
W środę „Fakt” donosił o nowych faktach w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. Gazeta informowała, że zgodnie z ustaleniami prokuratury nie było gwałtu ani śladów przemocy.
Z informacji „Faktu” wynika, że śledczy wnikliwie badają wątek depresji, z którą miała zmagać się dziewczyna.
Jednak komentarz jej siostry do tej sytuacji sprawił, że wiele osób zaczęło uważać, że sprawa jest zamiatana pod dywan.
Moja siostra nigdy nie leczyła się psychiatrycznie ani nie miała depresji. Była cudowną młodą pełną życia dziewczyną, która miała marzenia do których dążyła. (…) Zwracam się teraz do wszystkich! Tak strasznie Wam przykro z powodu śmierci Magdy, więc może nie dajcie sobie wmówić tych bredni o jej „chorobie” – napisała na Facebooku.
Śledczy mieli wykluczyć wersję, która była przedstawiana przez detektywów jakoby Magdalena Żuk padła ofiarą zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się handlem żywym towarem.
Wykrycie leków stosowanych przy leczeniu depresji i schizofrenii sprawiło, że śledczy skierowali swoje badania w tym kierunku. Jednak oprócz słów siostry zmarłej, także komentarz lekarza który zajmował się Magdaleną w Egipcie wskazuje, że może być to wątek wątpliwy.
Dr Ahmed Shawky stwierdza, że leki uspakajające (psychotropowe) zostały podane Magdzie w szpitalu w celu jej uspokojenia (…) jeśli Magdalena w Egipcie dostała leki uspakajające, a polska Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku choroby, na którą rzekomo kobieta miała cierpieć już w Polsce, to ta teza jest błędna – czytamy w artykule Tomasza Wyszomierskiego na stronie śledczy24.pl.
Źródło: Fakt/śledczy24.pl/wolnosc24.pl