Reżimowe szalupy

Platforma fortelu się chwyta. W błyskawicznym tempie powstają dwa ugrupowania, które mają uratować władzę dla PO. Pierwsze, aby zebrać głosy od lemingów wolnościowych, a drugie – od lemingów równościowych.

Partia władzy traci grunt pod nogami i wykazuje znamiona paniki. Działacze są podzieleni, czy współpracować z przegranym prezydentem, czy odwrócić się od niego, aby nie pociągnął partii na dno. Jednocześnie po emigracji Donalda Tuska brakuje w niej lidera, który odwróciłby niekorzystne trendy. Bo przecież nie jest takim liderem Ewa Kopacz czy Grzegorz Schetyna. Najmocniejszą (osobowościowo) postacią w środowisku jest Radosław Sikorski, ale pod względem kontaktu ze światem zewnętrznym przypomina on bardzo Bronisława Komorowskiego. Dlatego sztabowcy przygotowali plan awaryjny.

Reżimowi buntownicy

PO już nigdy nie będzie rządzić samodzielnie, a skonstruowanie koalicji w obecnej sytuacji politycznej może okazać się zadaniem graniczącym z cudem. Dlatego zdecydowano się na starą zagrywkę – skonstruowania z pozoru zbuntowanych tworów, które będą grały pod Platformę. Taką rolę odegrał swego czasu Janusz Palikot, który skutecznie zgarnął głosy SLD i był cichym koalicjantem rządu.

Teraz trwa desperacka próba skanalizowania elektoratu antysystemowego i lewackiego. W przypadku tego pierwszego chodzi przede wszystkim o wolnorynkowców, którzy głosowali na Korwina i Kukiza. Dlatego powstaje ugrupowanie, które ma być rzekomo wolnościową alternatywą – Nowoczesna.pl. Stowarzyszenie ma lewicowo-libertariański program, natomiast w roli buntowników występują gwiazdy Unii Wolności – Leszek Balcerowicz, Władysław Frasyniuk oraz ekonomista głównego nurtu Ryszard Petru, bardzo mocno wspierający w ostatniej kampanii eks-prezydenta Komorowskiego.

Czy ten szyty grubymi nićmi fortel ma szansę powodzenia? Po części na pewno tak, zwłaszcza wśród pokolenia, które urodziło się po 1990 roku i nie pamięta, co to Unia Wolności. – Wielu moich znajomych szuka czegoś po PO, więc liczba zainteresowanych rośnie – mówi Wojtek, dziennikarz jednej ze śląskich stacji radiowych.

Popularności nowej formacji może przysporzyć zwłaszcza osoba Leszka Balcerowicza. Były wicepremier, minister finansów i szef Narodowego Banku Polskiego jest głośnym krytykiem obecnej władzy. Bardzo mocno starł się swego czasu z Jackiem Rostowskim przy zrealizowanym projekcie kradzieży oszczędności Polaków przez ZUS.

Balcerowicz osiąga też spore sukcesy wśród zafascynowanej nim młodzieży. Aby ją zagospodarować, utworzył swój think-tank Forum Obywatelskiego Rozwoju. Ostatnio FOR atakował kandydata PiS w wyborach prezydenckich Andrzeja Dudę oraz otwarcie wspierał kandydata Platformy.

Propozycja dla libertarian

FOR stara się stworzyć środowisko libertarian w stylu yuppies. Często powołuje się na Miltona Friedmana, Ludwika von Misesa czy Fryderyka Augusta von Hayeka, przez co znajduje sympatyków wśród młodych, dla których głównym celem w życiu jest dobrobyt, dobra zabawa i pieniądz. Organizuje też Zjazd Wolnościowy im. M. Friedmana wspólnie z libertarianami z Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości, założonej przez środowisko KoLibra.

Wolnościowe lemingi lgną do Balcerowicza, bo dla nich jest mniej obciachowy niż Korwin. Ideologicznie jest to środowisko, które organizuje wykłady np. Toma Palmera z Instytutu Katona, aktywnego działacza gejowskiego. Ponadto z Balcerowiczem warto się pokazywać, bo jest on doceniany także przez Amerykanów. W 2014 roku otrzymał on za całokształt Nagrodę im. Miltona Friedmana, przyznaną przez ATLAS Foundation w Waszyngtonie.

