KE uderzy w unijne firmy

Komisja Europejska wznowiła prace nad wprowadzeniem na szczeblu unijnym systemu wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania osób prawnych (CCCTB) w celu wdrożenia środków zwalczania unikania opodatkowania opracowywanych na szczeblu międzynarodowym w ramach OECD.

To pierwszy krok w ramach harmonizacji podatku od dochodów osób prawnych, który popierany jest przez Niemcy i Francję. Przeciwko jest Wielka Brytania.

– Wszystkie przedsiębiorstwa – zarówno duże, jak i małe – muszą płacić podatki w miejscu, gdzie generują zyski. Opodatkowanie przedsiębiorstw należy do kompetencji państw członkowskich, ale niezależnie od tego UE musi ustanowić jasne i odnowione ramy uczciwego i konkurencyjnego systemu opodatkowania przedsiębiorstw – wyjaśnił Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący KE odpowiedzialny za sprawy euro i dialog społeczny.

Jean-Claude Juncker, przewodniczący KE, uznał zwalczanie oszustw podatkowych i uchylania się od opodatkowania za nadrzędny cel polityczny urzędującej Komisji. Głównym celem jest zagwarantowanie, by przedsiębiorstwa były opodatkowane tam, gdzie generują zyski i nie mogły unikać zapłaty stosownego podatku korzystając z agresywnego planowania podatkowego.

W oficjalnym komunikacie Komisja Europejska opowiada bzdury, że ma to „na celu zmianę systemu opodatkowania przedsiębiorstw na bardziej sprawiedliwy, przejrzysty i sprzyjający wzrostowi gospodarczemu”, dodając, że „konieczne jest opracowanie nowego unijnego podejścia w zakresie opodatkowania przedsiębiorstw, tak aby skutecznie przeciwdziałać nadużyciom podatkowym, zagwarantować trwałe dochody i stworzyć lepsze otoczenie biznesowe w ramach rynku wewnętrznego”. Oczywiście chodzi o to, by firmy nie płaciły podatku w tych reżimach, gdzie stawki są niższe czy w inny sposób bardziej przyjazne. Oznacza to, że po wprowadzeniu proponowanych zmian firmy działające na terenie UE będą po prostu mniej konkurencyjne w stosunku do firm spoza bloku, bo będę musiały płacić wyższe podatki.

23 KOMENTARZE

  1. Tak tak panie Cukiernik.
    Po wprowadzeniu proponowanych zmian z pewnoscia firmy działające na terenie UE tak oslabna, ze moze w koncu preznej, Rosyjskiej gospodarce uda sie Europejczykom sprzedac cos ponad Gorbatschov Vodka i to, co Pan Bog zakopal w ziemi. Chocby byly to zegarki „Zaria”, rowery „Ukraina” albo aparaty fotograficzne „Zenit 2”. Przez ta szalona eurosocjalistyczna polityke podatkowa pojdziemy wszyscy na zebry, obrocimy lodki na Morzu Srodziemnym o 180 stopni i zaczniemy masowo uciekac do Afryki gdzie – jak niesie wiesc – w niektorych rzadzonych przez dzihadystow krajach podatki sa nizsze niz w UE. A pan Mikke bedzie mogl uogolnic swoja wypowiedz o Hitlerze i Pilsudskim rowniez na dzihad i unie.

    „firmy działające na terenie UE będą po prostu mniej konkurencyjne w stosunku do firm spoza bloku, bo będę musiały płacić wyższe podatki.”
    A ja slyszalem o takich rajach (podatkowych), gdzie firmy wogole zadnych podatkow nie placa. Gdyby w tej calej konserwatywno – liberalnej gadaninie o podatkach bylo chociaz slowo sensu, to owe podatkowe raje powinny jednoczesnie byc swiatowymi ekonomicznymi superpotegami a tu… jakos nie widac… aby na Kajmanach czy na wyspach Bahama produkowno wiecej samochodow niz w Niemczech albo wiecej wodki niz w Rosji.

    • Szanowny Panie,
      czy Pan w ogóle myślał podczas pisania tego postu? czy po prostu pisał Pan co Panu ślina na język przyniosła?
      Napisał Pan dwa akapity, takich kompletnych pi***ół, że aż się wierzyć nie chce, że człowiek zdolny do włączenia komputera, jest w stanie rozumować w taki sposób.

