Istnieje coś takiego jak „syndrom niestabilności emocjonalnej elektoratu”. Czy i ty tracisz nagle sympatię do swojego politycznego idola?

Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
REKLAMA

W swoim artykule „Nieznośna względność bytu”, opublikowanym na portalu Interia, Rafał Ziemkiewicz opisał jak fankluby polityków żyją w błędnym przeświadczeniu, że ich idole mają niezmienne poglądy, podczas gdy w rzeczywistości walka polityczna prowadzi do częstych wolt ideologicznych.

Zmieniają się też sympatie samego elektoratu, który potrafi z dnia na dzień znienawidzić swojego idola.

REKLAMA

Zobacz też: Złodzieje wywinęli niezły numer elbląskiej policji. Komendant główny bardzo się wkurzył

Tak też się stało, w opinii Rafała Ziemkiewicza, w wypadku stosunku czarnej sotni PiS, która z bałwochwalczego uwielbienia dla Andrzeja Dudy popadła w zoologiczną nienawiść do prezydenta.

Zdaniem Ziemkiewicza stało się tak, gdy Andrzej Duda „święty bohater „zdradził” Komendanta, a już jest dla nich tylko Dudą.

Zdrajcą Dudą, Dudą – byłym członkiem Unii Wolności, otaczającym się oficerami WSI i knującym z agentem Putina Kukizem. Słowem, osobnikiem, z którym konszachty hańbią i czynią podejrzanym”.

Według Rafała Ziemkiewicza „”zdrada” Dudy polegała na tym, że nie pozwolił, żeby (…) Ziobro wyznaczał teraz sędziów Sądu Najwyższego.

Bo Ziobro, choć mówił, że Kaczyński podzielił ludzi, pokajał się i został ponownie przyjęty na łono partii, a nawet obdarowany przez prezesa PiS prawem do wykonania po swojemu uważaniu czystek w sądach – i, o czym mniej się pisze, w korpusie dyplomatycznym. Więc zakwestionowanie woli Komendanta (…) jest zdradą i zbrodnią – bez dyskusji, wykon.”

Zdaniem Rafała Ziemkiewicza takie drastyczne i nagłe zmiany stosunku aktywistów do jakiegoś lidera mają miejsce też na lewicy.

Wczorajsi wrogowie lewicy są dziś OK, bo zwalczaj PiS. Przykładem tego zjawiska są np. Lech Wałęsa, Stefan Niesiołowski, czy Roman Giertych.

Zobacz też: Najnowszy sondaż wyborczy. PiS miażdży opozycję. Postkomuniści, marksiści i wolnościowcy na tym samym poziomie

Komentując opinię Rafała Ziemkiewicza broniłbym prawa elektoratu do zmiany opinii o politykach. Nie ma w tym nic dziwnego, że darzymy szczególnie negatywnymi emocjami polityków, którzy nas rozczarowali.

Emocje są tym większe im bardziej zainwestowaliśmy swojej sympatii w danego polityka. Rozczarowywanie może wynikać z tego, że polityk nas oszukał, albo z tego, że sami padliśmy ofiarą swoich własnych oczekiwań wobec polityków.

Syndrom ten jest tym większym im mniej konkretna jest umowa między nami a politykiem – umowa polegająca na tym, że polityk przedstawia swój jednoznaczny program i go realizuje. Niestety wielu polityków nie czuje potrzeby przestawiania programu, a nawet programowo (by nie być dogmatykiem) nie przedstawia programu, przez co zwolennicy takiego polityk bardziej popierają swój wyidealizowany obraz polityka niż rzeczywistą osobę i jej poglądy, co kończy się rozczarowaniem i frustracją elektoratu.

Jan Bodakowski

O opiniach Ziemkiewicza pisaliśmy w
Ziemkiewicz komentuje nowy „głupi pomysł PiS”. „Związki zawodowe istnieją po to, żeby sobie coś załatwić, kosztem pracowników”

REKLAMA