Zmiany Morawieckiego niczym w „Helikopterze Friedmana”. Wicepremier zapowiada rewolucję

REKLAMA
Morawiecki
Mateusz Morawiecki. / fot. PAP/Radek Pietruszka

Plany na przyszły rok ministra rozwoju i finansów można skomentować krótko: na obniżkę podatków przyjdzie nam jeszcze poczekać, wzrosną natomiast wydatki budżetowe. Na ich wzrost złożą się oczywiście deficyt budżetowy, ale także – tu optymistyczne założenie – wzrost dochodów z podatków (głównie VAT). Sam wicepremier Morawiecki mówi o „rewolucji”.

Przede wszystkim znów będziemy mieli do czynienia „podniesieniem kwoty wolnej od podatku dla bezrobotnych”. Takie bowiem określenie zyskały kosmetyczne podwyżki kwoty wolnej od podatku ze strony ministra Morawieckiego.

REKLAMA

W przyszłym roku ma ona wynieść 8 tysięcy złotych, czyli tyle ile obiecywał w swojej kampanii prezydenckiej Andrzej Duda. Łatwo policzyć, że na zmianach nie zyska prawie nikt.

Czytaj więcej: Trump zniósł kolejne bzdurne ekoprzepisy. Przeszkadzały w budowie muru na granicy, więc już ich nie ma

Wbrew przedwyborczym obietnicom nie będzie powrotu do stawki VAT 22 procent. Przypomnijmy, że w tym roku obchodzimy szóstą rocznicę tymczasowego podniesienia VAT na trzy lata. Za rok będziemy mieli kolejną, a potem jeszcze jedną…

W przyszłym roku na pewno nie zostanie obniżona stawka tego podatku, w Ministerstwie Finansów nie trwają też prace zmierzające do obniżenia tej stawki w kolejnych latach – zapowiedział Morawiecki.

Wzrosną natomiast wydatki z budżetu państwa. Przede wszystkim o miliard więcej mają pochłonąć wypłaty z programu „500plus”. Wzrosną także wypłaty na emerytury i renty – w tym przypadku to akurat dobra zmiana, bo wynikająca z przywrócenia poprzedniego wieku emerytalnego – o 19 mld złotych.

Poza tym więcej zostanie przeznaczone na armię i obronność ogółem, a także między innymi na służbę zdrowia, która gdyby była w pełni prywatna byłaby tańsza i lepszej jakości. Więcej planowane jest także niestety na wydatki socjalne.

Źródła: money.pl/wolnosc24.pl

REKLAMA