      Ale wie Pan co, mam dziś dobry dzień, więc pokażę Panu palcem, gdzie Pańska logika tak straszliwie zawodzi.
      -To, czy firma ma się dobrze czy nie, zależy od wielu czynników, nie tylko podatków.
      Zależy od kapitału, infrastruktury, dostępu do wykwalifikowanych kadr, do rynków zbytu i odległości od nich, odległości od centrów handlowych… I od miliona różnych innych czynników których w np: Afryce, nie ma.
      Dlaczego tam ich nie ma?
      A dlaczego w Europie są?
      Mógłbym tłumaczyć, ale szczerze mi się nie chce opowiadać Panu 1000lat historii wstecz. I to jeszcze za darmo. Ale na pewno nie dlatego, że tu jest unia, a tam jej nie ma.

      I tak właśnie, pan Cukiernik pisze prawdę, pisząc, że konkurencyjność firm UE spadnie ze wzrostem podatków i/lub zaciśnięciu metod ich pobierania.
      Nie spadnie tak, żeby trzeba było ewakuować się za morze śródziemne, ale spadnie…

      • Dziekuje serdecznie za merytoryczne pochlebstwa z pierwszego akapitu. Komputer zalaczla mi dzisiaj wnuczka.

        Panskie rozmienianie sie na drobne przy poszukiwaniu sprzyjajacych przyczyn rozwoju predsiebiorstwa moznaby skonkludowac w paru slowach: poniewaz tutaj (w Europie) sa odpowiedni ludzie. Niemal cala reszta (kapital, infrastruktura…) to tylko kwestia techniczna. No bo kto wypracowal ten kapital? Ludzie czy podatki (albo ich brak)? Kto zbudowal infrastrukture?
        Cofajac sie 1000 lat wstecz nic pan nie wytlumaczy, bo trzeba cofnac sie ponad 2000 lat.

        A skoro „(…) konkurencyjność firm UE spadnie ze wzrostem podatków i/lub zaciśnięciu metod ich pobierania” to, idac logicznym ciagiem, nalezaloby przypuszczac, ze owa konkurencyjnosc wzroslaby gdyby podatki byly mniejsze ewentualnie gdyby ich wogole nie bylo prawda? No to ja ponawiam pytanie dlaczego raje podatkowe zadnymi potegami nie sa skoro kapital moze tam w pare dni przyjechac (a wlasciwie juz jest bo czego jak czego ale bankow tam nie brakuje), infrastrukture zbudowac mozna w pare lat, wykwalifikowane kadry, skuszone zarobkiem, same przyjada a gdyby dostep do handlowych centrow i rynkow zbytu byl dzis takim istotnym czynnikiem hamujacym rozwoj, to nie bylibysmy zalewani produktami Made in China.

        • Widzę, że posty w których nikogo nie opierniczam, są zwyczajnie usuwane… toteż przykro mi Panie Archer…

          Już w pierwszym zdaniu, opowiada Pan głupoty.
          „sprzyjających przyczyn rozwoju” NIE MOŻNA skonkludować w paru słowach. Bo to jest właśnie, całe sedno sprawy!

          A u Pana, wszystko jest wspak. Właśnie LUDZIE są najmniej istotni, bo ludzie się mogą przemieszczać, ale już miejsca do życia dla tych ludzi nie. Autostrady nie. Wodociągi nie. Połączenia kolejowe nie. Nawet klimat, ma wpływ na to czy gdzieś się opłaca coś wybudować, czy nie.
          Na Arktyce nie może powstać fabryka samochodów, bo świat to nie gra komputerowa, w której stawiasz barrak gdzie chcesz, i póki masz złoto, to wychodzą Grunty.
          Kapitał właśnie NIE MOŻE, przyjechać z dnia na dzień.
          Infrastruktura właśnie NIE MOŻE przyjechać z dnia na dzień.

