Europarlament chce, by roboty płaciły… ubezpieczenie socjalne!

robot2Europarlament przygotował projekt raportu, który zakłada uznanie robotów za „elektroniczne osoby” i zobowiązanie ich właścicieli do płacenia za nie… składek ubezpieczeniowych.

Socjalistyczni eurokraci – nawiązując do nieprawdziwej teorii luddystów sprzed dwóch wieków – uważają, że roboty spowodują bezrobocie, a tym samym problemy systemów socjalnych. Dlatego Parlament Europejski chce wymusić na Komisji Europejskiej, by ta wprowadziła dla firm konieczność rejestracji wszystkich robotów u odpowiednich władz oraz nakazała im deklarowanie, jakie dzięki automatyzacji poczyniły oszczędności na wydatkach socjalnych, by te kwoty… opodatkować.

Aby chronić przed bezrobociem, europarlamentarzyści proponują ustanowienie podstawowego dochodu oraz gwarantowanego programu socjalnego. Ponadto kontakt pomiędzy robotami a ludźmi miały być dokładnie uregulowany, zabezpieczając tym drugim „bezpieczeństwo, prywatność, integralność, godność i autonomię”. Miałby powstać też kodeks moralny dla robotów, w którym miałoby być napisane, że roboty nie mogą krzywdzić ludzi i zawsze mają słuchać swojego konstruktora.

Raport PE został podpisany przez Mady Delvaux, socjalistyczną europosłankę z Luksemburga. Na szczęście nawet jeśli dokument zostanie przegłosowany, to nie stanie się obowiązującym prawem, a jedynie niewiążącym zaleceniem, gdyż jak na razie PE nie ma inicjatywy ustawodawczej.

Źródło: money.cnn.com

11 KOMENTARZE

  1. Tak naprawdę chodzi o to, żeby karać firmy wykorzystujące roboty zamiast ludzi. Podobnie, jak opłata reprodukcyjna od urządzeń audio-video.

    Czyli firmy nie zatrudniające ludzi będą musiały opłacać tych, którzy nie będą chcieli pracować. Taką bzdurę mógł wymyślić tylko ktoś bez mózgu albo złodziej …

    • Taki motyw zdaje się jest już chyba w Australii także trochę więcej kreatywności.

  2. Nie ma się wbrew pozorom z czego śmiać. To jeden z bardzo nielicznych sensownych pomysłów eurokratów. Tak naprawdę problemy z bezrobociem na poważnie zaczęły się po I wojnie światowej. Gdy wielkie i średnie firmy były już potężnie zainwestowane w maszyny. A sytuacja na rynkach pracy świata zaczęła się załamywać w momencie gdy krzywa produkcji na wykresie pnąc się w górę, przecięła się z krzywą przepracowanych roboczogodzin ludzi , tak krzywa nieustannie idzie w dół. Do tego doszły na dodatek mikroprocesory zabierając miliard miejsc pracy. A jak obecnie widać strategia ożywiania gospodarek na kredyty finansujące wydatki państwowe i prywatne działa na krótką metę (co oczywiste, bo w pewnym momencie nadchodzi czas spłat i balanga się kończy). Dla zainteresowanych tematem zabierania pracy ludziom przez maszyny i roboty polecam na you tube filmik Zeitgeist: Awakening.

    • Tak, to nie jest głupi pomysł. To jest KRETYŃSKI pomysł! Jak można karać za wprowadzanie postępu? Jeśli w jakikolwiek sposób mamy rekompensować ludziom brak pracy spowodowany postępem, to jedynym sensownym rozwiązaniem jest tzw. dochód podstawowy.

      • Większość dużych firm w starej części uni, czy w USA, czy w Japonii płaci spore podatki rzędu 30 a nawet 40 % , to rzeczywiście nie pójdą na ten układ żeby ich majątek produkcyjny był dodatkowo obciążony podatkami. Ale większość krajów drugiego i trzeciego sortu która przyciągała jakiekolwiek inwestycje zachętą niskich podatków od firm jest fatalnej sytuacji bo ma duże obciążenia emerytalne i inne , a w żaden sposób nie jest w stanie z wpływów podatkowych pokryć różnych wydatków. Dusi się więc w takich krajach bida pracowników ogromnymi narzutami na płace. Co jest drogą donikąd. Nie no faktycznie te obciążenie socjalne automatów i robotów skomplikuje tylko system podatkowy i narobi zamętu a firmy światowe na terenie krajów peryferyjnych i tak będą to obchodzić. Więc dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie dochodu gwarantowanego. Ale wadą tego rozwiązania z punktu widzenia urzędasów jest kasacja większości tego towarzystwa. Więc biurokarcja będzie się bronić przed tym rękami i nogami. Ponadto na dochodzie gwarantowanym by byli stratni wszyscy z „nabytymi” prawami do uprzewilejowanych emerytur. Bo ich dola by była niższa niż taka uprzewilejowana emerytura. Tak że dochód gwarantowany będzie można wprowadzać dopiero w obliczu poważnych perturbacji w dochodowo – wydatkowych państw . Bo inaczej jest zbyt wiele grup nacisku żyjących z wyzysku podatkowego biednych grup płacących podatki. Pracy ubywa, a wydatków emerytalnych przybywa bo ludzie nie chcą mieć dzieci z braku pracy dla nich. Więc teoretycznie założenie eurokratów ma objawy sensu. Ale nie znając nawet szczegółów to można być pewnym że biurokraci nakomplikują , korporacje się wywiną , a ludzie i tak niewiele z tego zobaczą.

