Kuriozalna sprawa. Były wiceminister spraw wewnętrznych dezerterem?

REKLAMA

Prokuratura prowadzi kuriozalną sprawę pod kryptonimem „Poseł”. Dotyczy ona dezercji z ćwiczeń Narodowych Sił Rezerwy, której dokonać miał były wiceminister spraw wewnętrznych.

Samowolne opuszczenie jednostki nie jest samo w sobie sprawą kuriozalną. Wyjątkowość tej sprawy polega na funkcji osoby oskarżonej o to przestępstwo. To radny miejski z Zielonej Góry Andrzej B., były poseł SLD i wiceminister spraw wewnętrznych, w stopniu kapitana rezerwy.

REKLAMA

Czytaj też: To są bestie z Rimini. Pierwsze zdjęcia sprawców gwałtu na Polce we włoskich mediach

Według prokuratury oskarżony w latach 2014 i 2015 opuszczał koszary podczas ćwiczeń Narodowych Sił Rezerwowych w jednostce w Czerwieńsku koło Zielonej Góry (woj. lubuskie). W tym czasie miał brać udział w kampanii wyborczej do rady miasta Zielona Góra.

Czytaj też: Czarny dym na rosyjskim konsulatem w San Francisco. Palą dokumenty? [VIDEO]

Wedłu prokuratury Andrzeja B. nie było na ćwiczeniach co najmniej przez kilkadziesiąt dni. To takiego wniosku doszła prokuraturta po sprawdzeniu bilingów w jego telefonie komorkowym i asktywności na forum społecznościowym. Jego nieobecność była możliwa przez tak długio czas, ponieważ miał mieć specjalne przywileje i znajomości w jednostce wojskowej.

Andrzej B., nie przyznaje się do winy. Grozi mu ograniczenie w wolności.

Andrzej B. to radny miejski w Zielonej Górze. Był posłem SLD na Sejm II, III i IV kadencji. W latach 2004-2005 piastował stanowisko wiceministra w MSWiA.

Źródło: Fakt24.pl

REKLAMA