          I dlatego właśnie, przedsiębiorstwa, które potrzebują infrastruktury(np: fabryki samochodów), nie wyniosą się z Europy póki co. Ale proszę mi wierzyć, zrobią to. Za parę, paręnaście lat.
          Jak świat dogoni Europę i Amerykę do tego stopnia, żeby samochody, dało się tam produkować.
          (A dogania, bardzo szybko.)
          Proszę spojrzeć na przemysł tekstylny.
          CAŁY, się wyniósł z Europy i PŁ.Ameryki.
          I wyniósł się WŁAŚNIE dlatego, że reszta świata, dogoniła Europę we wszystkich mających znaczenie dla przemysłu tekstylnego „sprzyjających przyczynach rozwoju”
          Banki, jak Pan słusznie zauważył, również się wyniosły. Bo żeby postawić bank, potrzeba budynek, trochę prądu, i połączenie z internetem. Więc wszystkie inne „sprzyjające przyczyny rozwoju” których na Gibraltarze nie ma, nie są bankom potrzebne.

          I tak dalej i dalej i dalej…

          Kończąc:
          Tak! Konkurencyjność WZROŚNIE, jeśli obniżyć podatki.
          Ale konkurencyjność, NIE ZALEŻY TYLKO od podatków.
          Zależy od wszystkiego, o czym pisałem wcześniej!

          • No dobrze.
            Wiec usunmy z tej ukladanki ludzi (nie zastepujac ich marsjanami) i zobaczymy co zostanie.
            Przeciez piszac ze „swiat dogania” ma pan wlasnie na mysli ludzi, glownie Azjatow, moze latynosow, ktorzy od z gora 100 lat rzeczywiscie probuja ze zmiennym szczesciem dogonic bialego europejczyka.
            Autostrady i wodociagi nie buduja sie same. Potrzebni sa ludzie. Niech pan zwroci uwage na swietnie rozwinieta siec autostrad w krajach tak niesprzyjajacych ich budowie jak Austria czy Japonia. A w krajach rowninnych – jak Polska – gdzie az sie prosi aby w dwie dekady wybudowac ich z 10 tys kilometrow jakos za kazdym razem okazuje sie to miemozliwe. A gdyby zamiasz Polakow zyli tu Niemcy to, jak pan sadzi – bylyby autostrady czy nie?
            Wezmy Rosje. GNP per capita jest tam porownywalny z naszym a jednak poziom zycia – pomijajac oczywiscie Moskwe i inne prywatne rezydencje Putina – raczej marny. A teraz wywalmy stamtad Rosjan a wpuscmy Japonczykow. Przy tak bajecznych bogactwach naturalnych za pare dekad bylaby to nacja, gdzie polowa obywateli bylaby bogatsza od ksiecia Monaco.
            Oczywiscie nawet Japonczycy nie zagospodaruja Ksiezyca ani Arktyki. Przynajmniej na razie. Jdnak czlowiek i jego umiejetnosci to podstawowy, najistotniejszy, fundamentalny element tej ukladanki. Amerykanscy indianie przez 3 tysiace lat zdolali ledwie dobrze zaostrzyc patyk aby zabic bizona podczas gdy biali kolonizatorzy zza oceanu, podazajac swoja droga i budujac swoje daleko bardziej zaawansowane narzedzia, weszli tam jak noz w maslo.
            „Infrastruktura właśnie NIE MOŻE przyjechać z dnia na dzień.”
            Napisalem, ze potrzeba paru lat. Dla przemyslu to nie jest duzo. Gdyby zeropodatkowe warunki by Kajmanach byly tak dla businessu sprzyjajace, tzn. gdyby 0% podatkow rzeczywiscie wzmacnial przedsiebiorstwa tak, ze eliminowalyby one w ten sposob cala inna konkurencje, to juz dawno Kajmany bylyby jedna wielka fabryka. Jak Singapur.
            „Proszę spojrzeć na przemysł tekstylny.
            CAŁY, się wyniósł z Europy i PŁ.Ameryki”
            „I wyniósł się WŁAŚNIE dlatego, że reszta świata, dogoniła Europę we wszystkich mających znaczenie dla przemysłu tekstylnego „sprzyjających przyczynach rozwoju”
            Czy elektronika tez dlatego sie wyniosla bo swiat dogonil Europe/USA? Pan raczy zartowac. Gdyby nie Europejczycy i Amerykanie to Azjatycki swiat dalej liczylby na abakusach. Zarowno przemysl tekstylny jak elektronika ma to do siebie, ze latwo sie automatyzuje a do nadzorowania produkcji wystarczy rozumiejacy pismo obrazkowe neandertalczyk. Wystarczy wybudowac maszyne, ustawic ja w Chinach, pokazac operatorowi ktore z trzech guzikow naciskac w jakich okolicznosciach i juz mozna zacierac lapy bo strumien zielonych plynie na nasze konto a Chinole chwala sie w TV jacy sa nowoczesni. Gdyby nagle jutro bialy czlowiek sie stamtad wyniosl, pozostawiajac nawet cale to hardware ktore przez kilka dekad tam zainstalowal, to nie minie pokolenie, jak przesiada sie na powrot do ryksz.

