REKLAMA

Zarządzeniem dyrektora I Programu Polskiego Radia, Kamila Dąbrowy, od kilkunastu dni puszczany był w tym programie co godzina, na przemian, hymn Polski i melodia uchodząca za nieformalny hymn Unii Europejskiej, co zabiera cenny czas antenowy radia publicznego, finansowanego przez podatników. Uzasadnieniem tej skandalicznej akcji było rzekome „zagrożenie wolności mediów w Polsce”, co w swym oświadczeniu podkreślał wspomniany Dąbrowa. O ile wiem, żadna prokuratura nie wszczęła w Polsce postępowania w sprawie zagrożenia wolności mediów w Polsce. Opinia wspomnianego Dąbrowy była więc prywatną opinią urzędnika państwowego.

Polskie Radio może prezentować opinie obywateli – ale dyrekcja Polskiego Radia nie może uzurpować sobie prawa do wyrażania zróżnicowanych przecież opinii swych słuchaczy! Do szerzenia swej prywatnej opinii wspomniany Dąbrowa wykorzystał Radio Publiczne; wolno domniemywać, że czynił to w obronie własnej posady i posad kolesiów, obawiających się utraty posad wskutek zapowiedzianych, legalnych zmian w prawie medialnym.

REKLAMA

Czas antenowy kosztuje. Zsumowanie czasu antenowego, poświęconego na wygrywanie co godzina a to „Mazurka Dąbrowskiego”, a to „Ody do radości” przez kilkanaście dni i policzenie go po cenach reklamy obowiązujących w Polskim Radiu daje pokaźną kwotę, którą wspomniany Dąbrowa przeznaczał na swą prywatę, na obronę swej własnej posady i posad kolesiów będących w podobnej do niego sytuacji. Polskie Radio nie jest partią polityczną i włączanie się jego urzędników w polityczne akcje jest – moim zdaniem – poważnym naruszeniem prawa, dodatkowo obciążającym wspomnianego Dąbrowę.

W związku z powyższym wnoszę o wszczęcie postępowania prokuratorskiego w celu ustalenia, na jak wielkie straty finansowe naraził wspomniany Dąbrowa Polskie Radio i czy jest to tylko nadużycie obowiązków służbowych spowodowane prywatą, czy zarazem kradzież pieniędzy publicznych.

REKLAMA