
Deputowany z Korei Południowej twierdzi, że hakerzy powiązani z reżimem Korei Północnej wykradli ściśle tajne dokumenty wojskowe Stanów Zjednoczonych.
Wśród dokumentów wykradzionych Stanom Zjednoczonym i Korei Południowej znajdowały się podobno plany wojny wymierzonej w reżim Kim Jong Una. Oprócz tego w ręce hakerów wpadły dokumenty opisujące ewentualną operację wyeliminowania najbliższych współpracowników koreańskiego dyktatora.
Członek rządzącej partii, Li Czol Hi, powołując się na anonimowe źródło z resortu obrony, twierdzi, że Korei Południowej wykradziono ponad 235 gigabajtów danych, a co więcej, że ponad 80 proc. z tych dokumentów nie zostało nawet zidentyfikowanych. Oznacza to, że sami Koreańczycy i Amerykanie nie mają pojęcia, co przejęły władze Pjongjangu.
Kim Te Wu, były przewodniczący Koreańskiego Instytutu Zjednoczenia Kraju w rozmowie z „Financial Times” powiedział: „Jako że wojsko pomniejsza znaczenie tych doniesień, martwi mnie zakres informacji wykradzionych przez Koreę Płn.”
Deputowany Li, który poinformował o całej aferze, uważa, że kradzież dokumentów miała miejsce niemal równo rok temu we wrześniu 2016 roku. Ten incydent unaocznia, że konflikt jaki istnieje między Stanami Zjednoczonymi a Koreą Północną zaostrza się. Afera pokazuje ponadto, że napięta sytuacja nie jest efektem ostatnich kilku miesięcy, tylko stanowi przejaw dłuższego procesu. Ponadto należy się zastanowić nad faktem, że skoro od tak istotnej kradzieży musiał minąć aż rok, to o czym jeszcze opinia publiczna nie została poinformowana.
źródło: interia.pl





![Nie znają umiaru. Ukraińcy znów to zrobili. Kolejny dowódca UPA uhonorowany [FOTO/VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/Gudzowaty-100x70.jpg)