          • Panie Archer. Co jest z Panem, i tym fałszem w pierwszym zdaniu.
            Znowu bierzesz Pan jakąś bzdurę, stawiasz ją Pan na czele, i na niej budujesz cały wywód.
            Proszę mnie nie zrozumieć źle, ja się z Pana nie nabijam, próbuje jedynie pokazać, że tak nie wolno, bo budowanie na fałszu, zawsze daje bzdury.

            Kiedy ja mówię „świat dogania” to WCALE I W OGÓLE nie mam na myśli ludzi. Ludzi, można nauczyć w Polszy, i wysłać na wyspy, czy do Chin, czy nawet na Arktyke. Ludzie się zawsze znajdą i do wszystkiego, jeśli tylko będzie odpowiedni incentive.
            I pewnie, że to ludzie rozwijają świat, ale nie rozwijają go równomiernie. Świat w niektórych miejscach jest rozwinięty lepiej, a w innych gorzej i właśnie o ten stan rzeczy chodzi. A nie o ludzi.

            I tak! nie żartuję. Elektronika się wyniosła z tego samego powodu, dla którego wyniosły się tekstylia. Tylko troszkę później. Do robienia elektroniki, również niczego nie potrzeba. Poza ludźmi, a tych, jak już powtarzam po raz setny, można importować!
            I elektronika się z Chin nie ruszy, bo jest jej tam lepiej. Wytwarza więcej, płaci mniejsze podatki, rządy nie wściubiają nosa w każdy zakamarek.

            Teraz pro po „Ludzi”
            Ludzie, są wszędzie tacy sami.
            To co Pan, uznaje za różnice między Polakami a Japończykami, to nie są różnice międzyludzkie. To są różnice między prawami panującymi w Polsce, a prawami panującymi w Japonii.
            Ludzie wychowują się w tych prawach, i nimi żyją do śmierci.

            Takim sposobem Europa rozwijała się kiedyś świetnie. Korwin ma dużo racji, gdy mówi, że jeszcze 100lat temu, biali ludzie rządzili światem. Właśnie dlatego, że prawa jakie obowiązywały, były rozwojowe. A teraz Europa stoi w miejscu. To co? Ludzie się zmienili? Nie, oczywiście że nie. PRAWA obowiązujące w Europie uległy zmianie. Tylko prawa. Biali jacy byli tacy są nadal.
            W tym miejscu, się zatrzymam, bo trzeba by tu wejść w psychologię społeczną. Może nawet filozofię. A na to nie ma ani czasu, ani miejsca.

            (aha, i tak na marginesie. Poza tematem.
            Z Rosją, i poziomem życia w Rosji, proszę ostrożnie, bo to nie jest takie proste. Rosja, w 2014 roku, miała coś ponad 10% długu publicznego w stosunku do PKB. I to w latach, w których połowa świata zaczęła Rosję pikietować.
            Polska, ma sama z siebie 60% jawnego długu lekko licząc.
            Także proszę ostrożnie z hasłami w stylu „Rosjanie mają poziom życia marny” bo nawet jeśli faktycznie są biedni, to przynajmniej nie są zadłużeni.)

