
Brytyjskie linie lotnicze Monarch całkowicie zawiesiły rejsy. 110 tysięcy Brytyjczyków tkwi na lotniskach. Rząd brytyjski organizuje ich ewakuację.
Szacuje się, iż ponad 110 tysięcy Brytyjczyków utknęło za granicą na lotniskach po tym, jak linie lotnicze Monarch odwołały wszystkie swe loty. Władze w porozumieniu z innymi przewoźnikami starają się zorganizować powrót tych ludzi do kraju. Operacja ta ma być największą w historii brytyjskiego lotnictwa cywilnego.
Brytyjski Urząd Lotnictwa Cywilnego (CAA) wyczarterował już ponad 30 maszyn, które zwożą pasażerów na Wyspy. Pierwsze rejsy – z hiszpańskiej Ibizy, własnie się odbywają.
Czytaj też: NAJNOWSZY SONDAŻ. Rekordowe poparcie dla PiS. Partia Kaczyńskiego gubi peleton
– Bardzo przepraszam, iż tak to się skończyło – Andrew Swaffield, szef Monarch powiedział swym pracownikom. – Przepraszam iż tysiące osób musiało odwołać swe wakacje, czy podróże, że wywołaliśmy wielki opóźnienia
Monarch były piątą co do wielkości brytyjską linią lotnicza. Od pewnego czasu przeżywały poważne kłopoty finansowe. Wadze CAA odmówiły liniom przedłużenia licencji. Zezwolenie wygasło w niedzielę.
Praktyczne zamknięcie linii Monarch zbiegło się z kłopotami innego przewoźnika – RyanAir, który zawiesił loty na kilkudziesięciu trasach i odwołał ponad 18 tys. rejsów, w tym na kierunku z Polską i wewnętrzne loty w naszym kraju. Poważne kłopoty mają też Air Berlin i włoskie Alitalia.