Jak Niemcy kiwają Polaków

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMimo że to Niemcy są znacznie większym trucicielem w energetyce, działania rządu PO-PSL (głównie brak prywatyzacji) powodują, że to w Polsce zamyka się kopalnie wydobywające węgiel kamienny, a w Niemczech buduje kilka nowych elektrowni opalanych węglem.

– Żonglują statystyką, biorą pod uwagę wygodny dla siebie udział procentowy różnego rodzaju paliw w energetyce. Ale jeśli patrzeć przez pryzmat wartości bezwzględnych, to Niemcy spalają 170 mln ton węgla brunatnego, znacznie więcej także per capita niż Polacy – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Mariusz-Orion Jędrysek, kierownik Zakładu Geologii Stosowanej i Geochemii na Uniwersytecie Wrocławskim, poseł PiS.

„Niemcy mogą, a Polacy nie mogą. Taka tam filozofia Kalego, a więc Kali i jego pobratymcy przestaną korzystać ze złóż kopalin, które natura im tak szczodrze dała i zaczną budować wiatraki (niemieckie), fotovoltaikę (chińskie i niemieckie) albo co najlepsze elektrownie ATOMOWE (tym razem francuskie).Wtedy Kali i jego ziomale wyprodukują energię trzy razy drożej i wszystko będzie nieopłacalne. Nie będą już eksportować ani bananów, ani krów, ani nawet chrustu na opał! I o to chodziło!” – skomentował na Facebooku Tomasz Skóra, prywatny przedsiębiorca z branży górniczej.

Tymczasem 5 października odbyła się pierwsza z zapowiadanych górniczych demonstracji w proteście przeciwko działaniom rządu PO-PSL, który złamał umowę społeczną ze stycznia br. dotyczącą ratowania Kompanii Węglowej. W pikiecie przed kopalnią „Brzeszcze” w Brzeszczach udział wzięło prawie 10 tys. osób. Kolejna manifestacja górników odbędzie się w Rudzie Śląskiej 13 października.

Fot. T.Cukiernik