          • „Ludzie, są wszędzie tacy sami.” pisze pan. A o poziomei zycia i stopniu ekonomicznego rozwoju decyduja – o ile dobrze rozumiem – prawa. Zgadza sie?
            A jezeli tak to, w swietle powyzszego, doprawdy trudno wyjasnic pokazana przez mnie pare dni temu sprzecznosc pomiedzy niezlym stopniem rozwoju skrepowanej socjalistycznymi prawami Europy a niedorozwojem najliberalniejszych panstw jak przykladowe Kajmany. No bo skoro „Ludzie, są wszędzie tacy sami” to oznacza nic innego jak Kajmanczycy sa tacy sami jak Japonczycy. Tak samo reaguja na te same ekonomiczne bodzce i tak samo chca miec silna gospodarke i chca zarobic. Coz wiec im przeszkadza „zaimportowac ludzi” czyli fachowcow, wybudowac – chocby na kredyt – infrastrukture a potem polozyc sie pod palma i co godzine sprawdzac przez iPhony inkrementacje swoich kont bankowych?
            „To co Pan, uznaje za różnice między Polakami a Japończykami, to nie są różnice międzyludzkie. To są różnice między prawami panującymi w Polsce, a prawami panującymi w Japonii.”
            Tak sie akurat sklada, ze znam troche Japonie (i Singapur) i zapewniam Pana, ze tamtejsi przedsiebiorcy – duzi albo mali – zasadniczo nie sa bardziej czy mniej skrepowani niz my. Zeby daleko przykladu nie szukac wysokosc podatku dochodowego od osob prawnych (tzw. Corporate Tax) wynosi tam 38% a u nas 18%. Sa tez oczywiscie roznice na korzysc Japonii. Suma sumarum wychodzi mniej wiecej na zero. Podobnie nie ma wiekszych roznic miedzy prawem gospodarczym w Polsce a innymi krajami unijnymi. Wszystko i tak jest standaryzowane wiec roznice, nawet jezeli sa, sa z roku na rok usuwane. Poziom zycia wciaz jest bardzo rozny.
            Dobrze ze pan wspomina o spolecznej psychologii (ja bym dodal jeszcze socjologie) bo tam wlasnie lezy klucz do zrozumienia dlaczego jedne narody spontanicznie i zgodnie rzucaja sie do roboty, produkuja wynalazki, patenty i tworza przemysl + miedzynarodowe korporacje a inne nie.
            I jeszcze raz powtarzam: jezeli w Chinach jest prezny przemysl tekstylny albo elektroniczny, to dzieje sie tak tylko dlatego, ze oplaci sie to bialemu czlowiekowi. Chinczykowi oczywiscie przy okazji rowniez, ale przede wszystkim bialemu czlowiekowi. Bez tego Chinczycy liczyliby do dzisiaj tak jak w czasach Konfucjusza. No niech mi pan pokaze chociaz jedna liczaca sie na swiecie chinska firme elektroniczna (Lenovo wykluczam, bo przez pierwsze 20 lat w calosci bazowalo wylacznie na zachodnich technologiach). Niech mi pan pokaze choc jeden chinski wynalazek z okresu, powiedzmy, ostatnich 200 lat, ktory wywrocilby do gory dnem jakis dzial nauki czy techniki.
            Co sie Rosji tyczy to ja nie pisalem o poziomie dlugu tylko o poziomie zycia. Jedno niewiele ma z drugim wspolnego. Jest cala masa Rosjan – ogromne miliony – ktorzy chetnie zamieniliby ta swoja niezadluzona Rosje na ktorys z zadluzonych krajow starej Unii albo na zadluzone po uszy USA. Zreszta inny przyklad: na przelomie lat ’80 – ’90 ubieglego wieki, podczas tzw. przemian ustrojowych, Polska obudzila sie w wolnym swiecie z rachunkiem dlugu wynoszacym ponad 40 mld. USD. W tym samym czasie Rumunia obudzila sie niezadluzona chocby na jeden cent. I jakos nagle wiecej namnozylo sie Rumunow w Polsce niz Polakow w Rumunii. Podobnie z Ruskimi, ktorych cale stada szwedaja sie po Europie w poszukiwaniu czarnej roboty, bo gro bajecznego dochodu z handlu paliwami pakowane jest tam w utrzymanie armii albo przechwytywane przez oligarchow a przecietny Iwanow musi glowkowac jak skolowac pare rubli na wieczornego jablcaka.

          • Ależ właśnie Europa nigdy nie była skrępowana. Nawet okres międzywojenny, był ogarnięty. Dopiero zimna wojna spieprzyła Europę.

            Trzeba pamiętać, że rozwój ma dwie wartości. Tępo rozwoju, oraz stan na dzień dzisiejszy. O tym drugim, lubimy zapominać…

          • Minelo troche czasu, bylem na urlopie i na teb czas wystawilem laptop do psiej budy.
            Proponuje zakonczyc ten watek.

