ze nikt z nas w piwnicy u Buchalow nie mieszkal i trudno z dzisiejszej perspektywy w szczegolach ocenic realny stopien ryzyka (np. wydania przez szmalcownika), ale pewne tez jest, ze gdyby gestapo sie dowiedzialo, to jest raczej malo prawdopodobne ze wiedzielibysmy dzisiaj o tej rodzinie.
            Spotkalem kiedys w Australii stara Zydowke, ktora z rodzina (jej rodzice, ona + bodajze siostra) ukrywala sie u chlopa na wsi. Ktos ich zakapowal. Przyjechalo gestapo, jej ojca i chlopa rozwalilo na miejscu a reszte wyslalo do Majdanka. Od momentu przekroczenia bramy obozu matki juz nie zobaczyla. Spedzila jakis czas w dzieciecym komando. Gdy nadchodzili Ruscy to szkopy uciekli a dzieciaki pozostawili zamkniete. Ruscy ich wypuscili i zabrali gdzies dalej bo Majdanek, po paru miesiacach „przerwy w uzytkowniu” byl im potrzebny do przechowywania AKowcow. Dziecko trafilo jakos do Wiednia a potem do Melbourne. Nasza rozmowa miala miejsce w polowie lat ’90, podczas agresywnej nagonki poteznego zydowskiego lobby na Polakow, jako zoologicznych antysemitow. Gdy sie jej spytalem dlaczego nie opublikuje tych wydarzen, chociazby w wychodzacym w Melb. Tygodniku Polskim (bo o szansach na publikacje w najwiekszych gazetach jak The Age czy Harald Sun nie bylo mowy), odparla, ze jest biedna rencistka, ma ok 150 dolcow tygodniowo panstwowej renty a lokalne przedstawicielstwo WJC (World Jewish Congress – Swiatowy Kongres Zydow) placi jej dodatkowo dwie stowy aby trzymala gebe na klodke.

          • Ciekawe.

            Podsumowując jednak, trzeba potrafić różnicować. Nie wszyscy Żydzi to syjonistyczni psychopaci. Jest wielu, którzy nie chcą z nimi mieć nic wspólnego albo nawet ich potępiają.

            Jeśli nie oglądałeś filmu Yoava Shamira »Defamation« to radzę to Tobie i innym szybko nadrobić:

            Autor jest sam Żydem, więc odpada wieczny argument braku obiektywności na skutek antysemityzmu.
            Film traktuje dwa wątki: wychowanie izraelskiej młodzieży w duchu religii holokaustu oraz pokazuje metody działania słynnej organizacji ADL.

            Włosy stają dęba na głowie.
            Film jest po angielsku, ale ma także napisy po francusku, więc prawdopodobnie będzie dla wielu zrozumiały.

            https://www.youtube.com/watch?v=8zrpD_FFHvQ

    • Gwaltu nie bylo bo „ofiara” wiele razy przyznawala, ze zadnego zalu do Polanskiego nie czuje bo sama „tego” chciala. Nie ma ofiary = nie ma przestepstwa. Przestepcami sa ci co chca Polanskiego wpakowac do paki za nic.

  8. „…KONTRREWOLUCJA.”
    Moim zdaniem nie da się w ogóle wygrać. A
    podpowiada to Feliks Koneczny. W multikulturalizmie zawsze wygrywa
    cywilizacja najniższa, stąd też takie Baumany, Wolińskie i inne Urbasie
    mają najlepszą pozycję w mediach i tym, samym w systemie. Takie
    najprymitywniejsze stalinowskie robactwo zawsze będzie na górze, bo ich
    metody najłatwiej przyjąć!
    Czy ogół ludzi będzie szukał po źródłach
    ile zbrodni ma koncie Wolińska, ile Bauman, ile Szechtery, ile syfu
    narobiły Bermany itp. stalinsyny. Niestety nie.
    Łatwiej jest obejrzeć
    „Idę” niż zastanawiać się nad historią Wolińskiej. Łatwiej jest uznać
    nałożoną na uczciwych historyków/dziennikarzy czy w ogóle uczciwych
    ludzi straszliwą ekskomunikę antysemitikę, czy inną ksenofobikę niż
    dywagować nad sensownością uświęcania stalinowskich zbrodniarzy. A
    zwłaszcza gdy idzie o masy. Antysemitika ZAWSZE wygra z merytoryczną
    debatą o kulturze żydowskiej. Rasistika zawsze wygra rzeczową debatą nad
    multikulturą. Islamofobika zawsze wygrywa z merytoryczną debatą o
    Islamie.
    Bo tak jest łatwiej, masy nie muszą wtedy za dużo myśleć,
    czytać, wdawać się w debaty. No i poza tym nie chcą ryzykować nałożenia
    na nich samych, którejś ze współczesnych ekskomunik.
    A swoją drogą
    ciekawe czy ktoś się pokusił, ile stalinowskich żydokomuchów znalazło
    swój azyl na uniwersytetach krajów, którym Niemcy nie zdążyli nabudować
    obozów koncentracyjnych?

Comments are closed.