    • Tak naprawdę problemy z bezrobociem na poważnie zaczęły się po I wojnie światowej.

      Skoro w XIX wieku nie było zasiłków i bezpłatnych ubezpieczeń zdrowotnych, to jaki byłby sens rejestrować się jako bezrobotny, nawet gdyby istniała taka możliwość? I do jakiej kategorii z dzisiejszego punktu widzenia zaliczyłbyś człowieka pracującego w XIX wieku np. za wyżywienie i miejsce do spania, biorąc pod uwagę fakt, że dziś obowiązuje zakaz pracy najemnej za takie wynagrodzenie: do kategorii „bezrobotnego” czy „pracującego”?

      Gdy wielkie i średnie firmy były już potężnie zainwestowane w maszyny. A sytuacja na rynkach pracy świata zaczęła się załamywać w momencie gdy krzywa produkcji na wykresie pnąc się w górę, przecięła się z krzywą przepracowanych roboczogodzin ludzi , tak krzywa nieustannie idzie w dół.

      Spadek liczby roboczo-godzin przypadających na jednego zatrudnionego nie ma nic wspólnego z tzw. bezrobociem.

      Liczba przepracowanych godzin ogółem w mln podzielona przez liczbę mieszkańców w tys. w 2015 r. (dane The Conference Board):

      59 038 mln godz. : 80 854 tys. mieszkańców = 730,2 godz. / capita … Niemcy
      32 614 mln godz. : 38 562 tys. mieszkańców = 845,8 godz. / capita … Polska

      Odsetek zatrudnionych w wieku 15-64 lat w 2015 r. (dane Eurostatu):

      74,0 % … Niemcy
      62,9 % … Polska

      Wskaźnik bezrobocia w 2015 r. (dane Eurostatu):

      4,6 % … Niemcy (najniższe bezrobocie od połowy lat 70.)
      7,6 % … Polska

      Jak widać wg The Conference Board w 2015 r. Polacy pracowali (845,8 godz. /capita) w przeliczeniu na mieszkańca o 15,8 % więcej niż Niemcy (730,2 godz. /capita), a gdyby od liczby mieszkańców w Polsce (38 562 tys.) odjąć te 2,5 mln osób przebywających na „emigracji czasowej”, to liczba godzin pracy na mieszkańca w Polsce byłby jeszcze wyższa w stosunku do Niemiec. Stąd wydawałoby się, że pracy w Niemczech jest „znacznie mniej” niż w Polsce, ale to właśnie w Niemczech odsetek zatrudnionych jest znacznie wyższy niż w Polsce. To jak sądzę pokazuje, że krótszy czas pracy nie ma nic wspólnego z ewentualnym wzrostem bezrobocia.

      Do tego doszły na dodatek mikroprocesory zabierając miliard miejsc pracy.

      Skoro sam procesor „zabrał” miliardy miejsc pracy, to ile miejsc pracy „zabrały” wszystkie maszyny ogółem? Kosiarka do trawy zastępuje kilka osób z kosą, a dźwig kilkuset (?) osiłków. Do wykonania takiej samej pracy jaką obecnie wykonują maszyny ogółem trzeba by zatrudnić setki miliardów ludzi, jeśli nie biliony, ale na ziemi żyje tylko 4 mld ludzi w wieku produkcyjnym. Stąd ktoś, kto uznaje, że maszyna „odbiera” ludziom pracę dochodzi do wniosku, że 4 mld ludzi pozbawiono setek, jeśli nie bilionów miejsc pracy. Skoro 4 mld ludzi odebrano bilion miejsc pracy, to dlaczego nie można im odebrać 2 bilionów, 3 albo 10?