    • Skąd pomysł, że to przez wysokie podatki żyje się w Europie lepiej? Pewnie też nigdy Pan nie słyszał, że prawie cała produkcja została przeniesiona z Europy do Chin i Indii, bo tam są niższe podatki. W Europie zostali tylko ci, którzy są za mali na ucieczkę, dostają zamówienia rządowe albo rząd im dopłaca ze względu na ochronę rynku. Ale i tak często płacą podatki w rajach podatkowych. O finansowaniu socjalu z kredytów też Pan nie słyszał? A o tym, że Europa szybciej się rozwinęła od innych części świata (patrz Pan, akurat wtedy jak podatki były niskie)?

      • „Za mali na ucieczke” pisze pan. Czyli ze duzi uciekli juz dawno. Do Chin i Indii rzecz jasna.

        Ciekawe, ciekawe.

        Bo pewnie przez niedopatrzenie tylko najwieksza fabryka samochodow Daimlera znajduje sie w Sindelfingen (Badenia-Wittembergia, Niemcy, zatrudnia ponad 30 tys ludzi) a BMW w Dingolfing (Bawaria, Niemcy, 22 tys zatrudnionych). A przyklady moznaby ciagnac do Grudnia. Pewnie ponad stumiliardowe obroty samej tylko europejskiej czesci Daimlera istnieja tylko dzieki zamowieniom rzadowym. Musze powiadomic paru moich kumpli, ktorzy w ostatnich latach pozamawiali sobie nowe merchole, ze od tej chwili sa rzadem albo ze rzad im doplacil. Jak czas pozwoli to napisze panu jakie zrobili miny.
        „(…) Europa szybciej się rozwinęła od innych części świata (patrz Pan, akurat wtedy jak podatki były niskie)?”
        Nieprawda. Bo gdy Europa w XVIII wieku wkraczala w okres industrialny, zaczynala sie bogacic a przedsiebiorcy placili podatki, to w tym samym czasie w Afryce czy Ameryce Poludniowej podatkow wogole nie znano. Nawet wiecej: owczesni Murzyni czy Indianie nie znali takiego pojecia.
        Wypadalo by wiec zweryfikowac klamliwe pogloski jakoby w wieku osiemnastym Francuzi, Anglicy czy Niemcy rozwijali sie szybciej niz Kongo Rownikowe.

        • „za mali na ucieczkę” to jest źle przedstawiony argument. Ale prawdziwy. Ja bym napisał „Ci co mogli, to uciekli”
          Fabryki samochodowe też uciekną jak tak dalej pójdzie. Proszę im tylko dać trochę czasu.
          A powód dla którego fabryka Daimera z Sindelfingen czy co to jest, nie uciekła, jest prozaiczny. Fabryki, nie można wziąć pod pachę, i przenieść do Chin. A maszynę do szycia na przykład, już można. Więc cały przemysł tekstylny się wyniósł.
          A Pan wymyśla z nieba jakieś szalone powody, dla których niby lepiej BMW w Europie, niż byłoby w Chinach.

      • To są mity, że cała produkcja przeniosła się do Chin i Indii. Patrząc na konkretne kraje, Niemcy są trzecim eksporterem świata, bez mała kwotowo dorównują znacznie większym USA, Francja jest na szóstym miejscu, Holandia na siódmym, UK na dziewiątym a Włochy na dziesiątym pod względem eksportu. Indie dopiero na 17-tym miejscu.
        Wielka czwórka eksporterów:
        China——————$2,252,000,000,000
        European Union—-$2,173,000,000,000
        United States——–$1,610,000,000,000
        Germany————–$1,547,000,000,000

