Oto prawdziwy bohater Las Vegas. Uratował 30 osób, sam oberwał kulą w szyję. „Nic nie czułem. Pojawiło się tylko silne uczucie…”

Jonathan Smith. / Źródło: Twitter
REKLAMA

Jonathan Smith, 30-letni mężczyzna, który był jednym z imprezowiczów na festiwalu muzyki country w Las Vegas, dzięki zachowaniu zimnej krwi uratował życie kilkudziesięciu osób.

Smith dość szybko zorientował się, że ktoś strzela do ludzi, stojącym obok siebie ludziom kazał złapać się za rękę i wszystkich bezpiecznie przeprowadził na parking, gdzie schowali się między samochodami.

REKLAMA

Tu byli bezpieczni, Jonathan dostrzegł jednak grupę dziewczyn, którym zagrażało śmiertelne niebezpieczeństwo. Kiedy pobiegł w ich kierunku został trafiony w okolicach szyi i barku. Dzięki jego akcji kobietom nic się nie stało.

Zobacz też: Sensacyjna relacja z Las Vegas. „45 minut przed masakrą kobieta w pierwszym rzędzie powiedziała, że wszyscy zginiemy dzisiaj wieczorem” [VIDEO]

Udało mi się wyciągnąć stamtąd kilka osób. Słyszeliśmy strzały. To brzmiało, jakby kule leciały z całego bulwaru w Las Vegas. Nic nie czułem na szyi. W ramieniu pojawiło się tylko silne uczucie ciepła – powiedział Smith w rozmowie z „Washington Post”.

Później mężczyźnie pomógł policjant, który był na koncercie prywatnie. Po krótkim pobycie w szpitalu mężczyzna został wypisany ze szpitala, kuli z jego ciała nie usunięto – znajdowała się ona w newralgicznym miejscu. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Podczas niedzielnego koncertu 64-letni Paddock zastrzelił co najmniej 59 osób, a kolejnych 516 ranił. Były wojskowy strzelał z broni, której posiadanie jest nielegalne, w miejscu, gdzie nikt nie miał broni. Była to tzw. gun free zone.

Czytaj więcej: Czego nie powiedzą Wam media głównego nurtu o strzelaninie w Las Vegas? Morderca strzelał do ludzi jak do kaczek, to była tzw. gun free zone

REKLAMA