Sensacyjne przecieki w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. Nie była ofiarą gwałtu, przemocy ani handlu ludźmi. Co ją zabiło? Ślad znaleziono w jej krwi

Magdalena Żuk. Foto: YouTube/Facebook
Magdalena Żuk. Foto: YouTube/Facebook
REKLAMA

Nie było gwałtu ani śladów przemocy – to wnioski prokuratury badającej sprawę śmierci Magdaleny Żuk – informuje środowy „Fakt”. Śledczy nie znaleźli też przesłanek, by podejrzewać, że śmierć Polki była efektem intrygi. Wykluczyli spekulacje, że kobieta padła ofiarą „handlarzy żywym towarem”.

Z informacji „Faktu” wynika, że śledczy wnikliwie badają wątek depresji, z którą zmagała się dziewczyna.

REKLAMA

Zobacz też: Uwaga! Ostrzeżenie dla smartfonów z Androidem. „Celem przestępców jest przejęcie pełnej kontroli nad telefonem użytkownika”

Jak podaje gazeta materiał biologiczny pobrany z ciała kobiety nie wskazuje na to, aby padła ofiarą gwałtu.

Potwierdziły to dwa zespoły polskich biegłych – mówi „Faktowi” osoba znająca kulisy śledztwa. Na ciele Magdaleny Żuk nie znaleziono również żadnych śladów przemocy.

Zobacz też: Liroy ostro o „przyjaciołach” z klubu Kukiz’15: „Chciałbyś dalej z takimi ludźmi się przyjaźnić?”

Według dziennika, wyniki przeprowadzonych sekcji – pierwsza odbyła się w Egipcie z udziałem polskiego patomorfologa i prokuratora; druga przeprowadzona została bezpośrednio w Polsce – wskazują, że dziewczyna miała typowe obrażenia powstałe po upadku z dużej wysokości.

W jej krwi odkryto też ślady silnych leków. Chodzi o jeden z tzw. leków przeciwpsychotycznych, substancję stosowaną przy leczeniu psychoz, schizofrenii, ale czasem również w przypadku depresji – podaje „Fakt”. (PAP)

REKLAMA