        Większym problemem niż regulacje jak opisane wyżej (tworzone przecież w interesie silnych krajów – eksporterów takich jak Niemcy i Francja, już oni tam dbają o swój przemysł) dla zachodnioeuropejskich firm jest zapewne działalność szpiegowska NSA. I to może być wyjaśnieniem dlaczego kraje Europy zostały w tyle w wielu dziedzinach. Ani tu Intela, ani Google, ani Apple ani Nvidii, Della, HP, Samsunga…ostatnio nawet rodzynek – Nokia została przejęta. Co do Polski to my jesteśmy głównie dostawcą tanich robotników i nie ma się co oszukiwać że jest inaczej. Poza tym jeszcze odnośnie regulacji w płaceniu podatków to prawo w Polsce jest tak skonstruowane że duże zagraniczne firmy jak chcą to w łatwy sposób mogą w ogóle nie płacić tu podatków a więc zarabiają, transferują a tubylcy mają z tego trochę miejsc pracy. Ilość tanich robotników spragnionych zatrudnienia po rozszerzeniu EWG na wschód jest tak wielka, że firmy przed ulokowaniem gdzieś w tych krajach produkcji żądają miejsca w strefie ekonomicznej, dopłat na zagospodarowanie, uzbrojonych działek za symboliczną złotówkę i wtedy może, może ale nie obiecują bo inne kraje też im składają świetne oferty. Prasa często pisze o wyścigu między Polską, Czechami czy Węgrami o jakaś fabrykę. Dywan rozłożony, wszyscy się kłaniają w pas, dopłaty, zwolnienia z podatków a chętnych na uruchamianie produkcji wcale nie ma dużo. To są realia czasów dzisiejszych. Świat, zwłaszcza ten zachodni, dusi się od nadprodukcji. Problemem nie jest wysokość podatków, tanie ręce (to można załatwić tu czy tam, w taki czy inny sposób) ale JAKOŚĆ I UNIKALNOŚĆ PRODUKTÓW które są oferowane. Kto ma unikalny, dobry produkt, często zaawansowany technologicznie (choć niekoniecznie, może to być też artystycznie zaprojektowana i wykonana torebka jak u Louisa Vuittona, gra komputerowa z dobrą fabułą, dobrej jakości szynka) na który jest popyt ten zarabia a kto nie ma ten powinien stworzyć inteligentne prawo które będzie promować firmy-eksporterów (eksport = konkurencyjny produkt na światowym poziomie, dlatego warto wspierać eksporterów przepisami prawa). W sumie to są jeszcze usługi, wydobycie surowców, rolnictwo ale pierwsza liga krajów to te które mają światowe marki i tego się jeszcze nie dorobiliśmy, coś nie gra w naszej gospodarce, prawie i trzeba by dojść co i to wyregulować. Na pewno nie są to same podatki…

        • Tylko z tego wielkiego wzrostu eksportu wielkich eksportujących krajów nie mają nic ich obywatele, ani ich siła nabywcza na własnym rynku ;)

    • Moim zdaniem problem jest nieco szerszy.
      Kasowane przez państwa UE nowe podatki wylądują jako przychody w budżetach unijnych członków, ale zaraz potem zostaną użyte na spłatę niespłacalnego zadłużenia oraz, w razie potrzeby, na ratowanie banków typu too big to fail, zamiast przysłużyć się europejskim obywatelom i infrastrukturze ich państw.
      Zasilą w ten sposób w sposób bezpośredni globalny sektor finansowy.

      Im będą wyższe, tym lepiej dla światowej finansiery.

      To dla banków znacznie korzystniejsze rozwiązanie, niż uzyskiwanie dochodów z podziału zysków. Nie wszystkie dochody z zysków wpływają przecież do sektora finansowego, ale także do inwestorów spoza niego. Natomiast odsetki i bail outy w całości ;) Wysokie podatki zapewnią jednak znacznie mniejsze zyski netto do podziału albo wygenerują nawet straty, więc banki nie będą musiały dzielić się nimi z inwestorami spoza sektora finansów.

      • Proszę państwa, oto Miś(tak naprawdę, to nie żaden Miś, ale pan Archer powiedział, że nieMiś to Miś więc pan Mecenas ma quotation na podstawie którego stwierdza, że to Miś jak nic)

        I teraz mamy podział skóry na niedź… MISIU!
        Misia się najpierwej weźmie i oprawi, skórę wypcha, i sprzeda jakiemuś przedstawicielowi „globalnej finansiery” bo ten sobie z chęcią powiesi Misia nad kominkiem.
        Misiowe mięsko, nie jest jakoś super wartościowe. Zwłaszcza, że niedźwiedzina jest bardzo Rosyjska, w Polszy zbytu nie będzie, więc można oddać za frajer… Albo sprzeniewierzyć. I wszystko będzie cacy!
        Eksperci od Misiów, wszystko w ładne słówka poubierają. Skomplikuje się język, coby brzmieć wiarygodnie. Tych co gadają co innego, się wyśmieje, oleje, albo zaszczuje.
        A wszystko to tylko po to, żeby wyjść na znawce w internetach…
        (ciekawe, do czego byliby zdolni ludzie, gdyby chodziło o pieniądze)

        A to nie żaden Miś, tylko zwykła krowa.