Dlatego inicjatywa Nowoczesna.pl może mieć powodzenie wśród młodych ludzi. Program ugrupowania to w skrócie Polska bez wartości. Nowoczesność, otwartość, różnorodność, wolność osobista – typowe postulaty lewicowo-libertariańskie. W kwestiach gospodarczych – wolny rynek, ograniczenie wpływów związków zawodowych, państwo minimum, płatna służba zdrowia, nowe miejsca pracy dla młodych – mieszanka pobożnych życzeń i populizmu.

Brzmi atrakcyjnie, ale czy wiarygodnie? Leszek Balcerowicz miał wiele okazji, aby wdrożyć owe założenia w życie. W latach dziewięćdziesiątych, zgodnie z całym środowiskiem Unii Wolności, nie chciał jednak budowy państwa-minimum, lecz zdecydował się na przekształcenie PRL w klasyczne europejskie socjalne państwo dobrobytu.

Ryszard Petru jest z kolei typowym przedstawicielem lobby finansowego. Należał do Unii Wolności. Pracował w Banku Światowym i w kilku rodzimych bankach. Chwali się, że jest współautorem jednego z największych, obok Programu Powszechnej Prywatyzacji, finansowych przekrętów III RP – systemu emerytalnego i rzekomej reformy finansów publicznych państwa. Jaki to system i jaka reforma – każdy widzi.

Propozycja dla lewaków

Lewicowcy, którzy zawiedli się zarówno na Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jak i wszelkich popłuczynach po Palikocie, także mogą wnieść do wspólnego worka kilka procent głosów, oczywiście teoretycznie. Właśnie dla nich powstaje Wolność i Równość – ugrupowanie profesorskie, gromadzące antyklerykałów i postępowców pierwszego sortu: Magdalenę Środę, Jana Hartmana, Kazimierza Kika i Genowefę Grabowską.

Magdaleny Środy – wroga Kościoła, feministki i entuzjastki gender – przedstawiać nie trzeba. Jan Hartman to filozof z UJ, zwolennik kazirodztwa (uczelnia odcięła się od jego poglądu) i od 2010 roku wiceprezes żydomasońskiej loży B’nai B’rith Polin, w której działał także inny z profesorów filozofii UJ, Jan Woleński, czy Sergiusz Kowalski, założyciel stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita.

Spośród tego towarzystwa więcej doświadczenia politycznego ma Kazimierz Kik. Przez 20 lat należał do PZPR, był aktywnym działaczem Związku Młodzieży Socjalistycznej. Należał także do Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a od 2007 roku zasilił komitet honorowy Platformy Obywatelskiej, aby potem znów wrócić do SLD. Jeszcze bardziej utytułowana jest Genowefa Grabowska, która była senatorem i europosłanką z ramienia lewicy.

Ugrupowaniu kibicuje „Gazeta Wyborcza”, która entuzjastycznie podchodzi do każdej partii o charakterze lewackim i antyklerykalnym. Szczególne zadanie widzi więc dla Kazimierza Kika, który twierdzi, że nowej partii potrzebują najbardziej katolicy, bo elektorat socjalny to dzieci tych, którzy słuchają Radia Maryja. Ale innym działaczom tego typu poglądy nie bardzo się podobają, bo są zbyt „tradycjonalistyczne”.

Czy nowa inicjatywa odniesie sukces? Wydaje się, że nie, ponieważ lewicowość jest w Polsce na wymarciu. Po 25 latach dominacji postkomuny w życiu publicznym złota era lewicy zaczyna się mieć ku schyłkowi. Ongiś partie władzy, odwołujące się w jakiejś części swoich postulatów do marksizmu, należą dziś do ugrupowań marginalnych, które być może znikną na dobre ze sceny politycznej już podczas najbliższych wyborów. Czego Polsce z całego serca życzę.

Comments are closed.