      • Tego że nastąpiło przecięcie krzywych produkcji i przepracowanych roboczogodzin to chyba jednak obalić się nie da. Może przykłady , akurat z mojej branży. Jak słyszałem z opowieści to jeszcze w latach pięćdziesiątych budownictwo na wsi i w małych miasteczkach polegało na tym że zwoziło się glinę i kłody na plac budowy. Samo to zwiezienie drewna z lasu , nie mówiąc o ręcznym wydobyciu gliny i jej zwózce to była masa pracy. Następnie formowało się cegły i je dopiero wypalało w piecach polowych. Kłody drewna obrabiało się toporami ciesielskimi i rozpiłowywało ręcznie. Dachówki betonowe kupowało się u rejonowego wytwórcy gdzie to też wszystko było robione ręcznie. Teraz proszę telefon i cegły nawet tego samego dnia wyładują HDS-em. Na tarcicę trzeba poczekać, ale nie zawsze bo są systemy jak timber frame gdzie są znormalizowane elementy i za 2-3 dni dowożą i to suche. Ba nawet taka zwózka drewna z lasu to obecnie moment, telefon , umówienie i pokrojenie i załadowanie z dowozem i wyładunkiem kłód to 1.5-2 godziny 1-ej osoby uzbrojonej w odpowiedni sprzęt. A ja jeszcze pamiętam jak zwoziło się kłody ludzmi i ciągnikiem , to 4 osóby nie zwiozły tyle przez cały dzień co teraz jedna przez te nawet 2 godziny. Co do technologi w budownictwie to akurat w Polsce jest straszne zacofanie gdyż ogromne nierejestrowane bezrobocie powoduje że ekipa 4-5 osób robi w szarej strefie 4-6 miesięcy stan surowy z dachem za 25.000 – 30.000 zł , to ile wychodzą na łebka nawet jak mają ze dwie budowy (a nie zawsze mają). A w technologi nawet timber frame przy zastosowaniu znormalizowanych produktów bo budowy norma amerykańska przewiduje 2 osoby do 1500 stóp kwadratowych (135m2) pod klucz przy wykonaniu przez 2 osoby. I nawet miałem takie wyniki przy częściowym wykorzystaniu znormalizowanych produktów. A już za granicą hitem jest technologia SIP, skorupa niewielkiego domu to 1 dzień w 2-ie osoby. Albo wykorzystuje się choćby do samych dachów , na czym miałem nieprzyjemność się sam przekonać że postęp techniczny zabiera realnie pracę. Proszę bardzo 4 osoby i 12 dachów w jeden dzień za pomocą odpwiedniej techniki , sprefabrykowane przez maszynę panelizującą połacie złączone zawiasami w kalenicy podawane z naczep przez mobilny dzwig. Tylko pomalować od wewnątrz płytę włókno-gipsową a od zewnątrz położyć dachówkę, bo reszta wraz ze wstawionymi oknami dachowymi już gotowa. A jak naiwny fatygowałem siebie i pomocnika 1500 km , na dodatek wyładowany narzedziami. Zostało mi tylko na miejscu skoczyć na paśnik przysklepowy bo albo jedzenie albo paliwo na powrót. Bo zaproponowali mi następne 2 dni w tygodniu za 2 tygodnie. Więc jak postęp pracy nie zabiera jak zabiera. Metodami z PL to budowa tych 12 dachów to trwałaby w 4 osoby na gotowo jakieś z 6 miesięcy lekko uwzgledniając powtarzalnośc. A co bezrobocia w XIX w. i wczesniej to niewiem nie żyłem w tamtych czasach. Fakt jest taki że pradziadek podpisując się xxx dostał z miejsca stałą robotę Ruhrgebiet oraz nowe mieszkanie zakładowe do tego Jak zaczęło pracy brakować bo nie było już produkcji dla wojska to zaczęły się kwasy i wyganianie przybyszów, to co obecnie względem Polaków w UK. A po za tym rozpatrując czasy poniżej XIX wieku trzeba uwzględnić że to był system działający na zasadzie gospodarki socjalistycznej jak np. w PRL. De facto ludzie nieraz nie mieli realnego zajęcia ale byli przypisani do folwarku czy do jakiegoś domu posiadaczy jako służba . I żyli biednie ale stabilnie. A teraz problemem jest skrajna racjonalizacja skutkująca eksplozją prekariatu żyjącego przez znaczną część roku z niczego. Teraz też się ludzie nie rejestrują jak np. w PL bo po co i tak zasiłku nie ma. Ale nie mogą liczyć nawet na pokój w czworakach i przydział mąki i ziemniaków na zimę jak w folwarkach. Czy nawet na 20-30 $ pensji jak w PRL zajmując często zbyteczne stanowiska (ale chleb kosztował 5 centów).

  3. Wydaje mi się
    ,że komisja powinna zaproponować powrót do kamienia łupanego. Prawdopodobnie bezrobocie by zniknęło.

  4. Głupota PE sięgnęła zenitu. Czyli że jak? Kiedy roboty będą wystarczająco zaawansowane technologicznie i niektóre firmy będą ich „zatrudniać” zamiast żywych ludzi to i tak będą musieli płacić składki do ZUS?! Czyli i tak zapłacą kolejny podatek. To mogli wymyślić tylko socjalistyczni złodzieje w Brukseli.
    Nic dziwnego,że Wielka Brytania postanowiła odejść z tego towarzystwa.
    Już nikt Brytyjczykom nie będzie narzucał głupich pomysłów.
    Doczekaliśmy się realizacji „na żywo” Ministerstwa Głupich Kroków z Monthy Pythona :)

Comments are closed.