        • Na jakich fałszywych fundamentach? Są nimi moje zdanie i wywody? :D

          Widocznie nie zdajesz sobie sprawy z tego, co dzieje się w UE.
          W ramach każdego postępowania upadłościowego, a z nim mamy w tej chwili do czynienia w przypadku nadmiernego zadłużenia państw europejskich, istnieje konkretna ranga wierzycieli. Banki stoją w tej hierarchii najwyżej.
          Dlatego to one dostaną w pierwszej kolejności wydawane z budżetu pieniądze.

          »Nie masz Pan pojęcia, do czego te pieniądze zostaną użyte.«
          Ja twierdzę, że mam takie pojęcie i próbuję jasno wyjaśnić dlaczego.
          Jeśli Ty wiesz lepiej, to jestem bardzo ciekawy.

          PS
          I proszę mnie nie tytułować »Panem«, gdyż to w sytuacji internetowej anonimowości oraz Twojej wobec mnie arogancji jedynie groteska albo wyraz podświadomego respektu
          Wystarczy, jeśli już w ogóle konieczne, tykanie od dużej litery :D

          • Fałszywych fundamentach, to jest wedle tej kolejności:
            Na początku postu, pisze Pan „coś”. Jakiś argument.
            I na tym argumencie, buduje Pan całą pozostałą część swojego wywodu. Ale to bez sensu, bo fundament, jest bzdurny.
            Dokładnie tak, jak w poście poprzednim.
            Pisze Pan, że nowe podatki, zostaną użyte do spłacania jakiegoś tam zadłużenia… A to jest bzdura, bo nie ma Pan pojęcia gdzie trafią te pieniądze. Nikt nie wie gdzie one trafią. Jeszcze ustawa CCCTB dobrze nie weszła w życie, a Pan twierdzi, że wie gdzie wyląduje surplus.

            Surplus trafi do budżetu i tyle. To co się potem z tą kasą stanie, póki co, nie wie nikt. I banki mogą sobie być pierwsze w kolejce po te pieniądze, mogą sobie być ostatnie. To nie zmienia faktu, że czy do banków trafią, czy nie, póki co nie jest wiadomo.
            A Pan Z GÓRY ZAKŁADA, że bam! do banków i koniec. bzdura.

          • To jest bełkot z Twojej strony.
            Surplus oznacza zysk, nie przychód.
            Ja piszę o redystrybucji przychodów, nie zysków, o których w tym przypadku nie może być mowy.

            Wobec Twojego powyższego postu, rezygnuję z dalszej dyskusji.

          • Surplus, oznacza nadwyżkę, nie zysk. Czyli ponad to, co do tej pory.
            Ja nie wiem, o czym Pan sobie tam wypisywał, ale ten cały artykuł, jest właśnie o tym. O tym, że wprowadzą nowe prawo uszczelniające. A to wytworzy nadwyżkę.

  2. Dlatego powinniśmy jak najszybciej znieść podatki dochodowe PIT i CIT, zniszczyć dokumentacje, zwolnić urzędników, którzy się tym zajmowali, wysadzić budynki US, ruiny posypać solą, żeby w tym miejscu nic nie wyrosło. I jak Unia będzie coś chciała harmonizować powiedzieć, „sorry już za późno, teraz to nie można już tego przywrócić”.

    • Podatki dochodowe należy znieść , bo jest to niesprawiedliwe karanie za zaradność. Ustanowić dla firm jakiś podatek od działalności i tyle.
      Połowa urzędników nadaje się do wywalenia. Podobnie jak należy zmniejszyć liczbę posłów o połowę. Senat zlikwidować.
      Bruksela to obłuda. Pan Juncker kiedy był premierem Luksemburga do podatek od dochodu firm był w Luksemburgu 2%.
      A teraz ten sam człowiek chce by firmy w UE płaciły większe podatki. Już go swoje szpony dopadł szmal, zdrada płynie z ust – słowa piosenki ciągle aktualne…

      Jak UE będzie na dal tak „uszczelniać” to prawie wszystkie firmy uciekną choćby do Australii , gdzie ludzi zaradnych traktuje się z szacunkiem, a nie wyciska jak cytrynę.

  3. Widać zależy im żeby jeszcze więcej produkcji było wyprowadzanej do państw spoza UE.

Comments are closed.